Nr 11/83, listopad 2008

Nr 11/83, listopad 2008

 

W numerze:


Na jednym z chrześcijańskich forów dyskusyjnych w Internecie rozpętała się burza: andrzejki i halloween, wróżby i okultyzm, zabawa czy igranie z ogniem? Piekielnym ogniem, oczywiście.
czwartek, 11 marzec 2010 17:52

Jestem twoją najlepszą przyjaciółką

Napisane przez
Geje ponoć są najlepszymi przyjaciółmi płci pięknej. Kobiety mające w otoczeniu geja o bardzo cieplutkim i czułym serduszku, obierają go sobie na powiernika swoich najskrytszych tajemnic. Przyjaciel gej sprawdza się najlepiej, gdy powierzane mu tajemnice dotyczą pożycia z mężczyzną nie-gejem (czyli po prostu – z mężczyzną). Gdyby on był tak czuły jak ty – westchnie kobieta, dodając zaraz: gdybym mogła z nim rozmawiać tak jak z tobą..., dochodząc wreszcie do finalnego: gdyby on był taki jak ty... i ma tu przynajmniej trzy wizje zamykające gdybanie. Ale, ale, jedna chwilka. Panie te pomijają zabawną drobnostkę: gdyby ich mężczyzna był „taki jak ty” – czyli gejem – sączyłby piwo, wysłuchując o innym złym, bezwzględnym, nieczułym brutalu, który nie potrafi się domyślić najprostszych rzeczy i nie ma bladego pojęcia o miłości.
czwartek, 11 marzec 2010 17:50

Chiński syndrom

Napisał
Niemal trzydzieści lat temu w filmie Blade Runner Ridley Scott przedstawił wizję przyszłości odbiegającą od typowych rozwiązań stosowanych w owym czasie w filmach fantastycznych. Metropolia, w której Harrison Ford ściga zbuntowane androidy, to gęsto stłoczone i upstrzone wielkimi neonami drapacze chmur, u stóp których rozkwita sieć chińskich knajpek z owocami morza, miniaturowych warsztatów, w których na poczekaniu wyrabia się sztuczne oczy, oraz straganów oferujących podrabiane zwierzęta. Gigantyczne ekrany migocą krzykliwymi reklamami, a obowiązującym językiem, w którym przekrzykują się sprzedawcy,  jest rodzaj chińsko-angielskiego żargonu.
czwartek, 11 marzec 2010 17:47

Na oślim poziomie, czyli riposta

Napisane przez
Zapewne przyjemniej miesza się z błotem publicznie i na łamach prasy ? rozszlochał się gorzko Adrian Nikiel, ponieważ nie zechciałem telefonicznie wytknąć nonsensów zawartych w publikacji Jego autorstwa, dla polemiki wybierając łamy ?Opcji na Prawo?.   Stefan Kisielewski zauważył kiedyś, że felietonista przypomina kozę, co to uparcie na pochyłe drzewo skacze. Ba! Cóż felietoniście czynić, gdy w charakterze pochyłego zgłasza się na ochotnika sam Adrian Nikiel? Po raz drugi z rzędu zgłasza się, jakby jednego klapsa było Mu mało? Zgłasza się, pochyla, pośladki wypina ? i w pochyle tym trwa, obłąkańczo domagając się dalszego ciągu? Do tego i pomroczność jasna wydaje się niezbędna, i ? ho ho! ? tupet trzeba mieć co się zowie. No i rozum zostawiać w szatni.   Niewątpliwie mój Szanowny Adwersarz zabłysnął ambicjami polemicznymi. Chciałoby się powiedzieć: język Jego chłoszcze jak bicz, słowa rażą niczym włócznie.…
czwartek, 11 marzec 2010 17:45

Nasza Rosja kochana

Napisał
 W swoim tekście, zamieszczonym w piśmie ?Myśl Polska?, Jan Engelgard zajął się bolesnym dla niego problemem niechęci Polaków wobec Rosji. Przepisał fragmenty artykułów z kilku pism i opatrzył je swoimi krytycznymi komentarzami. Nie mam nic przeciwko polemice, ale do tekstu, w którym nie ma w zasadzie argumentów, a zastępują je etykietki, trudno się ustosunkować. Ja akurat zostałem określony jako pewny siebie, gdy piszę o Gruzji (zgodzę się, choć w wydaniu autora miała to być gryząca ironia), a mój tekst ? jako infantylny. Ot, i cała polemika!   Przychylność autora wzbudził jedynie tekst naszego wydawcy z wrześniowego numeru ?Opcji?, ale nie sądzę, by jego samego pochwała z tej strony szczególnie ucieszyła.   Jest w tej składance parę zabawnych momentów. Pierwszy pojawia się już w leadzie: podkreślając odkrytą przez siebie anachroniczność myśli autora ?Kontry?, komentator najwyraźniej myli dwóch braci Mackiewiczów: Józefa i…
czwartek, 11 marzec 2010 17:41

Kokon (I): Nieformat

Napisane przez
 Tuż za zjazdem z autostrady ulica spadała lekko w dół, wylewając się na rozległy plac przed halami handlowymi. Zdjąłem nogę z gazu i wyprostowałem się w siedzeniu. Poszukiwanie wolnego miejsca pod supermarketem w piątkowe popołudnie to prawdziwe wyzwanie. To próba połączenia cierpliwości kierowcy walca ze zwinnością konika polnego. Podczas gdy żołądek rozpaczliwie walczy z truciznami całego świata, ty musisz z niezmąconym spokojem grać swoje, aby w odpowiednim momencie jednym ruchem nakryć łapą wyłuskaną przestrzeń i zagarnąć ją pod siebie. Wolno prowadziłem samochód, uważnie zamiatając wzrokiem zapełnione szczelnie alejki.   Skręciłem ponownie w lewo. No i nic ? zatkane. Piątkowa zaraza obsiadła wszystko. Zmrużyłem oczy. Te setki samochodów stojących w bezmyślnych szeregach, one nie tworzą jakichkolwiek kompozycji czy nawet sensownej symetrii. Może dlatego jest tu tak brzydko.   ? Będzie wyjeżdżał ? jęknęła żona, kiwając się na siedzeniu. Pomagała siłą woli jakimś…

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.