środa, 17 marzec 2010 14:29

Rumuńska pułapka

Napisane przez

17 września 1939 r. o świcie armie sowieckie na całej linii przekroczyły bezprawnie wschodnie granice RP. Był to cios w plecy walczącej z Niemcami Polski, gdy biły się jeszcze Warszawa, Lwów, Kutno, a nawet Modlin i Hel. Armie niemieckie  zajęły dopiero ok. 35% ziem Rzeczypospolitej... Dlatego tak kłamliwa i pokrętna była nota Mołotowa, wręczona o 4 nad ranem na Kremlu ambasadorowi polskiemu, głosząca, że państwo polskie faktycznie przestało istnieć. Wobec tej straszliwej tragedii, oznaczającej faktyczny upadek całej obrony kraju, przebywające w rejonie Kołomyi, Kut i Kosowa władze RP zdecydowały się późnym wieczorem tegoż samego dnia na emigrację do Rumunii (a potem Francji), w celu kontynuowania ciągłości państwowości polskiej na obczyźnie.

 

 

Zarówno Rumunia, jak i Francja były od prawie 20 lat formalnymi sojuszniczkami Polski, acz nie uczyniły nic, by pomóc jej w obronie przed bolszewikami i nazistami. Przeciwnie, kierownictwo rumuńskie sparaliżowane było strachem przed Rosją i Niemcami, a Francuzi (wraz z Anglikami) już 12 września na konferencji w Abbeville postanowili, że nie dojdzie do obiecywanej płk. Beckowi generalnej ofensywy przeciwko Niemcom na froncie zachodnim. Aż do fatalnego poranka 17 września marszałek Śmigły, prezydent Mościcki, rząd i sam Beck byli przekonani, że dojdzie wreszcie do takiej ofensywy zachodnich aliantów. Wycofywali się tedy powoli na południowy wschód, w kierunku Brześć-Krzemieniec-Kołomyja. Było tak dlatego, że armie niemieckie podchodziły już pod sam Lwów. Dopiero skuteczna kontrofensywa gen. Sosnkowskiego odparła na kilka dni te zakusy.
 
Już 11-12 września minister Beck podjął pierwsze sondaże w rozmowach z ambasadorem rumuńskim. Oczywiście, nie było jeszcze mowy o totalnej klęsce Polski, lecz jako pesymistyczny wariant przewidywano konieczność udania się na teren jakiegoś kraju sojuszniczego. Rumunia nie była celem: za ewentualną siedzibę rządu polskiego uznano Paryż. Beck planował uzyskanie od Rumunów tzw. droit de passage (prawa tranzytu) w celu przejazdu do portu w Konstancy, skąd władze polskie miały być przewiezione do Francji (gdzie na mocy ?precedensu belgijskiego? z 1914 roku uzyskałyby tzw. droit de residence). 14 września Rumuni i Francuzi solennie zapewnili takie warunki prezydentowi i rządowi RP.
 
Francuski ambasador Leon Noel, który po 18 września będzie jednym z motorów zastawienia na Mościckiego, Becka i rząd Sławoja ?rumuńskiej pułapki?, w owych dniach jeszcze prawdopodobnie nie myślał o szczegółach swych ?antysanacyjnych? intryg. Utrzymywał wprawdzie ustawiczny kontakt z faworyzowanym przez Quai d? Orsay gen. Sikorskim, także podążającym z Warszawy ku granicy rumuńskiej, lecz ani sikorszczycy, ani Francuzi nie mogli przed 17 września przewidzieć tak drastycznej zmiany sytuacji geostrategicznej Polski. Zasadniczym zresztą powodem internowania rządu polskiego ? już faktycznie 18 września w pogranicznych Czerniowcach ? były ostre naciski niemieckie na Bukareszt, aby uniemożliwić Polakom przedostanie się do Francji. Naciski owe wywierał sam Ribbentrop już od tygodnia.
 
Przybywszy do Czerniowiec, Beck i jego koledzy stanęli wobec rumuńskiego wiarołomstwa. Tamtejsi dyplomaci oświadczyli, że Polacy mogą pojechać do Konstancy, ale wyłącznie jako ?osoby prywatne?, a nie rząd RP. Na protesty odpowiedziano przewiezieniem prezydenta, Becka i reszty ministrów do kilku różnych miejscowości na rumuńskiej prowincji. Jednocześnie Francuzi nie kiwnęli palcem, aby ratować pozycję piłsudczyków, których źle widziano nad Sekwaną. Za nową konfiguracją z Sikorskim na czele opowiedziała się także większość polskich dyplomatów w Bukareszcie (Roger Raczyński, Alfred Poniński), dokąd Noel i gen. Sikorski przybyli 20 września. Następnie 22 tegoż miesiąca byli już w Paryżu.
 
(?)
Wyświetlony 3546 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.