wtorek, 06 kwiecień 2010 11:22

Czas zdrajców

Napisał

Niedawno odbyła się szeroko nagłaśniana premiera wydanego przez Instytut Pamięci Narodowej Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego, poświęconego epopei "żołnierzy wyklętych", zapisanej krwią w mrocznych latach 1944-1963. Krwią bojowników zapomnianego frontu, którzy nigdy nie zgodzili się uznać za polskie państwo aparatu zainstalowanego nad Wisłą przez sowieckiego okupanta i jego rodzimą agenturę - za co przyszło im zapłacić cenę najwyższą.

 
Kiedy wspominamy tych, którzy wobec bolszewickiego najeźdźcy pozostali nieprzejednani usque ad finem, aż do złożenia z siebie całopalnej ofiary na ołtarzu Ojczyzny, nasuwa się myśl, że warto również pamiętać o fenomenie przeciwnym. Nowej, radosnej rzeczywistości ? jak w tytule swego zaginionego utworu określił ją niezapomniany Józef Mackiewicz (1902-1985) ? po 1945 r. nie budowała przecież garstka krajowych komunistów z PPR i przywiezionych z Moskwy działaczy Związku Patriotów Polskich jedynie własnymi, szczupłymi siłami. Do jej dzieła (czy raczej raboty) dała się zaprząc niejedna para rąk. Nie interesują nas tu rzesze zwykłych Polaków, gdyż im akurat po wyparciu z kraju wojsk narodowosocjalistycznych Niemiec dało się z oczywistych przyczyn łatwo zamydlić oczy. Miejsce w pamięci należy się przede wszystkim tym, którzy przed wojną starali się służyć wielkości Polski, natomiast po jej zakończeniu postanowili przejść na drugą stronę barykady. O kolaboracji ludzi przedwojennej prawicy (antykomunistycznej i antyliberalnej) z systemem komunistycznym wspomina się względnie rzadko ? a szkoda.
 
Hekatomba II wojny światowej na wielkich połaciach Europy ostatecznie zrównała z ziemią ład polityczny zakorzeniony w tradycji i duchowości Starego Lądu. Zwątpienie w bronione przez lata idee ogarniało nawet najtwardszych, gdy musieli na własne oczy oglądać fizyczną zagładę wszystkiego, o czym wiedzieli, że jest prawdziwe, wzniosłe i piękne. Na wschodnioeuropejskim pogorzelisku wyciągnął swe cielsko zwycięski brunatny, a potem czerwony Moloch i mierzył resztę świata wyzywającym spojrzeniem. Ład został powalony przez żywioły niebytu, niebyt zaś triumfował przez kolejne lata, urągając wszystkim świętościom. Rozbitkom dawnego świata pozostawał wybór pomiędzy otchłanią samotności i zmęczenia a ideową apostazją. Któż dziś zrozumie, co działo się w ich duszach, gdy ogarnęła je owa noc ciemna? Grunt, że przypadki kapitulacji przed dotychczasowym wrogiem wystąpiły w łonie wszystkich nurtów przedwojennej prawicy.
 
Nową władzę po 1945 r. zdecydowali się wesprzeć niektórzy spośród popleczników obozu rządzącego Polską przed 1939 r. Należał do nich antropolog filozoficzny prof. Bogdan Suchodolski (1903-1992). Przed wojną popierał autorytarny i elitarny sposób władania państwem przez pretorianów Marszałka; przy tym pozostał otwarty na patriotyczne środowiska inne niż piłsudczykowskie i w redagowanym przez siebie piśmie ?Wychowanie Narodowe? zamieszczał np. teksty czołowego publicysty RNR-Falangi Wojciecha Wasiutyńskiego (1910-1994). W okresie powojennym zaoferował swe pióro ?grupie trzymającej władzę?, przybyłej pod osłoną sowieckich czołgów, dzięki czemu mógł bez większych zgrzytów kontynuować swoje badania i karierę akademicką. Jako publicysta pozostawał usłużny wobec komunistycznej polityki do tego stopnia, że Stefan Kisielewski (1911-1991) określał go mianem starego wazeliniarza sanacji, a teraz komuny. Jego karierę uwieńczyło powołanie w 1982 r. na stanowisko przewodniczącego Narodowej Rady Kultury, utworzonej przez premiera PRL tow. Wojciecha Jaruzelskiego.
 
Innym powojennym prozelitą z prawego skrzydła sanacji okazał się dr Klaudiusz Hrabyk (1902-1989). Od młodości ?obwiepolak? (w kierownictwie Ruchu Młodych OWP), w 1932 r. współtworzył Związek Młodych Narodowców ? autonomiczną organizację wewnątrz ruchu narodowego, zrzeszającą młodych radykałów. W 1934 r. związek zerwał łączność z endecją, zaakceptował rządy piłsudczyków i wsparł dzieło tworzenia nowej Konstytucji RP, ponieważ jego działacze uznali realizację ideałów mocarstwowego nacjonalizmu przez sanację za bardziej prawdopodobną, niż realizację ich przez stronnictwo endeckie. Niedługo później Związek zmienił nazwę na Ruch Narodowo-Państwowy i nawiązał oficjalną współpracę z Obozem Zjednoczenia Narodowego. Hrabyk pełnił wówczas rolę eksperta od spraw żydowskich; kilka jego prac z tego zakresu wydał Oddział Propagandy OZN. Podczas wojny działał w Obozie Polski Walczącej ? podziemnej organizacji kultywującej tradycje ?Ozonu?. Po jej zakończeniu osiadł w USA; jako wróg nowego okupanta Ojczyzny przewodził tamtejszym strukturom Ligi Niepodległości Polski oraz współtworzył Instytut Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Wiarę w misję polskiej emigracji politycznej zachwiała w nim dopiero osławiona ?afera Bergu? (1950-1953), kiedy okazało się, że całe emigracyjne partie polityczne godzą się odpłatnie wykonywać zadania szpiegowskie dla wywiadów państw zachodnich. Od 1955 r. zniechęcony Hrabyk zaczął otwarcie wzywać emigrantów do uznania PRL za polskie państwo i podjęcia bezpośredniej współpracy z krajem. Poskutkowało to odwiedzinami w jego domu komunistycznych emisariuszy, po których nawiązał kontakt z ambasadą PRL w Waszyngtonie oraz Departamentem I Komitetu do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Hrabykowi zaproponowano daleko idące wsparcie w propagowaniu wśród Polonii jego nowych poglądów. Wkrótce uruchomił w tym celu w USA wydawniczą Agencję Polską (AGPOL), finansowaną przez peerelowskie służby. W 1958 r. przeprowadził się do Warszawy i wstąpił do Towarzystwa Łączności z Wychodźstwem ?Polonia? (więcej o nim za chwilę). Jako tajny współpracownik Departamentu I MSW pisał dla władz historyczno-polityczne opracowania o emigracji. Agentem bezpieki pozostał do 1974 r.
 
(...)
Wyświetlony 2753 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.