poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:25

Geneza i międzynarodowy kontekst Powstania Warszawskiego

Napisane przez

Decyzja o jego podjęciu, 1 sierpnia 1944 r.,  należała do ludzi (Delegat Rządu RP na Kraj Jan St. Jankowski, komendant AK gen. Tadeusz Bór-Komorowski i członkowie jego sztabu), którzy "pracując w Podziemiu" w ograniczonym stopniu znali brutalne realia dyplomatyczne oraz w niewielkiej mierze brali je pod uwagę. Nie przewidzieli ani twardego oporu militarnego Niemców, ani perfidii politycznej Stalina, ani też niedostatecznej pomocy Anglii i USA. Te zaś czynniki ostatecznie zadecydowały o straszliwej klęsce Polaków.

 

Ustalenia między wielkimi mocarstwami w sprawie Polski, podjęte w dużej mierze już na konferencji teherańskiej w grudniu 1943 r., oddawały Rosji Sowieckiej decydującą rolę na wschodnioeuropejskim teatrze militarnym, a co za tym idzie ? politycznym. Polska wchodziła zatem de facto w orbitę wpływów ZSRS. O ustaleniach tych nie poinformowano dostatecznie jasno premiera rządu RP w Londynie, Stanisława Mikołajczyka. Jednocześnie od 6 czerwca 1944 r. trwała gigantyczna antyniemiecka ofensywa aliantów zachodnich w Normandii i północnej Francji, koncentrująca gros wysiłku USA i Anglii na froncie zachodnim.
 
Polski konspiracyjny plan ?Burza?, zakładający walkę z Niemcami przy współpracy z Armią Czerwoną na Kresach Wschodnich, w lipcu ostatecznie okazał się fiaskiem. Sowieccy dowódcy nie uznawali jurysdykcji polskiej na wschód od Bugu i Sanu (tzw. Linia Curzona), a zgłaszających się na rozmowy z nimi komendantów AK aresztowali. Wreszcie, 22 lipca proklamowano w Lublinie utworzenie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, mającego być dla Mikołajczyka ewidentnym konkurentem. Stawało się jasne, że komuniści prą do przejęcia władzy w Polsce. Dla przywódców podziemia w Warszawie było jasne, że należy się temu przeciwstawić.
 
Nie brali oni jednak pod uwagę tego, że Londyn (i Waszyngton) nie będą skłonne do realnej pomocy Polakom. Winę ponosi tu przede wszystkim prezydent USA, Franklin Delano Roosevelt (1882-1945), który kłamliwie mamił Mikołajczyka perspektywą nie tylko ?wolnej i demokratycznej? Polski, lecz wytargowaniem dla nas Lwowa i Borysławskiego Zagłębia Naftowego. Podając się fałszywie za adwokata sprawy polskiej u Stalina, administracja Roosevelta nie tylko świadomie wprowadzała w błąd Polaków, lecz utwierdzała rząd Churchilla w jego cynicznej postawie względem RP. Brytyjczycy nie uznawali wprawdzie PKWN, ale po cichu akceptowali przynależność Polski do sowieckiej strefy wpływów.
 
Mikołajczyk z kolei prowadził ? wraz z prezesem Rady Narodowej RP w Londynie, prof. Stanisławem Grabskim ? swą własną grę dogadania się z Sowietami i PKWN za plecami większości emigracji oraz naczelnego wodza gen. Sosnkowskiego. Był w tym popierany i stymulowany przez Anglików. Łudził się on naiwnie, że za cenę fuzji jego gabinetu z PKWN da się uformować ?nowy i demokratyczny? rząd polski, mający poparcie całej Wielkiej Trójki. Jak tedy widzimy, sami Polacy prezentowali różne wizje przyszłości i działania nie były tu skoordynowane. Instrukcje Sosnkowskiego dla Bora-Komorowskiego z ostatnich dni lipca, sugerujące ? choć w mało stanowczej i niejednoznacznej formie ? powstrzymanie się przed powstaniem w stolicy, zostały w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach wstrzymane w Londynie przez ludzi Mikołajczyka.
 
Jego moskiewskie rozmowy ze Stalinem, Wasilewską i Bierutem, rozpoczęte niemal w momencie wybuchu powstania w Warszawie, nie dały pożądanych rezultatów. Komuniści określili powstanie expressis verbis jako ?nieodpowiedzialną antysowiecką awanturę?, obstając, co najwyżej, za dokooptowaniem do PKWN grupy Mikołajczyka. Kategorycznie żądano natomiast na Kremlu dymisji prezydenta RP Władysława Raczkiewicza i gen. Sosnkowskiego. O jakiejkolwiek pomocy Armii Czerwonej ? stojącej przecież na drugim końcu Wisły ? nie mogło być mowy!
 
Już w pierwszym tygodniu powstania, po ?opanowaniu sytuacji? przez Niemców, stało się jasne, że bez pomocy Rosji, USA i Anglii zryw rychło padnie. Dlatego Komorowski w kategorycznej formie domagał się od rządu i Sosnkowskiego podjęcia starań o efektywną pomoc. Interwencje przez cały sierpień i wrzesień były intensywne, lecz nie przynosiły rezultatów. Loty anglosaskich samolotów ze sprzętem (w dużej mierze z polskimi załogami na pokładzie) były nieliczne, a Niemcom udawało się je przechwytywać. Dowódcy brytyjscy tłumaczyli, że nie są w stanie odbywać skutecznych lotów nad Warszawę z powodu dużej odległości od baz (w północnych Włoszech), złych warunków pogodowych oraz konieczności skupienia się na froncie zachodnim.
 
Odmówili nawet wysłania nad Warszawę polskiej brygady spadochronowej, walczącej we Francji, z uwagi na ?decydującą fazę walk we Francji?. Brytyjczycy jedyną nadzieję dla powstańców widzieli w pomocy sowieckiej. Stalin jednak na liczne interwencje Churchilla odpowiedział odmownie. Nie tylko wskazywał na ?antysowiecki? wydźwięk powstania, ale tłumaczył z militarnego punktu widzenia niemożność podjęcia antyniemieckiej ofensywy na linii Wisły (rzekome wyczerpanie odwodów). Było jasne, że Stalinowi zależało na wyniszczeniu AK i całego polskiego podziemia rękami nazistów. Ci ostatni przystąpili do tego dzieła z niespodziewaną zaciekłością.
 
Wydawało się, że po załamaniu się frontu wschodniego na linii Bugu i dojściu Rosjan do Wisły, a zwłaszcza po zamachu na Hitlera (20 lipca w Prusach Wschodnich), Niemcy wycofają się z Warszawy. Takie były zresztą ich manewry w ostatnich dniach lipca. Tymczasem Hitler i Himmler z niesłychaną zaciekłością tępili powstańców i dążyli do zagłady miasta. Zamierzali zatem za wszelką cenę utrzymać linię Wisły. Jak wynika z pamiętników gen. Heinza Guderiana, Niemcy nie orientowali się w niuansach stosunków polsko-sowieckich. Zresztą kwestie owe niezbyt ich interesowały.
 
(...)
Wyświetlony 3386 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.