Wydrukuj tę stronę
wtorek, 06 kwiecień 2010 10:38

"Tusku, musisz!" czyli jak "towarzystwo" broni się przed "kaczyzmem"

Napisane przez

W kwietniowym numerze branżowego miesięcznika "Press" pojawił się artykuł "Mój kumpel jest premierem". Artykuł o tyle jest znamienny, że już oficjalnie daje czytelnikom do zrozumienia, że dziennikarze opowiedzieli się po jednej linii sporu politycznego, sprzedając się jedynej słusznej partii. Gdy w 2005 roku do władzy doszedł PIS, środowisko żurnalistów było tak bardzo przerażone "zagrożeniem demokracji",  że musiało straszyć opinię publiczną nową odmianą reżimu generała Franco - czyli kaczyzmem. Wtedy można było zadać sobie pytanie: czy ci ludzie naprawdę wierzą, że Kaczyńscy są totalitarystami, czy tylko w myśl określenia Lenina są "pożytecznymi idiotami"?

 

Jak kominiarza, tak dziennikarza
Zawód diablo trudny: czyści ? a sam brudny.
Aleksander Fredro, Dziennikarz
 
To my jesteśmy media
 
Jest powszechną tajemnicą, że media w Polsce zostały zbudowane przez jedną siłę ideologiczną, nazwaną michnikowszczyzną. Po 1989 roku zarówno rynek mediów elektronicznych, jak i drukowanych został przejęty przez określone spółdzielnie dziennikarskie (przykład uwłaszczenia nomenklatury). Prywatne stacje telewizyjne zostały założone przez ludzi powiązanych albo ze służbami PRL albo bezpośrednio z samym PZPR-em. Przez pięć lat dwie radiostacje mające ?eksperymentalne pozwolenie na nadawanie sygnału? (coś, czego prawo na początku lat 90. nie przewidywało) podzieliły między siebie rynek, stając się czołowymi nadawcami w kraju. ?Gazeta Wyborcza?, która miała być pismem całej Solidarności, została zawłaszczona przez lewicę laicką, a każdy, kto nie zgadzał się z ?jego świątobliwością? Adamem Michnikiem mógł uzewnętrzniać swoje opinie tylko w niskonakładowych pisemkach. Dzięki odsunięciu od mainstreamu niepokornych dziennikarzy, zbudowano w Polsce oligarchiczny kapitalizm (nie mający nic wspólnego z wolnym rynkiem) i umożliwiono dawnej nomenklaturze przejęcie majątku Polski Ludowej (zainteresowanych tym tematem odsyłam do książek Ziemkiewicza, Łysiaka, Wildsteina czy publikacji IPN-u). Dopiero początek XXI wieku znormalizował debatę publiczną. Powstanie ?Dziennika? czy oddanie ?Rzeczpospolitej? pod nowe kierownictwo spowodowało złamanie monopolu jedynie słusznej prawdy, która utorowała drogę do kariery agentom bezpieki i komunistycznym aparatczykom. Oczywiście, pogląd, jaki przedstawiłem tutaj, nadal jest traktowany jako oszołomstwo i prawicowy radykalizm. Jednak ostatnie 2,5 roku pokazuje, że nie jest on imaginacją. Wszyscy pamiętamy, jak media zareagowały na przejęcie władzy przez PiS. Mówiono o faszyzmie, gomułkowszczyznie, zacofaniu czy niszczeniu wizerunku Polski za granicą.
 
Natężenie bzdur, jakie słyszeliśmy, zamieniło się w pewnej chwili w gejzer nienawiści do wszystkiego na prawo od ?Gazety Wyborczej?. Dziennikarze ?Polityki?, ?Gazety Wyborczej?, ?Newsweeka?, ?Polsatu?, ?TVN-u? czy nawet, w późniejszej fazie, ?Dziennika? prześcigali się w ujawnianiu niegodziwości i nieudolności nowej władzy. Radio Maryja dla wykształciuchów, czyli ?Szkło kontaktowe?, bez przerwy raczyło swoich widzów wpadkami pisowców i ich brakiem ogłady na salonach europejskich. Zabawa ta nie skończyła się jednak wraz z przegranymi przez PiS wyborami. Nawet dzisiaj możemy zaobserwować istnienie zasady: ?jak przed wyborami dowalaliśmy władzy, to po wyborach dowalajmy opozycji?. Oczywiście, w wielu przypadkach PiS sam sobie na krytykę zasłużył, ale jej skala była bezprecedensowa w historii III RP.
 
?Jemu więcej wolno? ? czyli Tuba Kaszuba kontratakuje
 
Rafał Ziemkiewicz określił grupę wpływowych dziennikarzy orkiestrą. Otóż orkiestra gra w takt tuskowego love song od czasu ogłoszenia przyspieszonych wyborów. Gdy ?niezależni? żurnaliści uratowali kraj przed ?kaczyzmem?, można było pomyśleć, że na tym skończy się kreowanie przez nich rzeczywistości. Jednak, aby znienawidzone kaczory nie wróciły nigdy do władzy i nie burzyły ustalonego porządku, postanowiono nie krytykować nowego, oświeconego rządu. Ideolodzy ?Gazety Wyborczej?, nie umiejąc wykreować od początku III RP wpływowego środowiska politycznego (patrz: kompromitacja Unii Wolności i LiD-u), postawiła na pewniejszego konia ? Platformę Obywatelską. I tak niedawno w ?Gazecie? Marek Beylin napisał: Gdyby kilka lat temu jakikolwiek premier zaprosił na spotkanie wybitnych uczonych po to, żeby do nich mówić, ale nie dać im głosu ? wybuchłby skandal. Dziś, w po równaniu z wrogością, jaką Jarosław Kaczyński okazywał polskiej inteligencji, zachowanie Tuska wydaje się ledwie uchybieniem. Autor innymi słowy mówi nam: inteligencja nie powinna krytykować Tuska, bo wróci Kaczyński. Jeszcze odważniej swój brak krytyki wobec Tuska tłumaczył w ?Newsweeku? Tomasz Jastrun: Istnieje racja stanu, trzeba ratować Polskę przed polskim kołtuństwem i PiS, poświęcić się dla dobra sprawy i jeść tę konserwatywną żabę, chociaż zbiera się na wymioty. Jedynym chyba członkiem PO, krytykowanym w mediach, jest Jarosław Gowin, o którym główny ideolog michnikowszczyzny Piotr Pacewicz napisał, że lepiej nadaje się do obrony katolickiej etyki seksualnej niż tworzenia prawa służącego ludziom zgodnie z prawami człowieka. No, ale cóż ? Gowin nie jest przecież postępowym liberałem i bardzo uwiera lewicowych oszołomów, którzy pragną eksterminować jakiekolwiek katolickie aspekty w debacie publicznej. Do klasyki ?niezależnego dziennikarstwa? przejdą ciągle szyderstwa z prezydenta Kaczyńskiego, gdy mu np. na pokład samolotu pierwsza dama wnosiła torebkę czy poprawiała wieniec, składany na grobie nieznanego żołnierza. Media wówczas przez kilka dni przekonywały, jak nieodpowiednia osoba sprawuje najwyższy urząd w państwie. Gdy parę miesięcy później premier Tusk podczas oficjalnej wizyty u Angeli Merkel żuł gumę, którą wyjął z ust i schował na oczach telewidzów do kieszeni, media straciły poczucie humoru i zrezygnowały z wałkowania tego newsa. Gdy w ?mrocznych latach 2005-07?, kiedy Polska była opanowana przez imperium zła, górnicy narzekali na niskie zarobki, Kazimierz Kutz (w sposób godny tylko niegdysiejszego oszołoma, który dziś jest autorytetem moralnym ? Niesiołowskiego) skomlał, że PiS nie dba o prostych ludzi. Po wygranej jego formacji w wyborach, protestujących górników nazwał w TVN24 ?zawodowymi psujami? ? a dziennikarzowi, oczywiście, nie przyszło do głowy zapytać o niekonsekwencję w poglądach.
 
(...)
Wyświetlony 4013 razy
Łukasz Adamski

Najnowsze od Łukasz Adamski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.