poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:28

Tak wygląda europeizm

Napisał

Nie interesuje mnie sport i nie mam w domu odbiornika telewizyjnego, więc myślałem, że ominą mnie jakoś bokiem te mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Niestety, zarówno w pracy, jak i na ulicy nikt nie mówi o niczym innym. Mecze, gole, piłkarze - wokół ciągle to samo. Ciężko ma w tym kraju osoba, której nie interesuje piłka nożna i nie obchodzi, kto wygra, a kto przegra dany mecz i cały turniej. Zawzięci fani powywieszali z balkonów biało-czerwone flagi, a kierowcy powtykali w swoje samochody mniejsze proporczyki, co ma rzekomo pomóc "naszym" piłkarzom. Jak dzieci. Czyżby oni wszyscy wierzyli w moc nadprzyrodzoną?

 

Tymczasem z powodu porażek polskich piłkarzy Polska ponosi spore straty. Ludzie tracą nerwy, zdrowie, pieniądze, a nawet życie. 26-letni Grzegorz D. tak był wzburzony przegraną polskiej drużyny z Chorwacją, że po obejrzeniu meczu w barze w Małomicach (Lubuskie) podbiegł do telewizora, złapał go i następnie rzucił nim o podłogę. Kibicowi, którego szybko złapała policja, grozi teraz do pięciu lat więzienia. Na marginesie ? czy to jest słuszna kara? Wystarczyłoby przecież, by narwany kibic odkupił właścicielowi baru telewizor i drugie tyle zapłacił mu za straty moralne, i to wszystko. Po co takiego człowieka wsadzać od razu do więzienia? Słuszną karę zawyrokował zakopiański sąd dla morderców półtorarocznego niedźwiedzia brunatnego. Ukaranym będzie potrącane 5 proc. wynagrodzenia przez wyznaczony okres (kilka miesięcy) na rzecz Skarbu Państwa. Więcej powinno być takich wyroków dotkliwych dla oprawców, zamiast wsadzania ich do więzienia na koszt podatników.
 
Jak podał ?Dziennik?, eksperci wyliczyli, że po przegranym meczu Polska-Niemcy Polacy byli tak sfrustrowani, że w radykalny sposób odbiło się to na ich zdolności do pracy i dzień po meczu wyprodukowali o jedną piątą mniej niż zazwyczaj. Z kolei w Bytomiu dwóch kibiców pokłóciło się o skuteczność gry polskich zawodników i jeden z nich zabił drugiego. Natomiast w jednym z katowickich barów po tym samym meczu doszło do walki kibiców, w wyniku której kilka osób doznało niegroźnych obrażeń. Podobne tragiczne wydarzenia związane z Euro miały miejsce także poza Polską. Dwie Rumunki próbowały odebrać sobie życie, ponieważ ogarnięci obsesją małżonkowie zmuszali je do oglądania transmisji meczów. Zdesperowane kobiety trafiły do szpitali po zażyciu zbyt dużej ilości tabletek nasennych. Czy ktoś mi jeszcze powie, że w Polsce warto zorganizować Euro 2012?
 
Tymczasem przegrany mecz, a nawet cały turniej, to nie powód do frustracji. Przecież to nie ma kompletnie żadnego wpływu na nasze życie, w przeciwieństwie np. do takiego referendum w Irlandii. Mamy się przynajmniej z czego cieszyć ? Irlandia odrzuciła próbę wprowadzenia tylnymi drzwiami konstytucji europejskiej za pomocą kosmetycznej zmiany w postaci Traktatu Lizbońskiego, co odłoży w czasie utratę niepodległości przez poszczególne kraje Eurosojuza na rzecz Brukseli. Przeciwko traktatowi opowiedziało się 53,4 proc. głosujących, a za traktatem ? 46,6 proc. Dziękujemy Wam, Irlandczycy. Miejmy tylko nadzieję, że prawdę powiedział Bronisław Geremek, iż nie ma planu B, planu, który zastąpiłby Traktat Lizboński, bo już sam Traktat Lizboński był planem B w stosunku do Traktatu Konstytucyjnego. Słowa Wacława Klausa, prezydenta Czech, doskonale oddają sedno sprawy, jak wygląda ?europejska demokracja?: W jednym jedynym spośród 27 państw UE odbyło się w sprawie Traktatu Lizbońskiego referendum. Tylko w jednym jedynym państwie UE politycy umożliwili obywatelom wyrażenie ich poglądu. Wynik jest chyba dla wszystkich jasnym przesłaniem. Jest zwycięstwem wolności i rozumu nad sztucznymi elitarystycznymi projektami i europejską biurokracją. Więcej o poglądach Klausa na ten temat można przeczytać w jego nowo wydanej książce pod tytułem Czym jest europeizm. Tymczasem propozycja uniobiurokratów, by kontynuować ratyfikację traktatu w innych krajach, została mocno skrytykowana w Irlandii. Patricia McKenna, jedna z liderów kampanii na ?nie?, powiedziała, że jest to oburzające, iż w obliczu negatywnego wyniku referendum dalsza ratyfikacja jest w ogóle rozważana, co według niej pokazuje kompletne lekceważenie przez Brukselę głosu społeczeństwa. Równocześnie na ulicach Dublina pojawiły się transparenty z tekstem ?Nie, znaczy nie?. Czy Komisja Europejska to w końcu zrozumie?
 
Teraz wszyscy się zastanawiają, co dalej będzie z socjalistycznym projektem pod nazwą Unia Europejska. Niektórzy zalecają przeprowadzać w Irlandii referenda do skutku, aż w końcu Irlandczycy zaakceptują Traktat Lizboński. Inni, jak na przykład Martin Schulz, szef frakcji socjalistycznej w Parlamencie Europejskim, dopuszczają możliwość wykluczenia Irlandii z Eurokołchozu. Irlandczycy z pewnością byliby zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Tym bardziej że właśnie Komisja Europejska przygotowuje kolejne ?ciekawe? dyrektywy. Ten niedemokratyczny twór wrócił do pomysłu dyrektywy zakazującej wszelkich form dyskryminacji gejów i lesbijek, która objęłaby niepełnosprawność, wiek, religię lub światopogląd oraz orientację seksualną, co uzupełniłoby pakiet istniejących w Eurosojuzie przepisów antydyskryminacyjnych. Z kolei Viviane Reding, unijna komisarz ds. telekomunikacji, chce wprowadzić prawo, zgodnie z którym właściciele telefonów komórkowych płaciliby nie tylko za dzwonienie, ale także za odbieranie rozmów.
 
W związku z astronomicznymi cenami paliw na rynku światowym zamiast zalecać władzom krajów członkowskich obniżenie akcyzy (jak doniosła ?Gazeta Prawna?, Komisja Europejska krytycznie zareagowała na padające w Polsce i innych krajach UE propozycje obniżenia minimalnych stawek akcyzy od paliw w sytuacji rosnących cen surowca), Komisja Europejska zachęca do? oszczędnej jazdy samochodem.Według Andris Piebalgsa, unijnego komisarza ds. energii, trzeba po prostu jeździć ?inteligentniej?. Komisja ma dla kierowców aż 10 wskazówek w tej kwestii. Tymczasem po raz kolejny ujawniła się schizofrenia władz w Brukseli. Z jednej strony zachęcają do większego zużycia biopaliw, a z drugiej otwarły postępowanie antydumpingowe w sprawie rzekomego niedozwolonego subsydiowania ich eksportu przez USA.
 
Większość gazet rozpisywała się o innym rzeczywistym skandalu. Podkreślając, że to chodzi o prywatną klinikę, informowano, iż pracujący w niej mediolańscy lekarze mogli uśmiercić nawet ponad 20 osób. Tymczasem kiedy wczyta się głębiej, jak zwykle okazuje się, że wszystkiemu winny jest państwowy system ochrony zdrowia. Mianowicie lekarze ze szpitala Santa Rita przeprowadzali dziesiątki niepotrzebnych, całkowicie nieuzasadnionych czy wręcz szkodliwych operacji tylko po to, by wyłudzić zwrot kosztów z państwowego funduszu zdrowia. Jak podały źródła, pacjentom usuwano organy, których nie należało wycinać, czy zupełnie zdrowe organy, twierdząc, że jest to konieczne ze względu na rozwijający się nowotwór. Tymczasem gdyby państwo nie płaciło za operacje, nie doszłoby do żadnych nieprawidłowości i nikt nie straciłby zdrowia czy życia.
 
Konfederacja Pracodawców Polskich uważa, że porzucenie pracy przez pracownika nie powinno być bezkarne. Aktualnie propracownicze prawo pracy tak bardzo uprzywilejowało pracobiorcę, że nawet nie musi dotrzymywać dobrowolnie podpisanych przez siebie umów. Może po prostu nie przyjść do pracy, nawet bez powiadomienia pracodawcy, i nic mu za to nie grozi. Takie zachowanie, coraz częstsze w polskiej rzeczywistości, powoduje ogromne, na dodatek nieprzewidywane straty finansowe polskich przedsiębiorców. KPP uważa, że należy wprowadzić instytucję porzucenia pracy oraz możliwość wystąpienia przez pracodawcę o odszkodowanie od osoby porzucającej dotychczasowe zatrudnienie.
 
http://www.tomaszcukiernik.pl
 
Wyświetlony 3203 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.