poniedziałek, 05 kwiecień 2010 22:18

Wszystko

Napisane przez

Z dzieciństwa zostało mi przekonanie, że Ameryka to kraj, w którym jest wszystko. Cóż, nawet jeśli w jakimś stopniu to prawda (a to zależy, co dla kogo jest "wszystkim"), to odnosi się do Stanów jako całości. A mi jakoś trudno jest się zmobilizować do wypadu na zakupy spożywcze do Nowego Jorku czy Chicago, w celu nabycia prawdziwej polskiej kiełbasy (a nie nędznej podróbki pod nazwą "Polish Sausage" czy świeżego sera na pierogi. Co tu dużo kryć, jestem po prostu leniwa i skąpa, nawet nie chciało mi się ruszyć do Salt Lake City, gdzie rzekomo jest sklep niemiecki, dający pewne nadzieje na jakieś przyzwoite substytuty. A to zaledwie kilkadziesiąt mil od nas!

 

Potrzeba matką wynalazku. Wiedząc, że nieuchronnie zbliża się dzień, w którym będę musiała podjąć gości tzw. polskim obiadem, obdzwoniłam wszystkie pobliskie sklepy ze zdrową żywnością. Może znajdzie się w którymś z nich jakiś ?farmer cheese?, co, jak pamiętałam z poprzedniej bytności w Ameryce, jest produktem najbardziej zbliżonym do twarogu.
 
Czy wiesz dlaczego tak drastycznie wzrasta liczba zachorowań na raka i cukrzycę? ? głosiła ulotka jednego z nich, stwierdzając dalej, że wszystkiemu winna jest wysoko przetworzona, genetycznie modyfikowana żywność. Nasze produkty są nie tylko wolne od szkodliwych składników; są one również wyjątkowo dobrym źródłem składników odżywczych, będących w zgodzie z Matką Naturą. Opieramy się na badaniach naukowych, wiedzy rolniczej, doświadczeniu pokoleń i wskazówkach z Biblii. Wyglądało na to, że mam w ręku cudowną receptę na lek, który zapobiegnie nie tylko chorobom serca czy otyłości, ale również nadpobudliwości i agresji, nie wspominając o dziesiątkach innych, nie mniej poważnych schorzeń.
 
Pani w sklepie była bardzo miła, ale o serze białym nie słyszała. Uwagę moją przykuła jednak olbrzymia lodówka z napisem row milk ? surowe mleko. Specjalna naklejka głosiła: Ostrzeżenie. Produkt surowy, niepasteryzowany. Może zawierać niebezpieczne bakterie. U niektórych osób zdarzają się reakcje nietolerancji, w postaci biegunki. To jest to! Skoro nie mogę kupić twarogu, to go zrobię!
 
? Och ? zmartwiła się pani ? ono niestety nie jest na sprzedaż. Ale mamy bardzo dobry lobbying, i już za parę miesięcy zostanie uchwalone prawo zezwalające nam na sprzedaż surowego mleka. Teraz można je kupić tylko na farmie. To niedaleko, 100 mil na południe. Ale właściwie ? dodała po zastanowieniu ? mogę ofiarować galon mleka na spróbowanie. Jak będzie smakować, to proszę się koniecznie zapisać do kolejki chętnych.
 
Czyli rzeczywiście mogę tu kupić wszystko. Jeśli dziś zapiszę się do kolejki chętnych, to za parę miesięcy będę mogła legalnie w sklepie kupić surowe mleko. Jeśli, oczywiście, wszystko dobrze pójdzie i projekt ustawy poprze odpowiednia liczba deputowanych. A jak nie? Zawsze mi pozostanie wycieczka na farmę. To w końcu tylko 100 mil w jedną stronę.
 
PS. Darmowa ?próbka? w postaci 1 galonu (ok. 3,7 l) surowego mleka z powodzeniem wystarczyła do zrobienia sera na pierogi. Z czasem, oczywiście, straciłam swoją determinację i kolejni amerykańscy goście doświadczają coraz bardziej zamerykanizowanej kuchni polskiej, co nikomu w niczym nie przeszkadza. Za to za każdym razem, gdy ktoś ma przylecieć do nas ze wschodu, otrzymuje żelazną listę zakupów do zrobienia w polskim sklepie w Chicago lub Nowym Jorku.
Wyświetlony 4825 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.