środa, 17 marzec 2010 09:55

Prawo rzymskie czy regres?

Jednym z czynników, kształtujących nasz kręgosłup światopoglądowy jest prawo rzymskie, stanowiące nieodłączny filar cywilizacji łacińskiej. Cywilizacji, której charakter miał być duszą całej Europy. A gdy dorzucimy do tego grecką filozofię, wraz z charakterystycznym dla niej pojęciem Prawdy i chrześcijańską etykę, która stała się matką Wolności, mamy do czynienia z zestawem uniwersalnych wartości, których ochrona leży w kompetencji Prawa. Oczywiście tego, które dało początek obronie elementarnych zasad – Prawa opartego na rzymskich standardach.

czwartek, 11 marzec 2010 18:13

Nad brzegiem jeziora

Niektórzy ludzie przekonują, że nie warto poruszać żadnego tematu, gdy niezbite wyrokowanie wydaje się niemożliwe. Ludzi ci traktują filozofię lekceważąco, utrzymując, że stawianie pytań w obszarach niedostępnych naukom ścisłym to tyle, co przelewanie z pustego w próżne. Mylą się.

Co ma w głowie człowiek, który poważnie traktuje filozofię? Czy ?filozofowanie? to tyle, co odrzucanie praktycznego wymiaru wiedzy? Czy filozofia cokolwiek wyjaśnia? Pomaga w poznaniu i rozumieniu świata (i człowieka) czy raczej przeszkadza? I czy w ogóle warto kusić się o próbę udzielenia odpowiedzi na tak sformułowane pytania?
czwartek, 11 marzec 2010 18:11

Rodzina i tożsamość polska i polonijna

 oncentruję się tutaj wokół tematu rodziny, próbując określić niektóre istotne elementy współczesnego świata z punktu widzenia młodego historyka polsko-kanadyjskiego pochodzenia. To szkic zarówno polemiczny, jak i osobisty, lecz mam nadzieję, że skłoni czytelników do przemyślenia sytuacji tak zwanej późnej nowoczesności, kiedy tak bardzo cieszymy się naszą nową wolnością i nową Polską

czwartek, 11 marzec 2010 18:08

Bez pomocy miecza

Koran zaczyna pełnić w Europie rolę klucza służącego opisowi rzeczywistości. To niebezpieczna tendencja: Wielka Brytania oficjalnie zalegalizowała równoległy system wymiaru sprawiedliwości.
Przed sądami kierującymi się islamskim prawem wyznaniowym stawać będą obywatele Zjednoczonego Królestwa, wyznający tę religię. Jak podał brytyjski  Sunday Times członków sądów powoływać będzie funkcjonujący w Wielkiej Brytanii Muzułmański Trybunał Arbitrażowy, natomiast sądowe orzeczenia, oparte o islamskie prawo wyznaniowe, czyli szariat, będą uznawane przez angielskie i szkockie sądy powszechne (na razie w sprawach cywilnych). Odtąd muzułmanie muszą tylko określić, który sąd powinien mieć moc rozstrzygającą w ich sprawie  islamski czy brytyjski, nie wiedzieć czemu nadal zwany powszechnym. Muszą też z góry zgodzić się na uznanie ich właściwości w konkretnej sprawie.

czwartek, 11 marzec 2010 18:05

Najwyższa kara dla pedofilów

Pedofilię, jako "morderstwo duszy" powinien obejmować najwyższy wymiar kary.
Po kolejnej wypowiedzi Donalda Tuska  pod publiczkę zbulwersowanego ujawnieniem polskiego Fritzla nieoczekiwanie dla rządu rozpętała się debata o karaniu pedofilii. Premier Tusk naturalnie się zagalopował, bo nie oczekiwał zapewne, że pojawi się tylu obrońców praw człowieka przeciwnych chemicznej kastracji zboczeńców. Tylko czekać, aż odezwie się Rada Europy, że Polska zamierza wprowadzić kolejne represje wobec osób o specyficznej seksualności.

Zniszczyć rodzinę
 
Ujawnienie w sensacyjnym tonie tragedii Alicji B. wpisuje się w kampanie antyrodzinną mediów głównego nurtu w Polsce. Nie jest tak, jak chciałby mój kolega z ?Gazety Wyborczej?, Dominik Uhlig, zarzucający ?Naszemu Dziennikowi?, że przemilczał sprawę Alicji B., aby ukryć patologie, które na co dzień dzieją się w polskich domach. Naturalnie, ukrywanie faktów szkodzi ofiarom. Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej.
 
W polskich domach dzieje się inaczej, niż opisuje to ?Gazeta Wyborcza? i pokazuje TVN24. Patrząc na rodzinę przez pryzmat tych mediów, można odnieść wrażenie, że stanowi ona miejsce kaźni. Taka jest dziś siła medialnego przekazu, podnoszącego sensację do rangi dogmatu. Dziennikarze mediów głównego nurtu nie mówią jednak całej prawdy. Dlatego każda informacja o rodzinnej tragedii, nie powinna być wykorzystywana do ataku na instytucję rodziny, leczy wymaga obszernego komentarza.
 
Lewicowe media celowo nie informują obywateli, że opisywane tragedie dotyczą wyłącznie rodzin w kryzysie. Najczęściej nie są to tradycyjne, katolickie rodziny, kochające się i chodzące razem do kościoła. Przestępcami są przeważnie ludzie żyjący w konkubinacie, z rozbitych rodzin, nie mających żadnego systemu wartości, a już na pewno miłości do bliźniego i do Boga, będących treścią nauczania Najświętszej Matki Kościoła Katolickiego.
 
Dlatego miejmy odwagę protestować, słysząc jak co dzień w ?Faktach?, że matka zabiła dziecko, a ojciec gwałci córkę. Tak nie wygląda codzienne życie w milionach polskich domów. Tak wygląda życie w domach, które przyjmują system wartości narzucany Polakom m.in. przez lewicowe media, lansujące wolne związki, szydzące z instytucji małżeństwa, propagujące rozwiązłość, przemoc i zboczenia.
 
Tolerancja wobec pedofilii
 
Niestety, zauważalna staje się coraz większa tolerancja wobec pedofilii, nasuwająca skojarzenia z coraz większą uległością wobec lobby homoseksualnego. Zmuszanie do akceptacji tego zjawiska pochodzi nie tylko ze strony lewicy, rozmaitych obrońców praw człowieka i uważających to zboczenie za niegroźną chorobę, dającą się wyleczyć kilkoma pigułkami. Pedofilia zyskuje akceptację także wśród konserwatystów i libertarian.
 
Ci pierwsi, wyznający specyficzny darwinizm społeczny, traktują zjawisko jako grę, w której silniejszy zjada słabszego, zapominając, że dziecko w konfrontacji z agresorem ma mniej więcej tyle szans co kot podczas zderzenia z ciężarówką. Konserwatyści często lekceważą też konsekwencję wykorzystania seksualnego, które w dzieciństwie może nieść destrukcyjne skutki dla osobowości człowieka.
 
Jeszcze dalej idą lewicowi libertarianie, którzy zarzucają państwu administracyjne sterowanie seksualnością obywateli. Niestety, są wśród nich i tacy abnegaci którzy ograniczając swoje potrzeby społeczne do ekranu komputera, negują zjawisko przemocy w związkach między dorosłymi a dziećmi. Takim ludziom, którzy nie znając uczucia miłości, macierzyństwa czy ojcostwa, relacje międzyludzkie sprowadzają do rozładowania napięcia seksualnego, należy bardzo współczuć.
 
Dla katolika przemoc seksualna wobec dzieci jest złem absolutnym, nie znajdującym ani akceptacji, ani usprawiedliwienia.
 
(?)
czwartek, 11 marzec 2010 18:03

Co wynosimy ze szkoły?

Kiedyś wynoszono ze szkoły stalówki uchodzące za świetne (optymistycznie zakładam, że niepotrzebny jest przypis, co to była „stalówka”), nieco później pióra wieczne, podkradane koleżankom i kolegom. Niekiedy uczniów omdlałych z przerażenia przed trudną klasówką lub egzaminem. Teraz nierzadko wynosi się narkotyki. Ale ja nie o tym. O zupełnie czymś innym.

czwartek, 11 marzec 2010 16:48

Dialog bywa zabójczy dla duszy

 Kultura dialogu? ? tak można określić klimat, jaki panuje w dyskursie społecznym. Nie myślę tu o dyskursie, który ma miejsce w bieżącej polityce, tam akurat mało kto przebiera w słowach i niewielu dba o kulturę wypowiedzi. Dlatego przy okazji tych z werwą i wielką pewnością siebie wypowiadanych połajanek, których w ostatnich tygodniach, ba, miesiącach, nie szczędzą nam wybrańcy ludu, są instytucje i środowiska, które nawołują do dialogu. Wzywać do dialogu ? to znaczy wznosić się ponad spory, spoglądać na nie z pozycji szlachectwa, jeśli nie krwi, to przynajmniej ducha ? takie jest powszechne przekonanie od czasu, gdy mędrzec Adam M. w obliczu chwiejącego się państwa komunistycznego i po jego upadku, wzywał do nierozliczania przeszłości i właśnie do dialogu z niedawnymi śmiertelnymi wrogami. Adam M. jest realizatorem zasady heglowskiej dialektyki: w wersji vulgaris można ją wyrazić tak: prawda rodzi się z łączenia przeciwieństw. Wezwanie do dialogu to ulubione wezwanie ruchów nowej lewicy: nie spierajmy się, dialogujmy. Osoby, które temu wezwaniu są posłuszne, nawet jeśli zrazu nie podzielają poglądów partnera dialogu, z czasem podświadomie dążą do ?syntezy? swych stanowisk ze stanowiskami tych, którzy są po drugiej stronie. Nie jest zatem w dialogu ważne (jak to było np. w dialogach sokratejskich) wspólne docieranie do prawdy, a osiągnięcie konsensusu i kompromisu. Często jest tak, że podejmujemy dialog, zachęceni ogólnym klimatem kultury i dyskursu społecznego. W trakcie jego prowadzenia okazuje się, że nie liczy się już dla nas prawda ? pierwotny cel, ze względu na który przystępowaliśmy do dialogu, a jedność z ?partnerem dialogu?. Celem staje się osiągnięcie wspólnego stanowiska, a nie dotarcie do prawdy. Już nawet nie spisujemy protokołu rozbieżności ? zwykła ta potrzeba przytłumiona jest przez radości z osiągniętej jedności.

 
Z powodu tak pojętego dialogu, ulegania jego urokowi, znikają prawda i dobro jako przedmiot osobowych pragnień, a własne przekonania liczą się tylko o tyle, o ile są akceptowalne przez innych. Znika też ten twórczy konflikt między prawdą a fałszem, dobrem a złem. Konflikt, który nie pozwalał na rozmazanie, który kazał się opowiedzieć: ?tak, tak, ? nie, nie?. Był to jedyny niedestrukcyjny konflikt ? przeciwnie, on właśnie stanowił o dynamizmie kultury w Europie.
 
(?)
czwartek, 11 marzec 2010 16:46

Kryzys logiki

Najbardziej katastrofalne skutki dla przyszłości świata niesie za sobą odczuwalny kryzys logiki i zdrowego rozsądku. Greenpeace obwieścił, że brak działań wobec globalnego ocieplenia będzie miał znacznie gorsze skutki od kryzysu finansowego. Premier Tusk zauważył, że przed kryzysem najlepiej obroni nasz kraj przyjęcie euro. Natomiast prezydent chce referendum w sprawie prywatyzacji szpitali, których nikt nie chce prywatyzować.

czwartek, 11 marzec 2010 16:43

Pożegnanie z rozsądkiem

Środowisku "Krytyki Politycznej" należą się szczere słowa uznania. Konsekwentnie stara się  tchnąć nowe życie w truchło kontrkultury na polskim odcinku ideologicznej walki. Pytanie o sukces tych zabiegów pozostaje ciągle otwarte, lecz drużyna pod wodzą guru Sławomira Sierakowskiego potrafi imponująco się rozrastać, wydawać nowe książki, odezwy, organizować panele dyskusyjne i otwierać kluby w coraz to większej ilości miast. Pozornie nie ma w tym nic niepokojącego, w końcu nic tak nie cieszy jak wyrazisty przeciwnik. Ostrzegawczy alarm powinien włączyć już fakt, że redaktorzy „Krytyki” często mają okazję wypowiadać się w mainstreamowych mediach, do których są ochoczo zapraszani jako ci młodzi, wykształceni i dodatkowo do bólu ideowi.

czwartek, 11 marzec 2010 16:40

Homoszaleństwo

Forma i zasady muszą istnieć. Żeby jedno i drugie określić, musimy dokonywać rozstrzygnięć wartościujących, pozostając na styku rozmaitych światopoglądów. To oczywiste, bo tylko wydając osąd wartościujący potrafimy oddzielić dobro od zła.
W tych okolicznościach pytanie podstawowe brzmi: jakże mamy to czynić w świecie, na jakim wołanie o tolerancję odmienności coraz powszechniej przeistacza się w żądanie akceptacji dla moralnego wyuzdania i podążającej w ślad za nim śmiertelnie groźnej anomii?
 
W świecie, w którym kwestionujemy nieprzekraczalne normy moralne, samo pojęcie moralności staje się bezprzedmiotowe. Wówczas etyka przestaje się liczyć, a do głosu dochodzi interes, warunkowany indywidualnym egoizmem. Dalej może być tylko gorzej: bo jak różnicować mamy dobro i zło poza moralnością? Jak odróżnić prawdę od kłamstwa? Patologię od normy? Wreszcie mądrość od głupoty?

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.