środa, 17 marzec 2010 14:27

Pamiętnik studenckiej opozycji

Napisał

S ensacyjnych opracowań z czasów PRL we Wrocławiu nie brakuje. Informacje o powszechnie szanowanych naukowcach, aktorach, pisarzach i artystach, którzy okazali się tajnymi współpracownikami (TW), za sprawą miejscowego oddziału IPN pojawiają się regularnie każdego roku. Spośród zacnego grona wrocławskiej elity naukowej i kulturalnej jedni skruszeni przyznają się do winy, inni wyznają, że nikomu nie zaszkodzili, a jeszcze inni twierdzą, że wszystko to nieprawda i wyrządzono im krzywdę. Ci ostatni dochodzą zwykle swoich praw przed sądami kolejnych instancji. Prawomocna decyzja sądowa też nie zawsze jest rozstrzygająca, czego przykładem jest sprawa "Bolka". We Wrocławiu zdarzył się jednak wypadek przeciwny, kiedy IPN ogłosił, że jeden z wybitnych uczonych, jako TW podjął współpracę z SB. W jego obronie stanęli nie tylko uczelniani koledzy, ale też zasłużeni opozycjoniści, którzy uznali, że kłamstwo i plugastwo opanowało życie publiczne w Polsce. Stwierdzając, że jest to triumf zza grobu komuny, która była jednym wielkim imperium kłamstwa i nieprawości. W tej niejako powodzi zwykle kompromitujących informacji znajdujemy wyspę, może nie szczęścia, ale na pewno wzoru postępowania, tak w czasach PRL, jak i obecnie.

 

 

 

Pamiętnik
Oddział IPN we Wrocławiu wydał niedawno prawdziwą encyklopedię wrocławskiej opozycji lat siedemdziesiątych minionego wieku. Nie jest to w klasycznym tego słowa znaczeniu encyklopedia, lecz tylko pamiętnik z tamtych czasów. Choć pamiętnik ujmuje tylko fragment opozycyjnych działań, to niezliczone przypisy, wyjaśnienia i załączniki tworzą pewną obszerną relację o ludziach i sprawach z tamtych lat. Autorem pamiętnika jest Krzysztof Grzelczyk, który od 1976 roku był studentem Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Słabością, a jednocześnie siłą tego pamiętnika jest jego spisanie dopiero w przeszło dwadzieścia lat później. Jest oczywiste, że mocne przeżycia, jakich wtedy nie brakowało, na pewno nie zatarły swojej oryginalności we wspomnieniach autora. Ich porównanie z udostępnionymi przez IPN materiałami SB i donosicieli TW ma swój walor poznawczy, który jest najbardziej interesujący dla wszystkich zajmujących się zarówno historią współczesną, jak i dla bieżącej działalności politycznej. Zgodnie z danymi IPN w przypisach ujawniono prawdziwe nazwiska i rolę, jaką pełnili w tym czasie donosiciele spod znaku TW.
 
Początki opozycji
Od chwili rozpoczęcia studiów bohater pamiętnika szukał kontaktów z antykomunistyczną opozycją. Pierwszy krok w tym kierunku został zrobiony na wiecu we Wrocławiu, pod pomnikiem Jana XXIII, który odbył się po mszy św. w intencji krakowskiego studenta Stanisława Pyjasa, zamordowanego przez funkcjonariuszy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Wiec organizował Studencki Komitet Solidarności (SKS). Potem zaproszony jest na spotkanie, które odbywa się w mieszkaniu bardzo lubianego przez młodzież profesora matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego Bolesława Gleichgewichta. W chwilę potem do mieszkania wkracza milicja. Wszystkich odwożą na komendę dzielnicową MO. Następnego dnia przesłuchania i wnioski do kolegium ds. wykroczeń. Oficer SB podejmuje nieudaną próbę pozyskania go jako TW. Potem następują coraz liczniejsze akcje, kontakty, spotkania, protesty, spory i dyskusje. Obszerne relacje z tego czasu zachowały się w sprawozdaniach TW, które ze względu na walory literackie są obszernie cytowane i w pełni oddają rzeczywisty charakter opozycyjnej działalności wrocławskich studentów. Bardzo szybko SB zdała sobie sprawę z zagrożenia politycznego, jakie wywołuje działalność Krzysztofa Grzelczyka. Podejmuje ona klasyczną kontrakcję, oskarżając go o to, że jest... jej współpracownikiem. Fakty mają przemawiać przeciwko Grzelczykowi. Wszystkie akcje (jak twierdzili niektórzy ?koledzy?), w których brał udział, kończyły się interwencją SB. Jacek Kuroń, który znał Grzelczyka, stanowczo odrzucił te zarzuty i w ten sposób sprawa upadła.
 
Klub Samoobrony Społecznej
Dwa lata później student Krzysztof Grzelczyk jest jednym z sygnatariuszy Klubu Samoobrony Społecznej ? wrocławskiej mutacji KSS KOR (Komitet Samoobrony Społecznej ?Komitet Obrony Robotników?), którego deklarację wraz z grupą wrocławskich działaczy podpisuje w dniu 3 maja 1979 roku. Jednocześnie powołany zostaje organ prasowy ?Biuletyn Dolnośląski?. Jego redakcję prowadzą Jan Waszkiewicz, Kornel Morawiecki, Janusz Łojek, Michał Wodziński i Romuald Lazarowicz. Na porządku dziennym są aresztowania na 48 godzin, rewizje w domu, przeszukania i przesłuchania. 11 marca 1980 roku SB zakłada sprawę operacyjnego rozpracowania jego osoby pod kryptonimem ?Kaskader?, co wiąże się prawdopodobnie z jego udaną ucieczką przed funkcjonariuszami SB. Rozprowadzanie ?Biuletynu? oraz innych pism, książek i wydawnictw podziemnych sprowadzanych z całego kraju jest w tym czasie głównym zajęciem autora wspomnień. Często jednak na skutek donosów próby przewiezienia ich przez miasto, kończą się w komisariacie, gdyż bezpieka nie spuszcza oka z Grzelczyka. Chwile wytchnienia przynoszą przygotowania do pracy magisterskiej i poprzedzające ją końcowe egzaminy. Jako ciekawostkę można podać, że u przyszłego sekretarza KC, prof. Mariana Orzechowskiego (znanego z powiedzenia przed 13 grudnia 1981 r., że siłę argumentu trzeba zmienić na argument siły), zdaje na czwórkę egzamin z podstaw teorii polityki. Podobnie dobre stopnie uzyskuje u innych wykładowców, znanych ze swoich marksistowskich przekonań. Nadchodzi dzień 26 sierpnia 1980 roku. Rozpoczyna się strajk komunikacji miejskiej we Wrocławiu.
 
Karnawał Solidarności 
Od samego początku wrocławskiego strajku Krzysztof Grzelczyk wspierał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, mający swoją siedzibę w zajezdni autobusowej przy ul. Grabiszyńskiej. Zawsze zajmował nieprzejednane stanowisko w sprawie realizacji postulatów robotniczych. Jesienią tego roku bierze czynny udział w zakładaniu nowej organizacji studenckiej ? Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS) w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Studenci i pracownicy naukowi nieufnie odnoszą się zarówno do NZS, jak i do nowo powstałej ?Solidarności?. Tylko nieliczni zapisują się do tych organizacji. Od kierownika sekcji radiowej w MKZ ?S? Aleksandra Gleichgewichta otrzymał propozycję pracy w MKZ w jego sekcji radiowej, gdzie został sekretarzem redakcji. Jeden z jego pierwszych reportaży dotyczył kopalni ?Konrad? w Iwinach, gdzie strajkowali więźniowie. Zjazd 800 m pod ziemię i poznanie warunków pracy górników było fascynujące. Zostaje przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ ?S? etatowych pracowników Zarządu Regionu. Warto tu zacytować jedną z jego radiowych wypowiedzi o znaczeniu uniwersalnym: Zastanówmy się, co może być przyczyną tego, że grupa gangsterów ciemięży i okrada cały naród zupełnie bezkarnie. Dlaczego byli oni tacy pewni siebie, swojej siły i nietykalności? Dlaczego ich bezsensowne decyzje gospodarcze były realizowane? Dlaczego nie można ich było powstrzymać? Dlaczego??
 
(?)
Wyświetlony 3493 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.