poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:34

Cała Polska bije dzieci?

Napisane przez

Tytułowe pytanie należałoby uznać za zasadne o tyle, o ile indywidualny obraz świata ograniczamy do prezentowanego nam przez media. Te zaś, ujawniając przypadki maltretowania dzieci, nie pokazują nam całej prawdy o negatywnych, acz incydentalnych zjawiskach, lecz epatują patologią z zadziwiająca, doprawdy, zachłannością.

 

Zbulwersowany doniesieniami o kolejnych dramatach, psycholog Janusz Czapiński zapytał niedawno bezrozumnie: Dlaczego parlamentarzyści nie złożą projektu ustawy o zakazie bicia dzieci? Pytanie uznałem za bezrozumne, nie znajdując w nim refleksji, czemu w ogóle potrzebny jest jakiś specjalny zakaz bicia ? tym niemniej Czapiński szybko doczekał odpowiedzi. Krystyna Wyrwicka z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziała definitywny koniec dyskusji na temat tego, czy wymierzony dziecku klaps to już przemoc. Jak to ujęła: Nikt nie ma prawa bić, poniżać i krzywdzić dzieci.
 
Tym sposobem dyskusję dotyczącą przejawów patologicznych zachowań mentalnie zdegenerowanych dorosłych, sprytnie zredukowano do problemu dyscyplinowania naturalnie niesfornych dzieciaków.
 
Czy klaps to patologia?
 
Tak więc przepisy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie mają zostać zmienione jeszcze przed końcem bieżącego roku. W nowej ustawie znajdzie się całkowity zakaz bicia dzieci, w tym wymierzania im zwyczajowych klapsów. Ustami swych przedstawicieli rząd przekonuje, że to najlepszy sposób, by zakończyć dyskusję o tym, co jest przemocą, a co dyscyplinowaniem. Wedle powyższej optyki, klaps dyscyplinowaniem nie jest.
 
Trudno ocenić, czy rzeczywiście mamy do czynienia w Polsce z gwałtownym wzrostem ilości przypadków stosowania przemocy wobec dzieci. Bez wątpienia każdy taki incydent to o jedną tragedię za wiele. Jednak domniemywanie, że uregulowanie tych kwestii za pomocą unormowań ustawowych powstrzyma agresywnych alkoholików, sadystów rozmaitej maści czy innych psychopatów, to objaw chciejstwa, czyli myślenie typowo życzeniowe. Tych żadne zakazy nie powstrzymają.
 
Platforma Obywatelska usiłuje Polaków przekonać, że powodem patologicznych zachowań dorosłych jest powszechne przyzwolenie na karcenie dzieci za pomocą klapsów. To oczywista nieprawda, powody patologii rozbiegającej się po chodnikach naszych miast są inne i jest ich wiele. Prawdą natomiast jest to, że małe dziecko poznaje świat za pomocą wzroku, dotyku, smaku i węchu, ale w żadnym wypadku nie jest to metoda analizy semantycznej. Dlatego metody wychowawcze należy dostosować do jego zdolności percepcyjnych.
 
Karać, by chronić
 
By należycie wychować dziecko, a niekiedy również w tym celu, by ochronić je przed niebezpieczeństwem, rodzice powinni dysponować swoistymi ?środkami przymusu bezpośredniego?. Kto wychował choćby jedno takie malusińskie ?zwierzę?, doskonale wie, co mam na myśli. I wie także doskonale, że w pewnych okolicznościach oznacza to wymuszenie określonego zachowania bez robienia dziecku krzywdy ? czyli wymierzenie mu klapsa. Podkreślam: nie żeby uderzyć, tylko aby ochronić.
 
Wszystkim, którzy uznają klapsy za skompromitowaną metodę wychowawczą, argument siły przedkładającą nad siłę argumentów, polecam ćwiczenie polegające na wyobrażeniu sobie półtorarocznego szkraba, ciekawego świata, w działaniu. W następnej kolejności proszę zaproponować skuteczne metody perswazji werbalnej, uniemożliwiające maluchowi wycałowanie kaktusa. Lub pociągnięcie za obrus, by natychmiast, teraz, już! przybliżyć do siebie talerz z ulubioną, choć nazbyt jeszcze gorącą marchwianką.
 
I tak dalej, i tak dalej.
 
Proszę przy okazji pamiętać, że nie należy ograniczać zapału dziecka do poznawania świata, tak więc nie w tym rzecz, by trwale wyeliminować z jego otoczenia potencjalne ryzyko, ale by uchronić je przed działaniami, które mogą okazać się dlań nazbyt ryzykowne.
 
Klaps nie, morderstwo tak
 
Sprawa ustawowego unormowania kwestii rodzicielskich klapsów natychmiast rodzi także inne wątpliwości. Oto czy trafi do więzienia matka, dyscyplinująca klapsem dziecko, które na środku ruchliwej ulicy z zapartym tchem przygląda się trąbiącemu ostrzegawczo autobusowi? Czy odebrane zostaną prawa rodzicielskie ojcu, który uderzeniem płaską dłonią po pupie osłoniętej pieluchą powstrzyma raczkującą latorośl przed wetknięciem dwóch wskazujących paluszków obu dłoni do gniazdka elektrycznego podczas wizyty u znajomych?
 
(...)
Wyświetlony 3818 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.