wtorek, 06 kwiecień 2010 10:33

Widziałem uśmiechniętego Dorna

Napisane przez

W pięknym Dniu 3 Maja, w wieczornym magazynie politycznym TVN24, obejrzałem i wysłuchałem podniosłej rozmowy Najwybitniejszych Polaków omawiających, a jakże, sprawę nowej Konstytucji RP. W dyskusji wystąpili przedstawiciele wszystkich, uznawanych dzisiaj za cywilizowane, stron teatru politycznego: z lewa siedział Marszałek Borowski, z prawa Marszałek Dorn, a po środku, naturalnie, najwybitniejszy intelektualista Centrum, doktor nauk politycznych, rektor, poseł Jarosław Gowin.

 

Nie ma nic piękniejszego niż zgoda i porozumienie wśród Polaków, a już w szczególności, kiedy rzecz dotyczy samej zasady praw i wolności obywatelskich, tj. Konstytucji. Na dodatek zgodę i harmonię okazali Panowie Posłowie w sprawie najbardziej delikatnej i kontrowersyjnej, jaką jest sprawa ordynacji wyborczej do Sejmu. Okazuje się, że zarówno od prawa do lewa, jak i od lewa do prawa, istnieje już pełny consensus: wszyscy zgadzają się na ordynację mieszaną, to znaczy ? pardon ? proporcjonalną, czyli, inaczej mówiąc jednomandatową na wzór niemiecki. Zresztą, jak błyskotliwie zauważył dr Gowin: jak zwał, tak zwał, nie chodzi o to, jak się to nazywa, ważne, żeby była jak ulał i satysfakcjonowała wszystkie wysokie i konkurujące strony.
 
Napisałem widziałem uśmiechniętego Dorna, bo widać było, że ten oryginalny i przemyślny pomysł sprawia Marszałkowi wielką satysfakcję. Marszałek Dorn nie miał ostatnio zbyt wielu powodów do osobistego zadowolenia: jego dwaj bliźniacy, jakoś przestali doceniać wartość jego usług i dowcipu politycznego i odstawili Pana Marszałka do lodówki, z której na ogół nie jest tak łatwo wyleźć. I oto właśnie spełnia się sen Marszałka Dorna o ordynacji większościowej, jednomandatowej, a jednocześnie doskonale proporcjonalnej (żeby nikogo nie urazić), a w której liderzy partyjni będą mogli robić, co im się podoba, stwarzając publice wrażenie, że ona kogoś wybiera, a jeszcze, na dodatek, jednomandatowo! Z pomysłem tego cudownego PANACEUM Pan Marszałek Dorn wystąpił już co najmniej siedem lat temu, kiedy o marszałkostwie nawet mu się nie śniło i był tylko skromnym posłem Dornem ząbkującej nowej partii politycznej. Co ciekawsze, już wtedy, aby przetrzeć szlaki swojemu dziecku konstytucyjnemu, przygotował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, w którym wykazywał, czarno na białym, że ordynacja tzw. proporcjonalna w systemie d?Hondta, wcale proporcjonalna nie jest, ale właśnie jest jak najbardziej dysproporcjonalna, a przez to sprzeczna z Konstytucją. A siła jego perswazji była tak wielka, że pod wnioskiem podpisali się wszyscy jego przyjaciele polityczni, a nawet najwięksi przeciwnicy, jak Bronisław Geremek czy Władysław Frasyniuk! (zob.: http://jow.pl/pdf/biuletyn24.pdf).
 
No cóż, jak to w polityce najczęściej bywa, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc kiedy Ludwik Dorn, pomimo tych sprzeczności konstytucyjnych jednak wszedł do Sejmu, a potem nawet został Marszałkiem, to te wady konstytucyjne obowiązującej ordynacji przestały mu doskwierać i nie wspominał o nich więcej. Co innego dzisiaj: dzisiaj Marszałek Dorn lewituje ? niczym zatrzymane w locie jabłuszko ? pomiędzy jabłonką a ziemią, i jakiś wkład jednomandatowy w ordynację najbardziej nawet idealnie proporcjonalną ? byłby całkiem na rękę. Któż bowiem może przewidzieć, dokąd go zaprowadzi jego poczucie humoru i skłonność do błyskotliwych bonmotów, które niektórym mogą pójść w pięty?!
 
Ponieważ mam do Pana Marszałka słabość i nieodwzajemnioną sympatię, więc chciałbym Go przestrzec przed takim rachubami. Wielu już na takich kombinacjach z przelicznikami i poprawkami się przejechało. Pominę już profesora Geremka czy Władysława Frasyniuka, ale przypomnę, jak to było np. z Berlusconim! No, Berlusconi, podobno jeden z najbogatszych ludzi na świecie, jakoś zawsze na cztery łapy spadnie, ale Pan Marszałek przecież groszem nie śmierdzi! Zaglądam na jego oświadczenie majątkowe i co tam widzimy? Środki pieniężne w walucie polskiej ? NIE POSIADAM; środki pieniężne zgromadzone w walucie obcej ? NIE POSIADAM; papiery wartościowe ? NIE POSIADAM! Krótko mówiąc, Pan Marszałek jest bidny jak mysz kościelna. Ma wprawdzie dom i mieszkanie własnościowe, ale przecież na nich już wiele się nie zbuduje, nieprawdaż? Najskromniejsze przyjęcie kosztuje dzisiaj kilka kawałków, a co dopiero wybory!
 
Wszystko to są jednak ewentualne zmartwienia Marszałka Dorna, a ponieważ jest to człowiek wszechstronnie utalentowany i bardzo zaradny, to jakoś sobie radę da. Gorzej przedstawia się sprawa z nami wszystkimi, którzy chcielibyśmy mieć wreszcie przyzwoitą, przejrzystą i kontrolowaną przez obywateli reprezentację polityczną. Z naszego punktu widzenia pomysł pp. Dorna, Borowskiego, Gowina i Ska idzie w zupełnie przeciwnym kierunku. Oznacza jeszcze bardziej nieprzejrzystą, jeszcze bardziej upartyjnioną i niekontrolowaną scenę polityczną, niż to ma miejsce do tej pory (zob. http://www.jow.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=326&Itemid=96), a pod pozorem jednomandatowości daje partyjnym bonzom jeszcze większą swobodę w kształtowaniu sceny politycznej niż ordynacje dotychczasowe.
 
Co więcej, pomysł Dorna nie oznacza postępu w żadnym kierunku. Nie prowadzi on do stabilizacji i solidności sceny politycznej, ponieważ wszędzie tam, gdzie zostały zastosowane ordynacje mieszane (jak zwał, tak zwał ? by posłużyć się określeniem dra Gowina), mamy nietrwałe, koalicyjne, podzielone rządy. Ukraińcy ostatnio zrezygnowali z tego pomysłu i przeszli na wybory w jednym okręgu wyborczym i wyłącznie z list partyjnych. Litwa, Łotwa, Estonia, Czechy, Węgry, w których zastosowano podobne rozwiązania, mają wszystkie te same problemy. W styczniu 2003 r. wystąpił w niemieckim Bundestagu dr Michael Rogowsky, prezydent wielkiej organizacji przemysłowców Bundesverband der Deutschen Industrie i oskarżył niemiecki system wyborczy jako przyczynę stagnacji gospodarczej w Niemczech i domagał się wprowadzenia systemu brytyjskiego.
 
Wreszcie zapytać wypada, czy Jaśnie Oświeceni Marszałkowie i Posłowie nie uważają przypadkiem, że wypada też zapytać, co o tej sprawie myślą obywatele Rzeczypospolitej? Pan Marszałek Dorn, w tym swoim nowym wcieleniu suspensji politycznej, objawił się jako bloger i dzieli się z publiką swoimi przemyśleniami w internetowym Salonie24. Uczy nas tam, czym jest, a czym nie jest prawdziwy patriotyzm. Zadałem Mu tam pytanie, czy jeśli Marszałek Sejmu chowa do szuflady podpisy ponad 750 tysięcy obywateli polskich, którzy domagają się referendum w sprawie ordynacji wyborczej, to czy takie zachowanie jest przejawem nowej, wyższej formy patriotyzmu? Moje pytanie podtrzymali i poparli inni internauci.
 
Pan Marszałek (podobnie jak i Jego Poprzednik ? Marszałek Borowski, podobnie, jak i Jego Następca, Marszałek Komorowski i inni) wyniośle milczy. Co mi przypomina mojego kota, którego uszy otwierają się tylko wtedy, gdy do miski wkładane jest mięsko. Poza tym jest głuchy jak pień. I to jest właśnie ta zasadnicza różnica pomiędzy posłami wybieranymi w jednomandatowych okręgach wyborczych (aczkolwiek nie w procedurze Marszałka Dorna, tylko naprawdę!) a posłami w tzw. wyborach proporcjonalnych. Nam, Drodzy Panowie Marszałkowie, wystarczy doświadczeń mijającego właśnie dwudziestolecia. Całkowicie wystarczy.
Wyświetlony 3862 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.