poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:47

Kłamstwo Tuskolandii

Napisane przez

Starożytni mawiali, że los narodu przewidzieć można z czynów jego przedstawicieli. Lepiej, aby mylili się: dzisiejsi włodarze naszego kraju to uczniowie diabła. Szarlatani, spiskowcy, karierowicze, egoiści, obłudnicy i lokaje. Mocne słowa, wiem. Ale nie za mocne.

"Nic nie jest wieczne oprócz zmiany" - przekonywał Heraklit. Problem w tym, że politycy rządzącej koalicji zmieniają świat z lepszego na gorszy. A przy tym tak, by nie ograniczyć sobie tantiem.

Cztery lata po akcesie do Unii Polska przypomina rozdętą, mydlaną bańkę. Galopują ceny energii elektrycznej oraz gazu. Raptownie zwyżkuje inflacja, a państwo w jego obowiązkach wobec najsłabszych obywateli zastępują Caritas i Fundacja Pajacyk. Rodacy setkami tysięcy opuszczają więc swój kraj, szukając szans na przyzwoitą egzystencję na obczyźnie. Można odnieść wrażenie, że między Bałtykiem a Tatrami tylko łajdacy i przestępcy mogą swobodnie delektować się owocami swych występków.

 

?Synowie? kolaborantów
 
Przepraszam bardzo, a czego można spodziewać się w kraju, który, co prawda, zrodził największy ruch antykomunistyczny w dziejach, ale który sam do dziś nie rozliczył się z komunizmem? Który nie tylko nie ukarał komunistów, lecz status oprawców pozwolił im zamienić na prawa właścicieli olbrzymiej części narodowego majątku? W którym ideę dekomunizacji wręcz ośmieszono, lustrację zaś doprowadzono na skraj absurdu, pozwalając, by sądy uwiarygodniały gry operacyjne byłych funkcjonariuszy SB, ufając ich zeznaniom? Gdzie znakomicie wiedzie się tajnym współpracownikom peerelowskiego aparatu represji? Gdzie Sąd Najwyższy uznaje, że agent nie jest agentem, ponieważ nikomu nie zaszkodził, Trybunał Konstytucyjny zaś orzeka o zgodności z Konstytucją tego i owego, nie Konstytucją się kierując, lecz wiatrem historii?
 
Zaczynam od pytań, lecz od czego mam zacząć, gdy tylko te najbardziej zasadne pytania tak bardzo przytłaczają, gdy jest ich tak wiele? Choćby takie: skąd wzięły się ?elity? dzisiejszej Rzeczypospolitej? Kto i w jaki sposób kształtował kręgosłup moralny Aleksandra Kwaśniewskiego? Lecha Wałęsy? Kto wychował Bronisława Geremka? Adama Michnika? Bronisława Komorowskiego? Donalda Tuska? I jakie znaczenie miało to dla ich późniejszych życiowych wyborów? A jakie znaczenie ma dla wyborów dzisiejszych? Kim byli i czym była ideologia kształtująca oblicze ?autorytetów? dla tamtych ludzi, ich następców i osób przez media tak zwanego głównego nurtu obecnie namaszczanych na autorytety?
 
Kto odpowiada za kolaborację ze zbrodniczym systemem? Kim są i jakie funkcje pełnią aktualnie mentalni spadkobiercy kolaborantów? Jakie konsekwencje ? polityczne, gospodarcze i społeczne ? płyną z faktu, że lustrację czy dekomunizację przeprowadzoną w Niemczech, krajach Europy Wschodniej oraz postsowieckich krajach nadbałtyckich uznano za zasadną, lecz w Polsce w dalszym ciągu synonimuje się ją z odwetem, zemstą, moralnym złem? Czy dla poczucia moralności współczesnego Polaka nie ma znaczenia okoliczność, że establishment nie ponosi odpowiedzialności ? nawet w wymiarze politycznym ? za czyny, jakich dopuszcza się, będąc u władzy? Że toleruje kariery wrogów niepodległej Polski? Że ich nie rozlicza?
 
Jakie państwo, taka sprawiedliwość
 
W Austrii toczy się obecnie śledztwo w sprawie 85-letniej Ernie Wallisch, strażniczki w niemieckich obozach koncentracyjnych Ravensbrück i Majdanek w latach 1942-1944. Efraim Zuroff, dyrektor Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, w związku z tym postępowaniem powiedział, że proces Wallisch byłby zrobieniem tego, co właściwe, by naprawić historyczną niesprawiedliwość. Zaznaczył też, że należy dołożyć wszelkich starań, by Erna Wallisch nie umknęła sprawiedliwości: Z jakiegokolwiek powodu, czy to zdrowia, czy wieku.
 
Słusznie, albowiem upływ czasu nie powinien oznaczać przebaczenia, humanitaryzm zaś nie polega na darowaniu niegodziwości. Tymczasem Polska nie ma dość mocy sprawczej, by upomnieć się o współcześnie żyjących, niegdysiejszych katów Polaków. O dziwo, Polska nawet potomków zbrodniarzy nierozliczonych za swe zbrodnie traktuje z niezrozumiałą atencją.
 
Mało tego: Polacy, przed laty deportowani przez sowiecki reżim na Wschód, chcąc dzisiaj udowodnić swą polskość, muszą przejść długotrwałą i w sumie upokarzającą procedurę, a jednocześnie, niejako z drugiej strony Bugu, prezydent Rzeczypospolitej niemal od ręki nadaje obywatelstwo Brazylijczykowi, udatnie kopiącemu w należycie nadmuchany kawałek sztucznego tworzywa.
 
Pytam więc: jakie skutki dla tożsamości współczesnych Polaków niosą podane wyżej fakty? Czy takie państwo to nie jest przypadkiem jakieś jedno wielkie oszustwo?
 
Jerzy Odrowąż Pieniążek, komentując postawy Polaków w roku odzyskania niepodległości, zapisał: Na młodym organizmie państwowym od samego jego początku zagnieżdżał się typ ludzi bez czci i wiary, którzy tylko we własnym lub swej kliki interesie, pseudointeresie, pracowali, a właściwie rabowali, co się dało. I źle było z tym, kto się ośmielił naruszyć ów porządek, starał się o naprawę, gdyż w jednej chwili zgraja szakali rzucała się na niego.
 
Słowa mądre i znakomicie oddające nie tylko klimat roku 1918, ale i ducha obecnych czasów.
 
TW ?Doradca?
 
Wielu Polaków, o czym wynik wyborczy świadczy najlepiej, oczekiwało od Platformy szybkiego wprowadzenia liberalnych rozwiązań gospodarczych. Cóż. Jeżeli rząd Donalda Tuska ma jakieś zalety, to na pewno nie jest to profesjonalizm. Co najlepiej widać po teatrze czynionym w bodaj najbardziej doskwierającej dziś Polakom dziedzinie życia, to jest w ochronie zdrowia. Oto po sześciu miesiącach rządów, ugrupowanie, w kampanii wyborczej ochoczo deklarujące, że ma gotowe recepty na każdą z polskich bolączek, znienacka oświadcza, że jedynym lekarstwem na zapaść służby zdrowia ma być... jej prywatyzacja. Której, jak wyborców zapewniano, miało nie być.
 
W styczniu zainscenizowano spektakl dla gawiedzi pt. ?Biały szczyt?. Wszelako nie był żaden ?biały? szczyt, lecz szczyt obłudy. W założeniu miał pokazać Polakom, jak bardzo rząd troszczy się o los ludzi chorych oraz o tych, którzy o chorych mają troszczyć się na co dzień. Pytany o ustawy reformujące służbę zdrowia, Donald Tusk oznajmił wtedy, że są gotowe i lada dzień wszyscy będą mogli się z tymi projektami zapoznać. Kłamał.
 
Notabene, samą inicjatywę w moich oczach do cna zdyskredytowała obecność byłego tajnego współpracownika SB, Michała Boniego w roli doradcy premiera. Wszak człowiek ten nie tylko znieważa sam urząd, ale swoją obecnością w Kancelarii Premiera Rzeczypospolitej znieważa także Polskę.
 
Zaiste, z szumnych zapowiedzi wyborczych PO nawet wióry nie zostały. Nie będzie nowelizacji ordynacji wyborczej i okręgów jednomandatowych. Ani podatku liniowego. Ani bonu oświatowego. Za to kwitnie korupcja, szerzy się nepotyzm, korporacjonizm również ma się coraz lepiej. Tuż po wyborach Bogdan Zdrojewski obiecywał determinację w walce z tym zjawiskiem: Otworzymy korporacje prawnicze, bo każdy w Polsce, kto zechce ze swojej profesji czynić hermetyczne środowisko musi się liczyć z naszym zdecydowanym sprzeciwem. Dziś widać wyraźnie, że i ten polityk PO kłamał.
 
Realny za czasów PiS wzrost gospodarczy przekształca się w werbalne zapowiedzi wzrostu. Zapomniano też o obietnicach radykalnych podwyżek płac w sferze budżetowej oraz emerytur i rent.
 
Jeszcze niedawno lustracja oraz otwarcie archiwów służb specjalnych PRL były jednym z priorytetów partii Donalda Tuska. Nie dalej jak przed tygodniem, Zbigniew Chlebowski, przewodniczący klubu parlamentarnego PO poinformował, że jego partia jednak nie zamierza angażować się w lustrację, ponieważ: Jest wiele ważniejszych rzeczy, którymi powinien zajmować się Sejm.
 
Idioci idiotom
 
Do 2013 roku z brukselskiej kasy Polska może otrzymać niemal sto miliardów euro. Za zgodą tamtejszych komisarzy (już oni wiedzą najlepiej, czego Polakom potrzeba) będziemy mogli przeznaczyć te pieniądze między innymi na infrastrukturę drogową i kolejową, inwestycje w ochronie środowiska, szkolenie i doradztwo oraz powstawanie nowych miejsc pracy. Zarazem nasza opłata ?składkowa? wyniesie w tym samym czasie jedną piątą wspomnianej sumy. Bilans wydaje się korzystny ? gdyby nie niewygodne fakty, o których się nie mówi, to jest horrendalne koszty pozyskiwania unijnych środków. Zarówno koszty typowo ?urzędnicze?, jak i te związane z przystosowaniem do unijnych norm ? w rodzaju gatunku farby koniecznej do pomalowania szpitalnego korytarza, wysokości lamperii na tymże korytarzu czy minimalnej odległości grzejnika od ściany tegoż korytarza. Samo półroczne ?przewodnictwo? Polski w Unii Europejskiej (lipiec-grudzień 2011) będzie kosztowało Polskę co najmniej 150 milionów euro.
 
Polacy są ślepi jak krety. Dają sobą manipulować, zwoływani na doroczne ?Parady Schumana? anonsami w rodzaju: Jedna Parada, jedna Europa, jedno takie wydarzenie w roku ? musisz tu być! Albo: Dołącz do wielokulturowego korowodu, poczuj europejską atmosferę bliskości, jedności i siły!
 
Doprawdy, czy nie prościej byłoby: ?Jeden naród, jedna partia, jeden wódz?? Kiedyś obdarowywano nas pochodami pierwszomajowymi, dziś mamy pikniki ?parady Schumana?. Ongiś piwo i kiełbaska, teraz balonik, lizak i koncert. Taktyka identyczna, a wykonanie równie subtelne. No, może nadęcie daje się zaobserwować nieco większe.
 
Swoją drogą, uczestnictwo tłumów w tym ideologicznym przedsięwzięciu, przypominającym rewię organizowaną przez idiotów dla idiotów, dowodzi, że współczesna nauka prawidłowo zdefiniowała introjekcję. To subtelny mechanizm psychologiczny, polegający na wchłonięciu oraz zaakceptowaniu jako własne, wartości, norm i standardów narzucanych z zewnątrz. Tym sposobem umysł broni się przed wewnętrznym niepokojem, nie dopuszczając do wystąpienia rujnującego osobowość konfliktu sumienia.
 
(...)
Wyświetlony 4641 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.