poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:21

Legitymizm - historia i teraźniejszość (V): Legitymizm we Włoszech

Napisane przez

Nie jest przypadkiem, błędem lub językowym niechlujstwem autora, że tytuł niniejszego odcinka różni się od poprzednich. W przeciwieństwie bowiem do legitymizmu francuskiego czy hiszpańskiego, nie istnieje "legitymizm włoski". W świetle istoty prawowitości "Włochy" to rzeczywiście "jak się ponoć był wyraził kanclerz Metternich" "pojęcie geograficzne". Istnieją bez wątpienia Włochy (Italia), jako jedna z najwspanialszych kultur w łonie cywilizacji łacińskiej, będąca bezpośrednią spadkobierczynią cywilizacji rzymskiej. Faktem politycznym jest też istnienie, od 147 lat, zjednoczonego państwa włoskiego, przez 85 lat w formie monarchicznej, a od 62 lat w formie republikańskiej.

 

Już jednak dyskusyjne jest, czy mimo tego Włosi są jednym narodem 1); przeczy temu choćby silny ruch separatystyczny ?Padańczyków? (Liga Północna). Z całą pewnością zaś nie ma takiego analogicznego, jak np. Królestwo Francji czy Królestwo Polskie, podmiotu państwowego, który swoją prawowitość wywodziłby w sposób zgodny z europejskim jus publicum w Res Publica Christiana, to znaczy z nadania lub uznania przez jednego z dwóch zwierzchników społeczności chrześcijańskiej: papieża lub cesarza. Średniowieczne Regnum Italicum, powstałe po rozpadzie cesarstwa frankijskiego w 888 roku, którego czterech pierwszych władców (Berengar I, Gwidon ze Spoleto, Lambert i Ludwik Prowansalski) otrzymało też od papieża koronę cesarską, w 962 roku weszło w skład restaurowanego przez dynastię saską Świętego Cesarstwa Rzymskiego, toteż wraz z nim przestało formalnie istnieć w 1806 roku. Właśnie dlatego jednak, że obejmowało ono obszar dawnego królestwa Longobardów (których następcami byli Karolingowie), termin Italia zaczął odtąd oznaczać, i w sensie politycznym, i w codziennej praktyce, jedynie północną część Półwyspu Apenińskiego, przeciwstawioną papieskiemu Rzymowi i bizantyjskiemu Południu, dla całego zaś Półwyspu używano nazwy Ausonia.
 
Przypadek Włoch ilustruje znakomicie ? i to w dwojaki sposób ? tezę, że legitymizm jest zasadą ?teologiczno-polityczną?, która wcale nie pokrywa się z ?monarchizmem? tout court, jako dowolnie motywowaną opcją za jedynowładczą formą rządu.
 
Po pierwsze, nie każda monarchia jest legitymowalna, i jaskrawy tego przykład stanowi właśnie Królestwo Włoch, istniejące w latach 1861-1946. Powstało ono bowiem nie tylko bez zgody papieża (cesarza już wówczas nie było), ale wręcz z brutalnym pogwałceniem praw Ojca Świętego, jako doczesnego zwierzchnika Państwa Kościelnego (Patrimonium Sancti Petri), które zostało zbrojnie wydarte papieżowi w dwu etapach: najpierw na obszarze Emilii-Romanii w latach 1859-61, na obszarze Lacjum zaś łącznie z Wiecznym Miastem, w roku 1870. Taki sam gwałt dokonany został na pozostałych państwach Półwyspu i Sycylii (oraz ich władcach), które zostały anektowane przez królów Piemontu (formalnie: Sardynii). Oczywiste tedy, że papież (bł. Pius IX) obłożył ekskomuniką zaborcę.
 
Przyjmując 17 marca 1861 roku tytuł ?króla Włoch? (il Re d?Italia), król Sardynii Wiktor Emanuel II przywłaszczył sobie też ?przy okazji? tytuły należące do innych władców włoskich, w tym tytuł króla Cypru i Jerozolimy, dziedziczony przez królów Obojga Sycylii. Oburzony tą parodią legitymizmu organ jezuitów ?La Civiltŕ Cattolica? komentował: Jest oszukańczą drwiną sądzić, że z łaski Boga można grabić legalnych władców, odbierać Kościołowi jego dziedzictwo i królestwo wikariusza Jezusa Chrystusa 2). Dodajmy, że w swojej proklamacji grabieżca prezentował się jako sprawujący władzę z łaski Boga i z woli narodu. Jeśli to pierwsze wskazanie było właściwie bluźnierstwem, to drugie wskazywało na nacjonalistyczno-demokratyczną zasadę legitymizacji.
 
Po drugie, przykład włoski dowodzi, że nie tylko nie każda monarchia jest prawowita, ale również, że legitymowalne są także republiki ukonstytuowane w zgodzie z normami zwyczajowego prawa publicznego w chrześcijańskiej Europie. W wypadku Włoch dotyczy to istniejących od średniowiecza, rządzonych przez lokalne patrycjaty, republik miejskich (signorii), formalnie wchodzących w skład cesarstwa, lecz faktycznie niezawisłych, z których aż do najazdu rewolucyjnych ?Hunów? z Francji przetrwały dwie Najjaśniejsze Rzeczypospolite: Wenecka i Genueńska.
 
Skoro ?królowie Włoch? z dynastii Sabaudów (di Savoia) byli grabieżcami, to czy ? a jeśli tak, to gdzie ? na obszarze Włoch można poszukiwać legitymizmu? Otóż, jak najbardziej, i to w obfitości: legitymistyczne są wszystkie tradycyjne organizmy państwowe, ukształtowane w czasach antico regime. W pierwszym rzędzie ? świecka domena papieża, czyli Państwo Kościelne. Dalej: Królestwo Neapolu i Sycylii, od 1734 roku pod panowaniem Burbonów; Wielkie Księstwo Toskanii, rządzone od 1737 roku przez dynastię Habsbursko-Lotaryńską; Księstwo Parmy, rządzone od 1731 roku przez Burbonów; Księstwo Modeny, w którym od średniowiecza panowała dynastia Este; republiki Wenecji i Genui. I oczywiście również Królestwo Sardynii w obszarze Piemontu i Sabaudii 3).
 
Ułomna Restauracja
 
Podobnie jak we Francji (Wandea i bretońscy szuani) i Hiszpanii (Wojna o Niepodległość 1808-13), prehistoria wierności dynastycznej w krajach włoskich wiąże się z ludową partyzantką, wybuchającą przeciwko rewolucji i najazdowi, a w obronie Ołtarza i Tronu. Szczególnie chlubne miejsce przypada tu neapolitańskiej Królewskiej Armii Chrześcijańskiej, sformowanej w 1799 roku przez kardynała Fabrizia Ruffo (1744-1827) i bohatersko walczącej w Kalabrii, skąd powstanie rozlało się na cały półwysep. Włoskich powstańców potocznie nazywano ?sanfedystami? (il sanfedisti), co wzięło się od nazwy nadanej ruchowi kontrrewolucyjnemu też przez kardynała Ruffo: Wojsko Świętej Wiary w Panu Naszym Jezusie Chrystusie (Esercito della Santa Fede in Nostro Signore Gesů Cristo).
 
Pokonanie ?korsykańskiego rozbójnika? przez koalicję antynapoleońską oznaczało także upadek tworzonych przez niego we Włoszech pseudoantycznych republik, jak Cispadańska czy Partenopejska, przemianowanych później na królestwa o równie ?archeologicznych? nazwach, jak Królestwo Etrurii. Oficjalnie, wytyczną nowego ładu europejskiego, ustalanego na Kongresie Wiedeńskim (1814-15) była restauracja oparta na zasadach legitymizmu. Niestety, Włochy są (nie jedynym!) przykładem licznych odstępstw w praktyce tej zasady, która raz po raz ustępować musiała przed interesami mocarstw, zwłaszcza Austrii, a także przed bakcylem liberalizmu, którym ? uchodzące powszechnie za reakcyjne i ?religianckie? państwa Świętego Przymierza ? były zainfekowane o wiele bardziej, niż to się ignorantom wydaje. ?Oświeceni? monarchowie nawet papieżowi próbowali narzucić ograniczenia, dotyczące prerogatyw Świętej Inkwizycji. Bardzo się też troszczyli o ?prawa nabyte?, jak stopnie oficerskie czy majątki rewolucjonistów i kolaborantów, wymuszając pełną dla nich amnestię. Książę Metternich również po kongresie ciągle interweniował u władców włoskich dla powściągnięcia kontrrewolucji, a początkowo nawet układał się z napoleońskim ?królem? Neapolu, marszałkiem Joachimem Muratem, od czego odstąpił dopiero, gdy armia Murata wtargnęła do Państwa Kościelnego. Tą pobłażliwością Austria kręciła zresztą bicz na siebie samą, pozwalając wykiełkować spiskom, w których włoscy rewolucjoniści ? zwłaszcza paramasońscy ?węglarze? (carbonari) ? okazali się w XIX wieku niezrównanymi na światową skalę mistrzami.
 
Pełnej i bezwarunkowej restauracji Kongres Wiedeński dokonał w stosunku do tych państw, w których zasada legitymizmu akuratnie zbiegała się z interesami Austrii, to znaczy do Wielkiego Księstwa Toskanii, na którego tron powrócił wielki książę Ferdynand III (rodzony brat cesarza austriackiego Franciszka I), jak również do Księstwa Modeny, gdzie powrócił prawowity następca ostatniego władcy z dynastii Este, Herkulesa III ? jego zięć, austriacki arcyksiążę Franciszek IV (stryjeczny brat cesarza), który swoim małżeństwem dał początek nowej dynastii: d?Austria-d?Este. Poza tym bez przeszkód do swojego dziedzictwa powrócił król Sardynii Wiktor Emanuel I.
 
Już jednak nawet Państwo Kościelne, choć reaktywowane, zostało okrojone o papieskie posiadłości we Francji (Awinion i Hrabstwo Venaissin), zagarnięte przez Republikę Francuską jeszcze w 1797 roku. Nadto papieżowi narzucono ogłoszenie amnestii dla wrogów Kościoła oraz zakaz odbierania osobom świeckim dawnych majątków kościelnych. Podobnymi restrykcjami obwarowano powrót na tron prawowitego króla Neapolu i Sycylii Ferdynanda IV. Ten po powrocie zniósł dotychczasową unię realną między Neapolem a Sycylią, tworząc 8 XII 1816 ? już jako Ferdynand I ? unitarne państwo pod nazwą Królestwo Obojga Sycylii.
 
Bardzo bezceremonialnie zasadę legitymistyczną potraktowano w odniesieniu do Księstwa Parmy, którego prawowity dziedzic ? małoletni Karol Ludwik ? był w latach 1802-1807 z łaski Napoleona ?królem Etrurii? (czyli Toskanii), otrzymanej na ten czas w ?rekompensatę? za Parmę. Kongres, popisując się nie mniejszą od Bonapartego arbitralnością, przyznał jednak tron Parmy nie jemu, lecz rozwiedzionej z Napoleonem cesarzowej Marii Ludwice ? bez wątpienia dlatego, że była ona córką cesarza austriackiego. Karol Ludwik otrzymał natomiast, też w ?rekompensatę?, specjalnie wykrojone dla niego z dawnej signorii Księstwo Lukki, gdzie do 1824 roku rządziła w jego imieniu matka, księżna Maria Luiza. Karol powrócił do Parmy, już jako Karol II, dopiero w 1847 roku, Lukka zaś została wcielona do Toskanii.
 
Zasadę legitymistyczną zupełnie zignorowano w odniesieniu do obu historycznych republik: Genuę, przemianowaną na Księstwo Genui, zagarnęli Piemontczycy, natomiast Wenecja wraz z dawnym Księstwem Mediolanu (od 1535 roku będącym domeną Habsburgów) została inkorporowana do Austrii pod nazwą ?Królestwa Lombardzko-Weneckiego?.
 
Masakra ?zjednoczenia?
 
Już wkrótce okazało się, że restauracja w państwach włoskich nie tylko jest ułomna, ale i ciągle wstrząsana rewolucyjnymi buntami, z których pierwsze wybuchły już w 1820-21 roku (Neapol i Piemont), następne w latach 1830-32 (prawie całe Włochy środkowe, łącznie z Państwem Kościelnym), by wreszcie ogromnym pożarem ogarnąć całe Włochy podczas tzw. Wiosny Ludów 1848-49, kiedy to nawet Ojciec Święty zmuszony był uchodzić z Rzymu, a kres rządom ?Republiki Rzymskiej?, urządzającej bluźniercze parodie Mszy św. w Bazylice św. Piotra, przyniósł dopiero francuski korpus ekspedycyjny pod wodzą gen. Oudinota.
 
Liberalny nurt, wrogi legitymistycznemu porządkowi, splatał się z zalążkami ogólnowłoskiej świadomości narodowej, na której wytworzenie się miał wpływ, z jednej strony, jak wszędzie w Europie, kulturalny prąd romantyzmu, z drugiej zaś brutalne represje Austriaków, okupujących północne Włochy. W ten sposób zrodził się tzw. ruch neogwelficki, nawiązujący nazwą do średniowiecznych stronników papieża w rywalizacji z cesarzami, będącymi jednocześnie królami Niemiec. Zrazu ów patriotyczny neogwelfizm, skupiający szczerze katolickich pisarzy, jak Alessandro Manzoni, Silvio Perlico, historyk Carlo Troya czy filozof, ksiądz Antonio Rosmini-Serbati, wydawał się do pogodzenia i z legitymizmem, i z katolicyzmem, zważywszy, że jego główny reprezentant ? ksiądz Vincenzo Gioberti (1801-1852), w dziele z 1843 roku: O prymacie moralnym i cywilizacyjnym Włochów zaprezentował wizję Włoch zjednoczonych na zasadzie federacji wszystkich istniejących państw włoskich, na której czele stanąć miał papież. Rychło jednak okazało się, że koncepcja neogwelficka nie jest realistyczna, ponieważ wymaga ona swoistej ?nacjonalizacji? papieża, sprzecznej z uniwersalizmem katolickim i sensem urzędu Wikariusza Chrystusa. Kiedy Sardynia, pod panowaniem Karola Alberta, rozpoczęła wojnę ?narodowowyzwoleńczą? z Austrią, wzywając do niej także papieża, Pius IX wydał (29 IV 1848) alokucję, w której stwierdził tę oczywistość, że jako widzialna głowa Kościoła Powszechnego nie może uczestniczyć w wojnie przeciwko państwu katolickiemu.
 
Upadek neogwelfizmu spowodował, że ruch zwany Risorgimento (?Odrodzenie?) stał się domeną dwóch konkurujących wprawdzie ze sobą sił politycznych, wszelako obu zajadle wrogich legitymizmowi i katolicyzmowi: rewolucyjnego, republikańskiego i powiązanego z najbardziej radykalnym odłamem masonerii ruchu karbonarskiego (w którym głównymi postaciami byli Giuseppe Mazzini i Giuseppe Garibaldi) oraz liberalnego nurtu tzw. prawicy historycznej (destra storica), pragnącej doprowadzić do zjednoczenia przez rozszerzenie na całe Włochy konstytucyjnej i parlamentarnej monarchii Sabaudów; w tym nurcie najważniejszą postacią był premier Piemontu Camillo Benso hr. di Cavour.
 
Urzeczywistnienie planów zjednoczeniowych stało się możliwe dzięki dwóm okolicznościom: politycznemu kompromisowi nienawidzących się wzajemnie rewolucjonistów spod znaku Garibaldiego i liberalnych monarchistów oraz wsparciu polityczno-militarnemu w wojnie z Austrią, którego Piemontowi udzielił (acz w zamian za oddanie Francji Sabaudii i Nicei) ? wyznający ?zasadę narodowościową? w polityce międzynarodowej ? cesarz Francuzów Napoleon III.
 
Wybuch wojny, a tym bardziej zwycięstwa odniesione nad Austriakami pod Magentą (4 VI 1859) i Solferino (24 VI 1859), okazały się katalizatorem rewolucji antydynastycznych. Najwcześniej (27 IV 1859), uliczny tumult we Florencji zmusił do abdykacji wielkiego księcia Toskanii Leopolda II; jego następca Ferdynand IV sprawował (formalnie) władzę do plebiscytu 22 III 1860, po którym Toskanię wcielono do Sardynii. 9 VI 1859 obalono małoletniego księcia Parmy Roberta I, natomiast 11 VI 1859 ? księcia Modeny Franciszka V. We wszystkich tych krajach przeprowadzono ?plebiscyty? w obecności wojsk piemonckich i mianowanych przez Sardyńczyków komisarzy oraz na podstawie ordynacji z bardzo wysokim cenzusem majątkowym, uprzywilejowującym bogatą burżuazję, sprzyjającą ideom laickim i liberalno-nacjonalistycznym.
 
Najtrudniej, oprócz Państwa Kościelnego, bronionego przez wiernych papieżowi ?żuawów? z całej katolickiej Europy, poszło ?zjednoczycielom? z Królestwem Obojga Sycylii. Wprawdzie wyprawa ?1000 czerwonych koszul? pod wodzą Garibaldiego, opanowała szybko samą Sycylię, to jednak na Półwyspie oddziały wierne prawowitemu królowi Franciszkowi II stawiły zacięty, a nawet heroiczny opór. Aż do 14 II 1861 broniła króla (kapitulując dopiero na honorowych warunkach i z prawem ewakuacji władcy do Rzymu) załoga twierdzy w Gaecie, oblężonej od 13 XI 1860 roku. Ostatnim punktem oporu obrońców Burbonów była górska forteca Civitella del Tronto w górach prowincji Abruzzo, broniona przez dwieście dni (do 20 III 1861) przez garstkę około 450 żołnierzy. Chłopska partyzantka proburbońska, nazywana pogardliwie przez okupantów brigantaggio (?bandytyzm?), utrzymywała się jednak w różnych rejonach aż do 1876 roku.
 
Obecnie konkurencyjnymi pretendentami do korony Królestwa Obojga Sycylii są: z ?linii Kalabria? Burbonów Sycylijskich ? Karol (Carlo) książę Kalabrii (ur. 1938), mający także, nadany mu przez króla Jana Karola I, tytuł infanta Hiszpanii, a z ?linii Castro? ? Karol (Carlo) książę Castro (ur. 1963). Prawa do wielkoksiążęcego tronu Toskanii ma aktualnie arcyksiążę Zygmunt (Sigismondo) Habsbursko-Lotaryński (ur. 1966); do książęcego tronu Parmy ? Karol Hugon (Carlo Ugo) książę Burbon-Parma (ur. 1930); a do książęcego tronu Modeny ? Wawrzyniec (Lorenzo) książę Austria-Este (ur. 1955).
 
Legitymiści neapolitańscy i inni
 
Włoska kontrrewolucja nie wydała ?doktora? na miarę de Bonalda czy Donoso Cortésa, nic przeto dziwnego, że jej spadkobiercy lubią ?inkorporować? do swojej tradycji poddanego króla Sardynii, wszelako francuskojęzycznego Josepha (we Włoszech pisanego jako Giuseppe) hr. de Maistre?a (1753-1821). Wszelako na uwagę zasługuje co najmniej kilku gorących obrońców Tronu i Ołtarza, jak przede wszystkim łączący refleksję z działaniem, potomek jednego z najstarszych rodów neapolitańskiej arystokracji Antonio Capece Minutulo, książę di Canosa (1768-1838). Jako dwukrotny (1816, 1821) minister policji w Królestwie Obojga Sycylii był tak bezkompromisowy w zwalczaniu rewolucji, że Metternich i pozujący na liberała car Aleksander I wymogli na królu Ferdynandzie I jego dymisję. Udając się na dobrowolne wygnanie, książę di Canosa wytrwale pracował nad stworzeniem ośrodków myśli kontrrewolucyjnej na Półwyspie, pełne zrozumienie znajdując jedynie u księcia Modeny Franciszka IV, który też, jego zdaniem, uosabiał najlepszą część tradycji monarchicznej.
 
(...)
 
Przypisy:
 
 1 Zdawał sobie z tego sprawę jeden z ?ojców? zjednoczenia, Massimo Taparelli, markiz d?Azeglio, który wyznał, że łatwiej jest ?zrobić? Włochy niż Włochów (pur troppo s?č fatta l?Italia, ma non si fanno gl?Italiani) ? tenże, I miei ricordi, Firenze 1891 [1867], s. 5.
 2 Cyt. za: A. Ostrowski, Hrabia Kamil Cavour, Warszawa 1972, s. 422.
 3 Należy jednak odnotować, że tak niezłomny obrońca zasady legitymizmu, jak hiszpański karlista Francisco Elías de Tejada, kwestionuje prawowitość królewskiego tytułu Sabaudów, przybranego przez nich w 1720 roku, po zagarnięciu Królestwa Sardynii, będącego od XIV wieku autonomiczną (zarządzaną przez wicekrólów) częścią Królestwa Aragonii, a następnie Korony Hiszpańskiej ? zob. tenże, Demócratas y Cristianos: una antinomia irreductible, ?Hoja Informativa. Comunión Católico-Monárquica-Legitimista?, Madrid 1983, s. 2. Tak czy inaczej wątpliwość dotyczy jednak prawowitości piastowania tytułu królewskiego przez konkretny ród, a nie samego królestwa.
 
Wyświetlony 3395 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.