sobota, 01 maj 2010 11:26

Chwila dystrakcji

Napisał

Przygnębiającą kampanię wyborczą, w której chyba żadna partia nie odważyła się skomentować deklaracji pani Anny Fotygi, że "Polska jest gotowa" do podpisania Traktatu Reformujacego, urozmaiciła eksmisja byłych zakonnic z klasztoru w Kazimierzu nad Wisłą.

Chyba setka policjantów towarzyszyła komornikowi i wyprowadzała ubrane w zakonne habity kobiety do czekających autobusów, które miały zawieźć je do domów rekolekcyjnych. Sceny te były nadawane na żywo z helikoptera TVN-24, dzięki czemu mogłem oglądać je w Waszyngtonie, ponieważ mój tamtejszy gospodarz, pan Jacek Marczyński, akurat tę telewizję odbiera, żeby ? jak powiada ? trzymać rękę na pulsie razwiedki. Ten przypadek dowodzi, że choć złą sprawę szatan poprze, wszystko się zakończy dobrze ? pijmy zdrowie szatana ? jak radził Gałczyński w wierszu opowiadającym o osobliwym wydarzeniu na świętej ulicy Wiślnej w Krakowie. Gdyby razwiedka nie postanowiła wziąć sobie pod okupację całej Polski, gdyby nie stworzyła czarnej kasy, gdyby nie powierzała tych pieniędzy różnym biznesmenom do obrotu, to kto wie, czy dzisiaj nad Kazimierzem Dolnym latałby helikopter Blue-24, dzięki któremu również w Waszyngtonie mogłem oglądać tamtejsze wydarzenia w czasie rzeczywistym? Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, oczywiście nie wszystkim na raz, co to, to nie. My mieliśmy rozrywkę, podczas gdy byłe zakonnice wcale nie musiały być zadowolone z obrotu sprawy. No, ale tak to już jest, ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś, to są zwyczajne dzieje, jak zauważył ranny łoś, rycząc z bólu i przebiegając knieje.

W całej tej sprawie zastanowiło mnie atoli kilka informacji. Oto kobiety od dwóch lat zajmujące bezprawnie pomieszczenia klasztoru betanek w Kazimierzu (podstawą eksmisji była właśnie ta bezprawność) ? zostały przewiezione do domów rekolekcyjnych. Czy wyraziły na to zgodę, czy też policjanci zaprowadzili je do autokarów, a te wywiozły je do wspomnianych domów wbrew ich woli? W tym drugim przypadku mielibyśmy ciekawy casus bezprawnego pozbawienia wolności całej grupy osób dorosłych, i to w dodatku przez policjantów, działających w biały dzień. Wyjaśnienie podane przez panienki z TVN-24, że ta sprawa została uzgodniona ?ze strona kościelną? jest absolutnie nieprzekonujące, ponieważ kobiety wyprowadzone z kazimierskiego klasztoru nie były już od dawna w rozumieniu zarówno kościelnego, jak i państwowego prawa zakonnicami, a zatem władze kościelne nie mogły występować względem nich w charakterze jakiejkolwiek ?strony?, bo kobiet tych nie obowiązywała już wobec nich żadna dyscyplina. Sytuacja jest tym bardziej osobliwa, że wszystko to działo się na terenie archidiecezji lubelskiej, administrowanej przez Jego Ekscelencję, który zwyczajnie stoi na nieubłaganym stanowisku autonomii państwa i Koscioła. Ale jak przyjdzie co do czego...
Drugą intrygującą sprawą była wypowiedź księdza redaktora pisma ?Idziemy?, który wyraził nadzieję, że była przełożona klasztoru zostanie ?izolowana? od pozostałych kobiet, dzięki czemu będą one mogły łatwiej wrócić do ?normalnego życia?. Pomijając już kwestię, co jest normalnym, a co nienormalnym życiem, w jaki sposób można skutecznie ?izolować? jedną dorosłą osobę od innych dorosłych osób, jeśli pragną one się spotykać? Jedynym sposobem jest zamknięcie takiej osoby w kryminale. I rzeczywiście ? okazało się, że byłej przełożonej prokuratura postawiła zarzut naruszenia miru domowego. Za to można skazać na więzienie, ale ? czy długoletnie? Czy mimo ewentualnej spolegliwości niezawisłego sądu okres takiej izolacji okaże się wystarczający? Wszystko to być może; Janusz Szpotański, komentując aresztowanie przez Gomułkę obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w celu przeszkodzenia obchodom Milenium Chrztu Polski, przypisał mu wypowiedź, że obraz cudowny, co wzburzyć miał lud, plandeka przykryje i skończy się cud! Podobnie było w Rosji za Piotra Wielkiego, kiedy to w związku z reformami forsowanymi przez tego cesarza, okazało się, że wizerunek św. Mikołaja Cudotwórcy przestał płakać łzami. Kiedy cesarzowi o tym doniesiono, ten wpadł w straszliwy gniew i zawołał: nie chce robić cudu? Wybrosit` sukinsyna! Podobno po tym wybuchu cesarskiego gniewu wszystko wróciło do normy, to znaczy ? cud się kontynuował. Przy odpowiednim ustawieniu spraw nie tylko policmajster powinność swej służby zrozumiał, ale nawet cudami słynący wizerunek. Wygląda na to, że ksiądz redaktor myśli raczej podobnie jak cesarz Piotr Wielki, co oczywiście z jednej strony przynosi mu zaszczyt, ale u osób wierzących w cuda może wywołać różne wzruszające wątpliwości.
(?)
Stanisław Michalkiewicz

Wyświetlony 4800 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.