poniedziałek, 05 kwiecień 2010 22:20

Historia bez degrengolady

Napisał

Dominujące media III RP upowszechniły obraz najnowszych dziejów, w którym nierzadko funkcjonariuszom reżimu przypisywano rolę patriotycznych Wallenrodów, prawdziwych bohaterów okrzyknięto nienawistnikami i oszołomami a zwykłe szuje potrafiono zaopatrzyć w nimb moralnych autorytetów. Wykreowane przy okrągłym stole ?elity? z akceptującą biernością przyglądały się niszczeniu archiwów bezpieki, a na każdą próbę lustracji reagowały histeryczną furią.

 
Coraz częściej potwierdza się jednak zasada, według której kłamstwo ma krótkie nogi, a prawda prędzej czy później dochodzi do głosu. Po latach królowania wersji dziejów przypominającej kolejną mutację propagandy PRL-u pojawiają się takie książki, jak Po dwóch stronach barykady PRL, próbujące oddzielić ziarno od plew i służące przezwyciężeniu narzuconego Polsce etycznego chaosu. Książka przedstawia historię piętnastu ludzi zasłużonych w utrwalaniu w Polsce sowieckich wpływów i losy tyluż postaci, które oddały swe życie sprawie wolności i walki ze złem. Bohaterami części pt. W służbie reżimu są indywidua o rozmaitych korzeniach i profesjach, lecz niemal identyczne pod względem życiowych motywacji. Tragedia polega na tym, że tacy, pozbawieni jakiegokolwiek moralnego kręgosłupa osobnicy mieli szczęście pojawić się w miejscu, czasie i okolicznościach, które wyniosły ich na szczyty. Czasem też byli obdarzeni talentami, z których robili użytek najpodlejszy i zwykle bez cienia refleksji, że oznacza to nieszczęście innych, a składa się na zniewolenie całego kraju. Współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa, być może, dla wielu oznaczała dramat sumienia. Żeby jednak dramat taki mógł zaistnieć, najpierw owo sumienie trzeba mieć. Tajnych współpracowników często nazywa się dziś ofiarami systemu, lecz czy zasługują na takie miano synowie targujący się z SB o wyższe wynagrodzenie za donosy na swoich ojców? Główny ekspert ?Gazety Wyborczej? od lustracji upowszechniał obelgi w rodzaju olszewiki na określenie zwolenników sprawdzenia przeszłości ludzi rządzących Rzecząpospolitą. W swoich ?polemikach? nie wahał się używać słów w rodzaju szambo, robactwo i dowodzić, że lustracja zdestabilizuje Polskę, zniszczy jej społeczne więzi, osłabi ją i ośmieszy na arenie międzynarodowej, będzie rodzajem inkwizycji i apartheidu. Nieustannie powoływał się też na własne zasługi w walce z komunizmem i bez końca powtarzał jedno z naczelnych i najbardziej bezczelnych kłamstw lat dziewięćdziesiątych, wedle którego główni weterani walki o niepodległość mieli być przeciwnikami lustracji. W rzeczywistości był jednym z najlepiej opłacanych i najaktywniejszych agentów SB, autorem nie tylko setek donosów na ludzi, którzy uważali go za przyjaciela, ale i doradcą wskazującym oprawcom ich najczulsze punkty.
 
Największa część mediów jest dziś w dyspozycji ludzi w przeszłości związanych z reżimem PRL-u, stąd już od dwóch dziesięcioleci najdonośniej rozbrzmiewa pogląd, według którego komunizm był piękną chorobą młodości ludzi rzekomo szlachetnych i pełnych dobrych intencji. Równocześnie ogromny wysiłek włożono w dzieło degradowania tradycji historycznej, pamięci narodowej i patriotyzmu. W wyniku zmasowanej akcji propagandowej szacunek do tych wartości zastępowano szyderstwem i fałszem krzewiącym przekonanie, że polskość to powód do wstydu, a nie przywiązania czy dumy.
 
Po dwóch stronach barykady zawiera też biogramy dowodzące, że żadne okoliczności nie skazują człowieka na bycie szują. Wymaga to jedynie trzymania się prostych zasad: nieratowania własnej skóry kosztem innych, niezbijania interesu na cudzej krzywdzie, nieoddawania usług wrogom własnego kraju. Bywa, że za elementarną uczciwość trzeba drogo płacić. Ludzie godni odgrywania jakiejkolwiek roli w wolnym społeczeństwie nigdy nie mają jednak kłopotu z dokonaniem właściwego wyboru. Niestety ? nie sposób uniknąć także gorzkiego i ciągle aktualnego wniosku. To, że w Trzeciej Rzeczpospolitej prawdziwi bohaterowie wegetują często na marginesie życia społecznego, a funkcjonariusze reżimu należą do głównych beneficjentów przemian, dowodzi jednoznacznie, że ciągle jesteśmy bliżej PRL-u, niż Polski prawdziwie wolnej i niepodległej.
 
M. Korkuć, F. Musiał, J. Szarek, Po dwóch stronach barykady PRL. Towarzysze, zdrajcy, bohaterowie, niezłomni. Wydawnictwo Kluszczyński, Kraków 2007
Wyświetlony 3259 razy
Więcej w tej kategorii: « Nieznana Finlandia Wszystko »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.