wtorek, 06 kwiecień 2010 10:20

Gratuluję Hitlerowi, czyli finis Poloniae

Napisane przez

Dokumenty zapewniające dominującą pozycję Niemiec w stosunku do Polski zostaną z pewnością podpisane przez prezydenta. Lech Kaczyński i Donald Tusk, z zadziwiającą gorliwością spierający się o drugorzędne sprawy, w pozbawianiu niepodległości Polski działają nadzwyczaj zgodnie. Niedawno prezydent powiedział, że Tusk "jest w tym samym stopniu co ja polskim patriotą". Niestety, jest to prawda. Zresztą, co to za problem, skoro Czesław Kiszczak to "człowiek honoru". Ustawa kompetencyjna niczego nie zmienia, może tylko mile połechtać ambicyjki Lecha Kaczyńskiego.

 

Przegraliśmy. Przeciwnicy niepodległości Polski przez kilka lat mieli do dyspozycji media, szkoły, sypali na lewo i prawo srebrnikami. Kilka lat temu, gdy byłem na studiach, na ponad stu studentów mojego roku, tylko kilku przyznawało się do poparcia pomysłu przyłączenia Polski do Unii Europejskiej. Później, gdy już prowadziłem zajęcia, byłem jedynym przeciwnikiem wcielenia Polski do tego tworu, a studenci patrzyli na mnie jak na wariata. Przekupstwo, kłamstwo i indoktrynacja zrobiły swoje.
 
 W Polsce nigdy nie karano dostatecznie zdrajców. Gdyby po 1989 r. wszyscy komuniści zostali srodze ukarani, spadło trochę łbów, więzienia zapełniłyby się dygnitarzami PZPR, oficerami SB, to może teraz trochę osób bałoby się wysługiwać Niemcom. Tak się nie stało. Ci, którzy służyli Sowietom, utrzymują nadal swoją pozycję w strukturach państwa, samorządach, szkolnictwie, sądownictwie, gospodarce itd., a ci, którzy nadstawiali głowy dla Polski, mają figę. Wniosek dla młodych ludzi: nie warto pracować dlaPolski, warto iść na służbę Moskwy albo Berlina. Oto, czego doczekaliśmy się.
 
Hitler miał rację: wystarczy zlikwidować warstwę przywódczą narodu, aby naród przestał istnieć. Niemcy w czasie II wojny światowej wymordowali część elity narodu polskiego, część wybili Sowieci. Takie rzeczy się zdarzają, ale gorsze było to, że komuna wyhodowała nową ?elitę? ? inteligencję pracującą. Gdyby społeczeństwo polskie mogło po wojnie normalnie funkcjonować, miejsce tych ?inteligentów? byłoby gdzieś w okolicach pryzmy gnoju z widłami w ręku. Ale teraz to oni są profesorami, ?ludźmi kultury?, dziennikarzami, prawnikami, nauczycielami itd. Gdyby nie zasługi Hitlera na polu ?europeizacji? Polaków, Schroederowi i Merkel nie byłoby tak łatwo podporządkować sobie Polskę.
 
Idea integracji europejskiej nie była obca Hitlerowi. Cały ten śmietnik małych narodowości, który jeszcze istnieje w Europie, musi zostać jak najszybciej zlikwidowany. Celem naszej walki musi być stworzenie jednolitej Europy. Tylko Niemcy mogą zapewnić Europie wyraźną organizację. Innego mocarstwa przywódczego praktycznie nie ma ? mówił führer. Eugeniusz Cezary Król w pracy pt. ?Propaganda i indoktrynacja narodowego socjalizmu w Niemczech 1919-1945? (podaję tytuł oraz strony, aby nikt mnie nie posądził o konfabulację) pisze o konferencji, jaka odbyła się z udziałem Hitlera w Monachium latem 1932 r. Według relacji H. Rauschninga, zarysowano wtedy plan utworzenia federacji państw, której ?żelazny trzon? stanowiłyby obszary niemieckojęzyczne wraz z Czechami, Morawami i Austrią jako częściami składowymi. Wokół miał egzystować łańcuch niesamodzielnych, małych i średnich tworów państwowych, w tym także Polska, pozbawiona dostępu do Bałtyku. Wespół z ?trzonem? państwa te tworzyłyby przyszłą Federację Rzeszy ze wspólną armią, walutą i polityką zagraniczną. Warunkiem realizacji tego projektu była planowana polityka ludnościowa, polegająca z jednej strony na rugowaniu Słowian z zajmowanych obszarów, z drugiej zaś ? na osadzaniu tam kolonistów niemieckich. W dalszej perspektywie na terenach wschodnich obok bogatych chłopów zakorzeniłaby się niemiecka, czysta rasowo warstwa panów ? ?nowa szlachta?. Wywody te poparł Hitler, dodając, że nieodzowną przesłanką sukcesu polityki wschodniej musi być wytworzenie twardego jak stal ?rdzenia siły?, na który składałoby się 80-100 milionów ludzi zwartego osadnictwa niemieckiego. Pas osadniczy powinien także obejmować zachodnie tereny Polski aż po pewne granice strategiczne. Przywódca NSDAP nie określił tych granic. Mówiąc jednak o potrzebie zaokrąglenia naszego zasadniczego obszaru na Wschodzie, wymienił Poznań, Prusy Zachodnie i Śląsk. (s. 515).
 
(...)
Wyświetlony 2611 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.