poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:10

"Człowieki" bez przyszłości

Napisane przez

Ludzie przestali interesować się własną przeszłością. Nie znają jej. Przeszłość ich nie obchodzi. W efekcie nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie, co sobą reprezentują i kim są. Ani kim być powinni.

 

Ta sama konstatacja dotyczy tak wymiaru jednostkowego, jak i rodziny, społeczeństwa, narodu, kultury, wreszcie cywilizacji, stworzonej przez homo sapiens. I przyznam szczerze, nie jest to żadna oryginalna obserwacja. Niestety, nader często topiona w odmętach niepamięci. Po mojemu, nazbyt często. Ale od początku.
 
W dzisiejszym świecie wszystko jest możliwe. To, co z pozoru niemożliwe i od normy odleglejsze, wymaga jedynie nieco więcej czasu ? oraz sprawniejszej socjotechniki, skutkującej mniej bądź bardziej finezyjnymi, medialnymi manipulacjami. Zgodnie ze spostrzeżeniem Marka Twaina, nasza cywilizacja coraz efektywniej kreuje nieskończony ciąg potrzeb, których ludzie wcale nie potrzebują. To nie powinno dziwić w czasach, w jakich prawdę utożsamia się z opinią większości, kupić zaś można wszystko: każdą władzę, dowolną ohydę, a nawet silikonowy biust.
 
Kogo dziś interesuje, czym jest dobro, a czym zło, co to znaczy i na czym opiera się sprawiedliwość, jaką ideologią warto kierować się w życiu i dlaczego akurat tą? Owszem, niektórzy charakteryzują się oczekiwaną coraz powszechniej ?specjalizacją?, wiedząc wszystko o, dla przykładu, zielonym groszku czy nawykach żywieniowych meduzy. Niestety, z takimi ludźmi o niczym poza meduzami czy inną fasolką nie da się już rozmawiać. Stąd zasadność takich między innymi pytań: czy wąska wiedza determinuje równie wąski światopogląd? A jeśli tak, to czy tacy specjaliści, aby na pewno, nasz świat (i człowieka) ubogacają? Parafrazując słynne pytanie Pascala: skoro nie można wiedzieć wszystkiego o wszystkim, czy lepiej wiedzieć wszystko o jednym, czy raczej o wszystkim wiedzieć po trosze?
 
Znacznie gorzej, że przy tych wszystkich wątpliwościach człowiek nie zastanawia się, kim jest, skąd pochodzi i dokąd idzie. Że aksjologia stała się pojęciem bez znaczenia i bez odniesień, i że nawet naszą codzienność coraz częściej definiujemy jako wyjałowioną z elementów wspólnych. I że między jednostkami szwankuje wymiana informacji (więcej nawet: że taka wymiana wydaje się zbędna, ponieważ człowiekowate otorbiają się we własnych światach, niby jakieś ginące torbacze, stając się głupsi niż stringi ?Dody? Rabczewskiej).
 
Nie ma co ukrywać i z czystym sumieniem można przypominać tę oto generalizację mego internetowego kolegi, zwanego Rymaszem: Ludzie to w przeważającej większości niezdolni do jakiejkolwiek refleksji nad własnym bytem kretyni. A skoro tak, warto uwzględniać, ile rozumu może z siebie wykrzesać byle idiota. Warto także zapytać wprost: czy idiota może być człowiekiem rozumnym?
 
(...)
Wyświetlony 3212 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.