wtorek, 06 kwiecień 2010 10:41

Święte krowy demokracji

Napisane przez

Wydawać by się mogło, że w demokracji praktycznie każda grupa społeczna jest kontrolowana i prześwietlana. W środkach masowego przekazu co chwilę z różnorakich powodów recenzowani będą politycy, prawnicy, lekarze, profesorowie, policjanci... I każdy, kto w danych okolicznościach podpadnie pod mikrofon lub pióro. Przy tej okazji warto dostrzec, że jakimś dziwnym trafem uchowała się pewna grupa społeczna, która nigdy nie doczekała się poważniejszej analizy. Są to... sami dziennikarze.

 

 

Owszem, dziennikarze lewicowi i centrowi atakują dziennikarzy prawicowych i vice versa, ale chodzi tutaj raczej o doraźne rozliczenia polityczne. Trudno natomiast spotkać się z opinią, że faktycznie droga awansu, rekrutacji nie jest tutaj zbyt dobrze znana. O ile życiorysy polityków są prześwietlane aż do trzeciego pokolenia przodków, o tyle w przypadku dziennikarzy panuje głucha cisza. Nieśmiałe napomknienia o tym, że dajmy na to, jakieś środowisko medialne wywodzi się z przedwojennej KPP skutkuje świętym oburzeniem. Jest to sytuacja niezdrowa o tyle, że dziennikarze w społeczeństwie aspirują do bardzo ważnej roli: roli podmiotu opisującego rzeczywistość, recenzującego jej aktorów i pomagającego społeczeństwu właściwie rozumieć świat. Czyli do roli sędziego, względnie znającego się na wszystkim i wybitnie obiektywnego autorytetu. A społeczeństwo, oglądając telewizję, słuchając radia, czytając gazety temuż procesowi się ochoczo poddaje. Nie ma zresztą innego wyjścia.
 
Powstaje jednak problem, co zrobić w momencie, gdy dziennikarze kogoś krzywdzą. Na złe, niesprawiedliwe traktowanie przez media skarżą się, na przykład, od dawna bracia Kaczyńscy. Znamienna jest reakcja dziennikarzy na te oskarżenia: wspomniane już przed chwilą święte oburzenie. Okazuje się, że krytyka dziennikarzy jest niedopuszczalna, karygodna, a nawet trąci dyktaturą i manierami Putina... Dziennikarze sami przyznają, że ich znakomita większość ma poglądy lewicowe, ale ? jak z urokiem podkreślają ? tak jest we wszystkich krajach i trzeba to pokornie zaakceptować. Mamy więc taką sytuację, że znakomita większość dziennikarzy od wielu lat bez przerwy ostro atakuje wybranych polityków. Jeśli ktoś natomiast czyni nieśmiałą próbę przyjrzenia się samym dziennikarzom ? jest to zagrożeniem dla demokracji.
 
Pół biedy, gdyby jeszcze dziennikarze do swego zawodu podchodzili profesjonalnie... Ale gdzież tam! W sytuacji, gdy głównym celem jest albo szukanie sensacji, albo realizacja jakichś zamierzeń politycznych (bo naiwnością byłoby stwierdzenie, że czegoś takiego nie ma) naturalną cechą dziennikarzy jest upraszczanie faktów i danych, ignorowanie określonych wiadomości, bądź też przekręcanie i manipulowanie wypowiedziami. W momencie zaś, gdy autorzy wypowiedzi zażądają sprostowań, znów święcie obrażeni dziennikarze w przypływie dobrej woli mogą o wszystkim poinformować na przedostatniej stronie pisma, czcionką trzy razy mniejszą od pierwotnego tekstu.
 
(...)
Wyświetlony 3507 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.