czwartek, 29 kwiecień 2010 19:42

Światło w ciemności

Napisane przez

"Nie daję jałmużny" oświadczył mi wczoraj znajomy. "Takie mam zasady" wyjaśnił, przytaczając kilka przykładów uporczywego nagabywania. A to przez Cyganki, a to przez narkomana, a to przez jednonogiego, ulicznego żebraka, wreszcie przez kobietę, kwestującą "na pomoc dzieciom poszkodowanym w wypadkach".

 
Po czym dodał, że jakąkolwiek krytykę swej postawy uzna za bezpodstawną ingerencję w prywatność. ? Nie uważam, że komukolwiek należy się ode mnie rekompensata za to, że stracił nogę, zaraził się HIV-em czy też ma inną potrzebę ? kontynuował. ? Staram się maksymalnie uprościć sobie życie, więc dążę do unikania dylematów i rozterek, komu dać, a komu nie. A w związku z tym, że nie daję, nie mam żadnych ? zapewnił z ogniem w oczach. ? Mnie naprawdę sumienie nie boli z tego powodu, że jestem od kogoś zdrowszy i mądrzejszy. Godzę się z tym bez kłopotania sumienia. Współczuję tym nieszczęśliwym ludziom. Ale zasady zobowiązują ? zakończył pryncypialnie.
Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym ? przemknęła mi przez głowę myśl Heraklita z Efezu. Zaraz potem przypomniałem sobie, że nie dalej jak dwa, może trzy dni wcześniej, proszony przez starszą kobietę ?o dwa złote na chleb?, mój znajomy zapytał ją, czy nie jest głodna, a po uzyskaniu płochliwej odpowiedzi twierdzącej, niemal siłą zaciągnął kobiecinę do najbliższego sklepu, który opuścili dopiero po dłuższej chwili. Z reklamówką po brzegi wyładowaną żywnością.
Zrozumiawszy zatem, że uczestniczę co najwyżej w intelektualnej prowokacji, odpowiedziałem mniej więcej tymi słowami:
? Świat nie jest sprawiedliwy, ponieważ opiera się na rywalizacji, a nie na współpracy. Dobro często nie popłaca, niepowodzenie nie przynosi rekompensaty, a z życiowymi tragediami każdy z nas musi radzić sobie sam. Tym niemniej nie wolno nam akceptować tezy, że ludzki dramat jest tylko boską komedią, wobec czego nie ma znaczenia, czy i co uczynimy dla kogoś, kto wyciąga dłoń w naszą stronę.
Deklaracja, że staramy się maksymalnie uprościć sobie życie, nasze ?ja? określa w niedomiarze. Proste życie ma pastewny burak. Też mi ideał. Świat, w którym ludzie z zasady odmawialiby jałmużny, byłby światem wyzutym z bezinteresowności, a szerzej ? ze świętości. To byłoby piekło, w którym diabeł mógłby ? żeby tak rzec ? z czystym sumieniem udać się na urlop.
Co może lepiej świadczyć o naszym człowieczeństwie, jeśli nie odniesienie do drugiego egzemplarza naszego własnego gatunku, a tym bardziej do kaleki, chorego czy nędzarza? Ludzie ci mają prawo do nadziei, a my mamy możliwość jej ofiarowania. Oraz obowiązek oceny, w jakich okolicznościach odmowa mogłaby jednak nasze człowieczeństwo pohańbić.
Zauważ: w 2004 roku polski rząd przeznaczył 60 milionów złotych na dożywianie polskich dzieci. W budżecie na rok 2005 na ten sam cel zaplanowano kwotę pięciokrotnie wyższą, zakładając przy tym, że pomoc trafi nie tylko do dzieci, ale i do ?innych potrzebujących?. Ostatecznie, wraz z pieniędzmi przekazanymi przez sponsorów i organizacje pozarządowe, uzyskano kwotę 600 milionów. Dokładnie tyle samo pieniędzy w 2006 roku pochodziło jedynie z budżetu państwa ? doliczając do tego dodatkowo pozyskane środki, uzbierał się prawie miliard.
Wyobraź to sobie. Wyobraź sobie początek XXI wieku w sercu Europy. Wyobraź sobie brak jakiejkolwiek klęski żywiołowej czy masowej tragedii. I wyobraź sobie miliard złotych wydatkowanych po to jedynie, by ograniczyć w Polsce zjawisko głodu ? i nie mów mi o zasadach.
(?)
Krzysztof Ligęza
Wyświetlony 3322 razy
Więcej w tej kategorii: « Rafał Gan-Ganowicz Żywi, ale martwi »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.