sobota, 01 maj 2010 11:28

Moją miłością jest Natura

Napisane przez

Otwarcie wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, zatytułowanej Moją miłością jest Natura. Bazyli Albiczuk i inni (12 września - 18 listopada) skłoniło mnie do jej obejrzenia, bo sytuowała się na pograniczu, między innymi, sztuki ludowej. Kiedyś bowiem interesowałem się sztuką ludową, jej poświęcona była moja praca magisterska, a romans trwał jeszcze potem kilka lat. Później poświęciłem się innym zainteresowaniom (po latach mój doktorat dotyczył dyskursu kolonialnego w Polsce), lecz do sztuki ludowej zachowałem sentyment (stara miłość nie rdzewieje), więc ruszyłem na spotkanie z niegdysiejszą kochanką.

 

Na ekspozycji pokazane są dzieła głównie malarskie, ale także rzeźby. Wśród autorów zaś dominują artyści nieprofesjonalni, ale też ludowi. Są to odrębne kategorie; odrębne, lecz od kilkunastu (kilkudziesięciu) lat coraz bardziej przenikające się.

Wystawa prezentuje głównie malarstwo naiwne, ale także i amatorskie, a obok niego także rzeźby twórców ludowych. Zasadniczym akcentem są obrazy Bazylego Albiczuka, zwanego malarzem ogrodów i klasyfikowanego jako ?naiwny?. Obok niego między innymi olejne pejzaże Janiny Fandrey, amatorki, obrazy Marii Korsak, również amatorki, obrazy Łucji Mickiewicz haftowane wielobarwną nicią na płótnie, prace Marty Michałowskiej i Marii Tarnawskiej-Wójtowicz, obrazy na szkle Adama Słowińskiego, grafiki Jana Nowaka również specjalizującego się w ogrodach. Niezależnie od nich rzeźby ptaków (i zwierząt) dłuta Leona Kudły, od lat uważanego za klasycznego twórcę ludowego oraz Władysława Sałdyki, tzw. współczesnego twórcę ludowego z Kątów Wrocławskich. Eksponowane zaś na wystawie dzieła pochodzą z Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej, Muzeum Lubelskiego w Lublinie, Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie, Muzeum. im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, Muzeum Sztuki Ludowej w Otrębusach, Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie i z kolekcji prywatnych.
Jak widać, zgromadzeni zostali artyści różnorodni z całej Polski, należący do rozmaitych nurtów mieszczących się w kategorii artystów nieprofesjonalnych: naiwni, amatorzy i ludowi, co potwierdzałoby spostrzeżenia o zaniku granic między dotychczasowymi, odmiennymi grupami. Nie wiem, czy mam rację, ale dla mnie, wychowanego na rozdzielnych kategoriach twórczości, ekspozycja zrobiła wrażenie niezborne. Rzeźby Kudły czy Sałdyki wydały mi się sztucznym dodatkiem do obrazów. Lecz rozumiem, że autorom wystawy chodziło o pokazanie, jak ci różni przecież artyści przedstawiają naturę ? zasadniczy motyw ich twórczości.
Salę wystawową dominują obrazy Bazylego Albiczuka, uważanego za najwybitniejszego malarza natury. Jego cykl ?Ogrody? to nie ?portrety? konkretnych ogrodów czy konkretnego ogrodu pielęgnowanego przez malarza, lecz modelowa, wyimaginowana ich wizja, ogrodów uporządkowanych, zadbanych i pięknych, bo piękno, jak pisze w katalogu komisarz wystawy, Alicja Mironiuk-Nikolska, musi być doskonałe, dodając, że To raczej wizerunek niezmiennego raju niż ziemskiego ogrodu. I przytacza słowa malarza:
Malować to nie kopiować. To wyobraźnia całą duszą, łączenie się z otaczającym pięknem i tak malować. Tu nie trzeba być ?uczonym? a raczej w odczuciu jak najbardziej być dzieckiem 1).
Jest to wybitna postawa artysty naiwnego. Chce on przekazać swoją własną wizję świata uładzonego i uporządkowanego, według swojego tego świata postrzegania, a nie takiego, jakim on rzeczywiście jest. Świat ten jest, jak to najczęściej u naiwnych, niesamowicie kolorowy, o barwach ostrych i bijących po oczach. Podobnie tematycznie, formalnie i kolorystycznie wyglądają obrazy Marii Korsak, Leokadii Płonkowej czy Marii Tarnawskiej-Wójtowicz, a także Jana Nowaka, z tym że jego obrazy nie uderzają kolorem, gdyż tworzone były techniką suchej igły.
Obok obrazy Janiny Fandrey, bardzo impresjonistyczne pejzaże tonące w lekkiej mgiełce, z dominacją zieleni, lecz bardzo pastelowe i nie tyle oddające osobistą wizję malarki, ale odkrywające delikatność rzeczywistości. Nie jest to malarstwo naiwne, lecz amatorskie, będące zaprzeczeniem tego pierwszego. Bo autorka też nie zamykała się jedynie w swoim hermetycznym świecie, lecz pracowała między innymi w redakcji ?Przyjaciółki?.

 

(?)
Marek Arpad Kowalski

 
Alicja Mironiuk-Nikolska, Moją miłością jest Natura. Bazyli Albiczuk i inni. Katalog wystawy, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Warszawa 2007, s. 10.

Wyświetlony 3770 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.