środa, 17 marzec 2010 14:31

Imperium amerykańskie - czy wchodzi w okres schyłkowy?

Napisane przez

USA  aktualnie prowadzi wojny w dwóch krajach.  Porównuje się je do tej z Wietnamu. W wielu krajach coraz popularniejsze stają się nastroje antyamerykańskie. Do tego dochodzi rekordowo niski kurs dolara. Czy to schyłek supermocarstwa?

 

 

Problem to niezwykle złożony, do tego futurologiczny. O upadku mocarstwowej pozycji USA mówi się zawsze, gdy prowadzą one trudny do pozytywnego zakończenia konflikt zbrojny. Wzorem takiego konfliktu jest wspomniana wojna w Wietnamie lat 1964-1975. Politycznej klęsce w tej wojnie towarzyszył kryzys społeczno-gospodarczy oraz będąca chyba podsumowaniem tych ciężkich dla USA lat rewolucja irańska. Schyłek lat 60. i lata 70. były czasami niepowodzeń Ameryki. Jednak po naznaczonych porażkami rządach Geralda Forda i Jimmiego Cartera przyszła epoka Ronalda Reagana. Reformy ekonomiczne oraz rzucona ZSRR rękawica w postaci wyścigu zbrojeń, w połączeniu ze wsparciem afgańskich mudżahedinów, doprowadziły do upadku kolosa zza Bugu. Lata 90. to czasy istnienia tylko jednego supermocarstwa. Ameryka jest imperium, jakiego historia nigdy przedtem nie znała. To potęga militarna, gospodarcza, kulturowa. We wszystkich tych trzech kategoriach mieszkańcy 50 stanów wciąż deklasują pozostałe mocarstwa. Siły zbrojne Stanów Zjednoczone (wg stanu z 2007 roku) liczą 1 377 474 zaprawionych w bojach żołnierzy dysponujących bardzo nowoczesnym uzbrojeniem. Gospodarka amerykańska mimo problemów nadal jest pod względem PKB (13 bilionów dolarów) największa na świecie. Dominacja na świecie szeroko rozumianej kultury amerykańskiej jest czymś nie do podważenia. Niemniej USA roku 2008 ma niemałe problemy. Czy czeka nas teraz powtórka z lat 70. czy też coś poważniejszego?
 
Duże znaczenie odnośnie do przyszłości Stanów Zjednoczonych mogą mieć przyszłe wybory prezydenckie. Po kilku latach burzliwych rządów republikanów (nie należy ukrywać, że wiele posunięć ekipy G.W. Busha do mądrych zaliczyć nie można) władzę mogą przejąć demokraci. Nowym przywódcą supermocarstwa może zostać Barack Obama. Nie chcę tu spekulować, jak duże ma on szanse na prezydenturę. Otacza go aura człowieka, który chce odmienić Amerykę. Barack Obama, syn Kenijczyka i Amerykanki to klasyczny lewicowiec. Popiera aborcję nawet w ostatnim trymestrze ciąży, związki homoseksualistów i ograniczenie prawa do posiadania broni. Nie mniej ważne są jego poglądy ekonomiczne ? pragnie podwyższyć podatki dla bogatych oraz rozbudować pomoc społeczną. Warto dodać, że program Hillary Clinton nie różnił się zbytnio od programu przeciwnika.
 
Sytuacja międzynarodowa Ameryki dawno nie była tak zła. W wyniku działań zbrojnych podjętych przez administrację Busha po zamachach z 11 X 2001 (szczególnie mam tu na myśli inwazję na Irak) w wielu rejonach świata niezwykle wzrosły wrogie wobec USA nastroje. Kraje prowadzące antyamerykańską politykę zaktywizowały swą działalność. Na Bliskim Wschodzie aspirujący do roli głównego mocarstwa regionalnego Iran pragnie zbudować broń jądrową. W niektórych krajach Ameryki Łacińskiej do władzy w ciągu ostatnich kilku lat doszli populistyczni przywódcy ? Hugo Chavez w Wenezueli, Evo Morales w Boliwii. Prezydent Wenezueli, korzystając z naftowego bogactwa swego kraju, wspiera skrajnie lewicujące partie polityczne w innych krajach regionu. Europa, jednocząca się w ramach UE, usiłuje stać się przeciwwagą dla USA. Na razie wciąż z miernym skutkiem. Rosja od czasów Putina usiłuje odzyskać utraconą potęgę. Mocarstwowa pozycja USA jest solą w oku Kremla. Wpływy Rosjan na Kaukazie oraz Azji Środkowej są zagrożone właśnie przez USA. Coraz silniejsze stają się Chiny. Wielu ekspertów wskazuje, że to Państwo Środka może zastąpić USA w roli światowego supermocarstwa. Wciąż za wcześnie, aby o tym mówić w kategorii czegoś pewnego. Niemniej armia chińska stale się rozwija. Część ekspertów twierdzi, że w ciągu dwóch, trzech dekad może stać się silniejsza i nowocześniejsza od amerykańskiej. Firma analityczna RAND stwierdziła w swym raporcie opisującym możliwości militarne Chin, że gdyby w najbliższym czasie doszło do konfliktu o Tajwan, Chiny miałyby pewne szanse na zwycięstwo, a na pewno są w stanie zadać Ameryce spore straty.
 
Wizja, według której XXI wiek będzie stuleciem ?pax sinica?, nie jest czymś pewnym, aczkolwiek jest możliwa. Owszem, Chiny mają fenomenalny wzrost gospodarczy, a chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza staje się coraz nowocześniejsza. Amerykanie jednak nie próżnują i unowocześniają armię. Oczywiście, będzie tak, jeśli drastycznie nie ograniczą wydatków na zbrojenia. Naturalnie wielki chiński wzrost gospodarczy też wiecznie trwać nie będzie.
 
Ameryka ma obecnie problem ? grzęźnie militarnie w dwóch krajach ? Iraku i Afganistanie. Sytuacja w nich nie jest łatwa. Afganistan jest pogrążony w wojnie domowej. W Iraku od jakiegoś czasu panuje spokojniejsza atmosfera, aczkolwiek nie da się przewidzieć, jak długo ona potrwa. Barack Obama pragnie szybko wycofać wojska z Iraku. W sytuacji, gdy przyszłość tego kraju wciąż jest niepewna, nie jest to zbyt mądry pomysł. Rząd iracki jest zbyt słaby, aby poradzić sobie z działającymi tam licznie organizacjami zbrojnymi. Z panującego chaosu może wyłonić się np. rząd islamistyczny. Posiadający duże złoża ropy naftowej, rządzony przez islamistów Irak nie jest tym, czego chciałby tam świat zachodni. Z kolei John McCain jest gorącym orędownikiem pozostania w Iraku. Popiera także, jak większość neokonserwatystów, eksport demokracji na Bliski wschód. Czy opłaca się nieść demokrację ludziom, którzy jej nie rozumieją i często nie chcą? Kłopoty w Iraku oraz Afganistanie pokazują, że świat nie jest taki prosty, jak to się wydaje ideologom neokonserwatyzmu.
 
(?)
Wyświetlony 2245 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.