poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:12

Dobry kompromis

Napisane przez

Problem tak zwanej aborcji powraca w Polsce jak senny koszmar. W poprzedniej kadencji sejmu była szansa na zmianę naszego haniebnego prawa i objęcie ludzkiego życia ochroną od chwili, kiedy się ono faktycznie zaczyna. Niestety, nie udało się. Najbardziej zadziwiający był jednak fakt, że przeciwnikami zmian okazali się również ludzie, którzy deklarują swój szacunek dla życia i przywiązanie do tradycyjnych wartości. Często uzasadniali swoją postawę lękiem o to, by nie stało się jeszcze gorzej.

 

Jest to logika dosyć osobliwa: nie warto łatać dziurawego dachu, bo przecież przy naprawie można go jeszcze bardziej uszkodzić. Woda jednak cieknie, wsiąka w belki i strop; belki gniją ? i oto okazuje się, że w Polsce osobom do 15. roku życia pozwala się mordować swoje dzieci. Przecież stosunek z taką osobą jest zawsze przestępstwem, a dziecko będące takiego przestępstwa owocem można zabić. To się nazywa wolność. Piętnastolatek nie może wchodzić w kontakt seksualny, nawet gdyby chciał, ale zabić dziecko ? proszę bardzo!
 
Kuriozalne jest również traktowanie prawa. W ostatnim czasie głośno było o sprawie czternastolatki i jej dziecka. Podnosiły się głosy, że dziecko należy zabić, gdyż zostało poczęte niezgodnie z prawem. Ale czy ktoś pomyślał, że w takiej sytuacji należy ukarać dziewczynę oraz chłopca, gdyż oboje byli jeszcze za młodzi na odbywanie stosunków płciowych; tym samym ona złamała prawo względem niego, on zaś względem niej? Oczywiście, karanie ich za to byłoby absurdem, ale o ile większym absurdem jest karanie za to ich dziecka?! Dziecko jednak zostało zamordowane.
 
Nie można nazwać tego inaczej, gdyż aborcja nie jest niczym innym, jak tylko morderstwem ? i to morderstwem wyjątkowym: po pierwsze ? morderstwem matki na dziecku, po drugie ? morderstwem lekarza na pacjencie, po trzecie ? morderstwem przeprowadzonym z niespotykanym okrucieństwem, po czwarte ? morderstwem na istocie nie mającej żadnych szans obrony i po piąte ? morderstwem dokonanym w samej świątyni życia, jakim jest łono matki.
 
Prawdę tę od dawna głosi Kościół, ale zdawali sobie z tego sprawę nawet starożytni; czyżby lekarze zapomnieli o przysiędze Hipokratesa? Przecież mówi wyraźnie: [...] nie dam nigdy niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją. [...]. Jeżeli dochowam tej przysięgi, i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu tej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; jeżeli ją przekroczę i złamię, niech mnie los przeciwny dotknie.
 
(...)
Wyświetlony 3072 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.