poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:02

Wielopiętrowe osamotnienie

Napisane przez

Już co najmniej trzydzieści lat temu Stanisław Srokowski dał się poznać jako prozaik mający wyjątkowy dar wyrażania prawd uniwersalnych. Opublikowana w 1978 r. powieść pt. ?Lęk? spotkała się ze szczególnym przyjęciem przez czytelników. W historii głównej bohaterki wielu odbiorców odnalazło własne doświadczenia. Jedna z czytelniczek posądziła wręcz pisarza o kradzież jej osobistych pamiętników, jakoby mających stanowić podstawę do napisania powieści. Wydana niedawno ?Samotność? ma, być może, jeszcze większy ładunek tego, co ogólnoludzkie i ponadczasowe. Zarazem jednak, niestety ? najczęściej dalekie od optymizmu.

 
Doznawanie osamotnienia jest w powieści Srokowskiego przedstawione na mnóstwo sposobów. Człowiek może być sam w rodzinie, małżeństwie, w kamienicznej społeczności, w którą jest się wrośniętym niemal od urodzenia. Motyw ?samotności w tłumie? ukazany zostaje w całej swojej jaskrawości i w ogromnym katalogu sytuacji. Żyjący tuż obok siebie, w bloku, którego ściany nie stanowią jakiejkolwiek akustycznej przeszkody, odarci z wszelkiej intymności, nie są w stanie zbliżyć się do siebie, niczym jednoimienne ładunki elektryczne. Cierpienie, choć jest przeżywane niemal w świetle reflektorów, zawsze pozostaje sprawą najściślej osobistą, zamykającą się w indywidualnej przestrzeni dostępnej wyłącznie dla wyodrębnionej z otoczenia jednostki.
 
Uczucia wyobcowania, zagubienia, odtrącenia nawarstwiają się wyjątkowo mocno wtedy, gdy najbliższą osobę zabiera śmierć. Z książki Srokowskiego wynika, że nie jest to jedynie doświadczenie odludków czy też wybitnie introwertycznych osobowości, okopanych w postanowieniu wyłączenia się z większości form życia społecznego. Wręcz przeciwnie. Bohaterowie powieści absorbują nieprzebrane bogactwo płynących z otoczenia bodźców. Zainteresowanie drugim człowiekiem przekłada się na znajomość szczegółów każdego ruchu sąsiada zza ściany i ogarnianie umysłem misternych zasad funkcjonowania ludzkiego mrowiska. Czyżby miał wynikać stąd wniosek, że o innych często bardzo dużo wiemy, lecz wiedza ta niekoniecznie przekłada się na bliskość? Być może, ciągle częścią składową naszego gatunku jest nieuświadomiony, atawistyczny odruch zakreślania swego terytorium, generujący egoizm, wycofanie, agresję, zamknięcie w mikrokosmosie intymnych pragnień ? tym bardziej radykalne, im mniej są one społecznie akceptowane?
 
W ?Samotności? spotykamy się też z ciekawą koncepcją narratora, prowadzącego obserwację z całego szeregu perspektyw. Dzieje odosobnionych jednostek bywają postrzegane z pozycji ?opowiadacza? zdystansowanego, ale też człowieka utożsamiającego się z bohaterem niemal jak jednojajowy bliźniak. Najbardziej przejmującym wnioskiem jest jednak trwanie w obcości wobec drugiego człowieka nawet wtedy, gdy dokonuje się na nim niemal wiwisekcji, prowadzącej do wniosku o wspólnocie doświadczeń.
 
 ?Samotność?, choć przy lekturze wielu jej stron takie możemy odnieść wrażenie, nie jest jednak powieścią nihilistyczną, czy egzystencjalną. Obok bohaterów zagubionych, przyduszonych neurastenicznym lękiem, oddanych bez reszty pogoni za rozkoszą, spotykamy ludzi niezłomnej wiary. Fundament trwałych wartości owocuje życiowym ładem i niewzruszonym spokojem, z jakim przyjmowane są trudy codzienności i sprawy ostateczne. Sposobem na odnalezienie życiowego azymutu i głębszego sensu istnienia okazuje się np. wydanie na świat nowego życia, czy bezwarunkowe oddanie się uczuciu, mającemu być wyłącznie darem a nie czymś w rodzaju kontraktu.
 
Książka Srokowskiego ma jeszcze co najmniej dwa walory ? we współczesnej literaturze coraz rzadsze, więc tym bardziej cenne. Pierwszym jest skrajnie odległa od banału metafizyka, osadzona w kulturowym bogactwie Śródziemnomorza, czytelna dla znających jego elementarne praźródła, godna głębokiej refleksji. Zawarte w ?Samotności? motywy duchowej transgresji to przeciwległy biegun popularnych czytadeł z gatunku fantasy, prawdziwe wytchnienie od ataków absurdyzujących tajemnicę istnienia filmowych i ?literackich? szlagierów. Ważny jest wreszcie język tej powieści. W czasach, w których zdawałoby się szacowne gremia jurorów przyznają przereklamowane trofea mistrzyniom metaforycznego opisywania ekskrementów w slangu blokersów, dobrze jest spotkać się ze słowem pisanym mającym ład, brzmienie i styl. Pod tym względem książka Srokowskiego jest dla ?posiadaczy? takiej wrażliwości, której nie trzeba poddawać subtelnościom na poziomie kowadła. Dla funkcjonujących w realiach eskalujących się brutalizmów taka literatura może być odkryciem spychanych dziś na margines doznań i pozornie paradoksalnej prawdy, że tradycja i nowoczesna proza, niespieszność i atrakcyjność akcji ? to wcale nie są pojęcia przeciwstawne.
 
S. Srokowski, Samotność, Prószyński i Ska, Warszawa 2008.
Wyświetlony 2717 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.