poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:09

Z pomocą walczącej Warszawie

Napisane przez

W ciągu ostatnich kilku lat w księgarniach pojawiło się wiele prac poświęconych wybranym epizodom z historii Polski napisanym przez obcokrajowców. Ich wartość polega przede wszystkim na tym, że wcześniej były publikowane na Zachodzie, co dało możliwość zapoznania się z naszą przeszłością czytelnikom nieposługującym się językiem polskim. Warto jednak postawić pytanie, czy za pośrednictwem wspomnianych książek dociera do czytelników z Zachodu rzetelnie opisana przeszłość, czy też zdeformowana z powodu niewiedzy autorów, nadmiernego upraszczania wiadomości, trudności w dotarciu do źródeł i dużego wyboru wartościowych opracowań napisanych przez polskich historyków.

 
Nie sposób nie zadać tego pytania czytając książkę pt. ?Lotnicy ?44. Na pomoc Warszawie?. Jej autorem jest południowoafrykański historyk Neil Orpen, podobno specjalizujący się w historii lotnictwa swojego kraju. Jak nietrudno się domyślić, praca dotyczy lotów ze zrzutami nad walczącą stolicę Polski samolotów alianckich z baz położonych we Włoszech. Między tytułem publikacji a jej treścią zachodzi pewna rozbieżność. Autor skupił się na opisaniu misji samolotów swoich rodaków, loty załóg innych narodowości, w tym Polaków, zajmują o wiele mniej miejsca. Tytuł nie sugeruje tak wybiórczego potraktowania tematu.
 
Książka została napisana w konwencji pracy popularnonaukowej. Jednak zamiast formy atrakcyjnej dla czytelnika otrzymaliśmy opracowanie napisane w sposób chaotyczny, wręcz nieporadny. Wiele zdań zostało rażąco źle skonstruowanych. Polacy stawili Niemcom wręcz samobójczy opór; między walczącymi stronami piętrzyły się ciała poległych, lecz niewiele z tego wynikało; maszyna prawie eksplodowała ? to wcale nie najbardziej dziwaczne sformułowania. Niejednokrotnie autor zwraca uwagę na epizody niemające żadnego znaczenia, a pomija ważne informacje. Poważną wadą jest też brak systematycznie zamieszczanych danych, dotyczących m.in. godzin startów i lądowań samolotów, czasu trwania lotów, ilości misji wykonanych przez poszczególne załogi, nazwisk pilotów i członków załóg, tonażu dokonanych zrzutów czy poniesionych przez aliantów strat. Wszystko to powoduje, że czytelnik ma duże trudności w wyrobieniu sobie poglądu na całość operacji udzielania pomocy walczącej Warszawie. Warto byłoby też zamieścić więcej informacji o załogach wysyłanych na misje (tytuł wszak brzmi: ?Lotnicy?44??), ich nastrojach, życiu codziennym, może nawet warto byłoby pokusić się o analizę tej grupy żołnierzy metodami socjologicznymi. Być może, udałoby się wówczas dokonać ważnych ustaleń.
 
W pracy znajduje się duża ilość błędów rzeczowych. Tłumacz napracował się, prostując je w przypisach, za co należą mu się słowa uznania. Np. Orpen w opisie jednej z misji nad Warszawę polskiego bombowca zawarł wydarzenia, które w rzeczywistości miały miejsce podczas kilku różnych lotów, różnych załóg! Niektóre pomyłki zdradzają kompromitujący brak wiedzy autora o realiach walk podczas Powstania. Ze zdumieniem można przeczytać, że niemieckie czołgi osłaniały polskich cywili przed mordami ze strony Ukraińców. Czyżby w pracy Południowoafrykańczyka ożył mit dobrego Niemca? Czyżby Południowoafrykańczykowi nie mieści się w głowie, że zbrodnie podczas II wojny światowej popełniali Niemcy? (Oczywiście, zbrodnie sowieckie czy ukraińskie to inny temat). Takie ?byki? powodują, że Polak, czytając omawianą książkę, może szybko stracić zaufanie do wszystkich informacji podawanych przez autora. Co gorsze, wątpię, aby te błędy był w stanie dostrzec cudzoziemiec, nie znający historii Polski. Niestety, Orpen nie przedstawił kontekstu historycznego, w jakim doszło do Powstania Warszawskiego. W efekcie, Powstanie jawi się jako akt niezrozumiały. Być może, przyczyną takiego potraktowania tego wątku było wykorzystanie przez autora jedynie opracowań krytycznie odnoszących się do decyzji o rozpoczęciu walk w Warszawie.
 
Czy książka ma zalety? Niewątpliwie do takich należy zaliczyć życzliwy stosunek autora do Polaków. Południowoafrykańczyk dość trzeźwo ocenił też politykę Stalina wobec Polski i Powstania. Na uwagę zasługują też opisane w sposób dramatyczny loty nad Warszawę kilku załóg rodaków Orpena. Ale czy przy takiej ilości błędów popełnionych przez autora można wierzyć w rzetelność podanych informacji? Raczej należy podejść do nich z dużą ostrożnością.
 
Cóż można napisać w zakończeniu? Chyba tylko tyle, że załogi samolotów niosących pomoc Warszawie zasłużyły na więcej niż praca Neila Orpena. Można zastanowić się, czy celowe nie byłoby marnowanie trochę mniejszej ilości pieniędzy z budżetu państwa i przeznaczanie ich na tłumaczenie, wydawanie i promocję prac polskich historyków na Zachodzie. Niestety, odpowiedź musi być negatywna. Po pierwsze: środki na ich publikowanie nie pochodziłyby z oszczędności, a jedynie z jeszcze głębszego sięgnięcia do kieszeni podatników. Po drugie: zostałaby powołana nowa instytucja, narobiłoby się prezesów, dyrektorów, kierowników, do tego stada sekretarek, doradców, koordynatorów, konsultantów, a nawet pracowników ochrony. I jeszcze masa ustawionych przetargów: na sprzęt komputerowy, dokonywanie tłumaczeń, na wyposażenie budynków, a nawet na papier toaletowy. A po trzecie: i tak wydawaliby prace poprawne politycznie. Nie byłoby w nich miejsca na bitwę pod Kłuszynem i Wiedniem, Powstanie Styczniowe czy germanizację w zborze pruskim. Ale z pewnością byłoby można przeczytać o Bolesławie Chrobrym i Ottonie III, którzy jakoby mieli w 1000 r. w Gnieźnie kłaść podwaliny pod Unię Europejską, ?opozycji? spod znaku Adama Michnika, jako jedynej sile antykomunistycznej w Polsce i oczywiście o rzekomym polskim antysemityzmie.
 
Neil Orpen, Lotnicy ?44. Na pomoc Warszawie, Świat Książki 2006, ss. 192.
Wyświetlony 2573 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.