poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:49

Piotr Skórzyński (1952-2008)

Napisane przez

W warszawskim PKiN, który nie dość, że nie został zburzony, to jeszcze wpisano go na listę zabytków, antylustratorzy wszelkimi sposobami bronią dobrego imienia TW "Bolka". Grubokreskowi historycy dywagują sobie o "pamięci po komunizmie", gdy tymczasem komuna trwa w najlepsze. Partyjna nomenklartura i agentura w biznesie, sądach i mediach, partyjni naukowcy na uczelniach, partyjni nauczyciele w szkołach. Oligarchizacja życia politycznego i ideologiczne oligopole medialne. Jednym słowem - Polska Rzeczpospolita Grubokreskowa.

 

Na taką rzeczywistość nie mógł godzić się Piotr ? opozycjonista, związany z KPN i ?Solidarnością?, publicysta i krytyk literacki, a przede wszystkim niezależny intelektualista, autor fundamentalnych prac źródłowych ? ?Na obraz i podobieństwo. Paradygmat materializmu? oraz ?Intelektualna historia zimnej wojny?, dla którego najważniejsza była wierność prawdzie i niepodległości.
 
W latach 70. współpracował z Redakcją Literacką Programu II Polskiego Radia, która była ? jak wspominał ? rodzajem azylu dla rozczarowanych komunistów i przedwojennych inteligentów, wymieniając m.in. Melchiora Wańkowicza i Jonasza Koftę. Autor audycji literacko-artystycznych, próbował sił w dramacie (bez efektu antenowego), robił reportaże. W redakcji znajdował tradycje przedwojennej kultury, tak charakteryzując ten epizod swojej biografii: trochę barejowskich, a trochę kafkowskich czasów, które staraliśmy się jakoś przeżyć na miarę naszych sił ? gdyż, parafrazując Alberta Camus ? nawet krety mają nadzieję poczuć słońce.
 
Spodziewany przełom nie nastąpił ani w 1989, ani w 1992, ani w 1997, ani w 2005 r. W grubokreskowej rzeczywistości prym wiodą ideologiczni (a często i genetyczni) synowie PZPR i SB, wnukowie KPP i UB. PRL-owskie wykształciuchy dopełniają dzieła odmóżdżenia narodu, które to dzieło zapoczątkowali niemieccy i sowieccy okupanci, pozbawiając go elit przywódczych. Komuniści ?polscy? kontynuowali zadanie, niszcząc dorobek kulturalny pokoleń polskiej inteligencji, pozbawiając ją podstaw materialnego bytu (z blisko 20 tys. rodowych siedzib dworsko-pałacowych pozostało raptem tysiąc). Nieliczni przedstawiciele przedwojennej inteligencji stali się obywatelami drugiej kategorii. Pozostał prawicowy zaułek rynku medialnego ? niszowe pis­ma, groszowe honoraria.
 
Piotrowi nie ułatwiały życia jego pryncypialność i bezkompromisowość. Bo przecież nie wypadało gadać z komuchami ? nawet przystrojonymi w pióra neoliberałów, postmodernistów, brukselczyków. Trzeba było robić swoje ? więcej czytać, więcej pisać, przekonywać do swoich racji. Także wspomagać innych ? dobrym słowem, gdy możliwości niewielkie. Ile trzeba siły i woli, będąc skazanym na taką wegetację bez perspektyw ? nigdy się nie dowiemy. Ci, którzy to przeżywają, są zbyt dumni, aby o tym mówić, ci, którzy odchodzą w proteście lub z bezsilności ? nie zawsze zostawiają testament. Piotr napisał w liście do żony ? nie potrafię godzić się na nikczemnienie świata.
 
W grubokreskowej rzeczywistości kultura polityczna osiągnęła takie wyżyny, że dyżurna autorytet środowiska ?GW? w dziedzinie filozofii i etyki pozwala sobie nazywać zwolenników J. Kaczyńskiego ? tłumem, inny zaś określa społeczeństwo jako bydło, a minister obrony stwierdza rezolutnie ? dorżniemy watahę. Wpędziwszy sprawiedliwych w zaułek, antylustratorzy i grubokreskowi beneficjenci mogą czuć się bezpieczni ? manipulowana przez nich opinia publiczna nie będzie niepokojona, a oni sami nie doświadczą wyrzutów sumienia, bo niszowe media zbyt słabo niosą krytykę i osąd. Czy to oznacza, że można zrezygnować z realizacji powołania tradycyjnej inteligencji, że można oddać pole ? pozostający jeszcze w dyspozycji prawicowy zaułek? Pytanie retoryczne, bo każdy ma inną wytrzymałość, inną skalę wiary.
 
Cóż znaczy wolność słowa, gdy nakład niewielki, a rację ma ten, kto ma więcej czytelników? Cóż znaczy brak cenzury, gdy obowiązuje polityczna poprawność? Co to za szeroka debata publiczna, gdy można z niej wykluczyć epitetem antysemity czy antyeuropejczyka? Tym bardziej wypada dać świadectwo prawdzie. Taka jest powinność tradycyjnego inteligenta. I tak ją rozumiał Piotr. Niewielu już pracowników pałacowego zaułka ? skazanych na wykluczenie, niepamięć, unicestwienie. Każdy, który odchodzi, czyni wyłom w tej reducie. Pozostali muszą zdwajać wysiłki.
 
Na łamach ?Opcji? Piotr pisał pod własnym nazwiskiem i pod pseudonimem Krzysztof Raszyński.
 
Był naszym przyjacielem. Jego tragiczną decyzję przyjęliśmy z bólem.
Wyświetlony 5969 razy

Więcej w tej kategorii: « Od Redakcji Kłamstwo Tuskolandii »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.