wtorek, 06 kwiecień 2010 09:39

Nowy, wspaniały świat

Napisane przez

Ciężkie czasy nastały dla pisarzy science fiction. Pół biedy, jeżeli taki chce napisać coś o kosmicznych podróżach i szatkowaniu kosmitów laserową bronią, o dalekich galaktykach i odległych tysiącleciach. Tu jeszcze jakoś da radę (choć chyba coraz trudniej wymyślić coś nowego). Co jeśli jednak chciałby który wziąć się za fantastyczną antyutopię, zmierzyć z Huxleyem, rzucić wyzwanie Orwellowi?

 

Wielki Brat patrzy
 
Na ostatnie święta Bożego Narodzenia ?The Washington Post?, zamiast prezentu, przyniósł Amerykanom radosną ? przynajmniej dla tych, którym szczególnie leżą na sercu sprawy bezpieczeństwa ? nowinę: FBI inwestuje miliard dolarów w budowanie największej na świecie komputerowej bazy danych, zawierającej fizyczne charakterystyki ludzi. Projekt ten da rządowi niewyobrażalne dotąd możliwości identyfikowania osób zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i poza ich granicami. W Clarksburg (Wirginia Zachodnia) powstała infrastruktura wielka jak dwa piłkarskie boiska, zabezpieczona i strzeżona niczym skrywająca podobno ciała kosmitów Strefa 51 w Nevadzie. A wszystko to, by bez zakłóceń działać mógł system magazynujący i porównujący odciski palców docierające tu ze wszystkich stanów ? jak również z Kanady. Oficjalnie jest ich już prawie sześćdziesiąt milionów ? a naprawdę? Kto wie... W każdym razie to dopiero początek. Wkrótce system zbierać ma również dokładne obrazy twarzy, kształtu uszu i wyglądu tęczówek oczu, a później jeszcze nagrania sposobu chodzenia i mówienia. Celem długoterminowym jest wszechobecność urządzeń biometrycznych ? przyznają bez skrępowania naukowcy z Uniwersytetu Zachodniej Wirginii, pracujący nad rozwojem opisywanej technologii. Za kilka lat, kiedy ludzie przechodzić będą przez lotniska i dworce, a zapewne i ulice, zostaną zarejestrowani i prześwietleni na wszystkie możliwe sposoby. Urzędnicy, policjanci i agenci służb specjalnych uzyskają błyskawiczny dostęp do informacji o obserwowanych osobach, możliwość porównywania odcisków palców, rysów twarzy, tęczówek. Być może, nie będzie potrzebne nawet instalowanie w ludziach biochipów, o których tak głośno od końca XX wieku (choć są tacy, co sugerują, że już święty Jan wspominał o nich w swej Apokalipsie: wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia). Własne ciało posłuży za zestaw dokumentów. Strzeżcie się, terroryści!
 
Amerykanom zaraz pozazdrościli Brytyjczycy. To my, to my mamy najwięcej kamer! To u nas był Rok 1984! My będziemy liderami inwigilacji! I tak w połowie marca odbyła się wystawa sponsorowana przez ministerstwo spraw wewnętrznych Zjednoczonego Królestwa, na której dumnie zaprezentowano kamerę jakby wyrwaną wprost z filmów science fiction ? i nie chodzi tu tylko o nazwę ?T5000?. Wynalazek, stworzony przez firmę Thru Vision (Widzenie na Wskroś) we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną, wykrywa z odległości dwudziestu pięciu metrów między innymi: ukrytą broń, materiały wybuchowe, a nawet narkotyki! Oczywiście, tłumaczenie, dlaczego kamery tego typu powinny być wszechobecne, nie odbiega od obowiązujących dziś na świecie standardów. Jak mówią przedstawiciele Thru Vision: Akty terroryzmu wstrząsnęły światem w ostatnich latach i środki ostrożności zostały zaostrzone globalnie.
 
Co warte dostrzeżenia, słabość do kamer nie jest przypadłością szczególną li tylko dla rządów anglosaskich. Także ci, których mamy u władzy w naszym kraju, nieśmiało mruczą: my też, my też. W grudniu zeszłego roku na łamach ?Dziennika? można było przeczytać, że nad technologiami tego typu pracuje się np. na Politechnice Szczecińskiej. A już w przyszłym roku władze Warszawy zamierzają zainstalować system ulicznego monitoringu rozpoznający twarze przechodniów.
 
Zostawmy teraz kamery, z Polski powróćmy za ocean. Departament Bezpieczeństwa Narodowego USA kilka tygodni temu wyraził poważne zainteresowanie nowym produktem kanadyjskiej firmy Lamperd Less Lethal Inc. ? Electro-Muscular Disruption Safety Bracelet, czyli elektroniczną bransoletą generującą paraliżujące sygnały. Wynalazek, jak mówią jego twórcy, zakładany ma być przez wsiadających do samolotu w celu zapewnienie bezpieczeństwa lotu pasażerom znajdującym się w sytuacji zagrożenia ? poprzez zdalne aktywowanie urządzenia generującego elektryczny paralizator. Jak zobaczyć można w filmie reklamującym (sic!) produkt, urządzenie pełnić ma jednocześnie funkcję biletu i zawierać pełne dane pasażera, daleko wykraczające poza dzisiejsze standardowe informacje pobierane na lotniskach. Przedstawiciele amerykańskich władz stwierdzają jednak, iż zastosowanie bransolety ? jakżeby inaczej ? wykracza poza przemysł lotniczy.
 
Przy czymś takim monitorowanie przez brytyjskie służby specjalne podróżujących z elektronicznymi biletami po Londynie i okolicach wypada jakoś blado, prawda?
 
Wspólność, Identyczność, Stabilność
 
W roku 1956 ukazało się opowiadanie Philipa Kindreda Dicka zatytułowane Raport mniejszości. Pomysłem, wokół którego mistrz science fiction utkał fabułę utworu, była idea ?pre-crime? ? co na polski przetłumaczono jako ?przedstępstwo?. Najprościej rzecz ujmując: chodziło o to, że ludzi zamierzających złamać prawo kara dosięgała, zanim jeszcze do przestępstwa doszło. A wszystko to możliwe było dzięki trójce jasnowidzów. I tym razem jednak rzeczywistość przerosła fantastykę. Udało się wynaleźć lepszy jeszcze model prewencji ? i to bez jasnowidzów! Gdzie? A jakże ? w Wielkiej Brytanii. Próbki DNA dzieci, które zachowują się w sposób wskazujący na to, że mogłyby zostać w przyszłości przestępcami, powinny trafić do specjalnych baz danych, mówią eksperci brytyjskiej policji ? przeczytałem niedawno na internetowych łamach dziennika ?The Guardian?. Gary Pugh ze Scotland Yardu, główny rzecznik propozycji, przekonuje w taki oto sposób: Gdybyśmy mieli możliwość identyfikowania tych, którzy w przyszłości mogą złamać prawo, długofalowe korzyści z obserwowania dzieci byłyby olbrzymie. Im młodszych dzieci, tym lepiej. Z niektórych wyrosną przestępcy, z innych nie. Powinniśmy wiedzieć odpowiednio wcześnie, kto będzie zagrożeniem dla społeczeństwa. Pugh powołuje się między innymi na raport o barwnym tytule ?Zrób ze mnie przestępcę?, autorstwa Julii Margo z Instytutu Polityki Publicznej. Z badań pani Margo wynika, że przyszli kryminaliści najczęściej zaczynają łamać prawo pomiędzy dziesiątym a trzynastym rokiem życia. Ale zachowania wskazujące na to, że będą to robić, pojawiają się jeszcze przed siódmymi urodzinami.
 
Ekspert ze Scotland Yardu uważa, że w Wielkiej Brytanii powinna rozpocząć się otwarta i dojrzała debata na ten temat. Choć sprawa jest ? jak przyznaje ? bardzo kontrowersyjna i budzić może wątpliwości. Szczególnie u rodziców, którzy obawiać się będą stygmatyzacji dziecka. A pojawia się jeszcze kwestia tego, jak dużą moc sprawczą zyskaliby nauczyciele ? bo to przecież oni przede wszystkim mieliby wskazywać kandydatów na przestępców... Gary Pugh argumentuje jednak, że możliwość wczesnego identyfikowania potencjalnych kryminalistów pozwoliłaby oszczędzić olbrzymie pieniądze (przestępczość związana z przemocą kosztuje Zjednoczone Królestwo trzynaście bilionów funtów rocznie) i znacznie zmniejszyłaby liczbę popełnianych przestępstw. Podkreśla jednocześnie: Odciski palców nie są, o dziwo, tak kontrowersyjne. Dzieci zostawiają je nawet wtedy, gdy pożyczają książki z biblioteki. I przyznajmy, nie można odmówić pewnej słuszności jego rozumowaniu. Skoro Brytyjczycy przywykli już do czegoś takiego, kolejne kroki na drodze ku społeczeństwu pod nieustającą kontrolą to tylko kwestia czasu. Zresztą nie tak dawno na Wyspach ujawnione zostało, że liczba osób pomiędzy dziesiątym a osiemnastym rokiem życia, których DNA znalazło się w bazie danych po aresztowaniu, za kilka miesięcy przekroczyć ma półtora miliona. Od 2004 r. policja ma prawo pobierać próbki DNA od każdego, kto ukończył dziesięć lat i został aresztowany ? i zachować je później niezależnie od tego, czy uznany został winnym, czy też oczyszczony z zarzutów! Natomiast jeśli chodzi o liczbę wszystkich kodów DNA, jakie obecnie znajdują się w państwowej bazie danych: cztery i pół miliona. Najwięcej ze wszystkich krajów europejskich, jednak pomimo to brytyjska policja deklaruje, że to wciąż za mało. Liczba nierozwiązanych spraw kryminalnych mówi nam, że brakuje próbek DNA odpowiednich ludzi. Aczkolwiek to, by wszyscy oddawali swoje próbki, jest niemożliwe ze względów finansowych i logistycznych ? mówi Pugh, zaznaczając przy tym: Na obecną chwilę.
 
(...)
Wyświetlony 2475 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.