sobota, 01 maj 2010 11:36

Rozwiewanie mitów

Napisane przez

"Ludzie kompromisu", którzy doszli do władzy w roku 1989, znakomicie potrafili zadbać o kształt swojej legendy.

Współpraca z ratującym swą skórę reżimem zapewniła im dominującą pozycję w mediach. Wyzyskali ją do maksimum. Sobie przypisali główne zasługi w walce z tyranią. Konsekwentnie przemilczeli własną, często bardzo znaczącą, rolę w budowie komunizmu. Swych przyjaciół, funkcjonariuszy PZPR-owskiego aparatu, wykreowali na uczciwych, bezstronnych fachowców. Do miana moralnych autorytetów podnieśli także najpodlejsze ubeckie szumowiny, których życie wypełniało donosicielstwo i łamanie życia prawdziwym bohaterom. Skuteczność tej propagandowej hucpy jest dziś coraz mniejsza. Pojawiają się też wreszcie publikacje mówiące o działaczach opozycji skazanych na zapomnienie. Tych, którzy z właścicielami PRL-u się nie zbratali i odmówili przyłączenia się do obozu pierwszych beneficjentów okrągłostołowych przemian.

Książka Jerzego Pietraszki przypomina, że kiedy w rękach bezpieki znaleźli się Kornel Morawiecki i Andrzej Kołodziej, przygotowywano im zarzuty z paragrafów przewidujących nawet karę śmierci. Tymczasem Amnesty International odmówiła wystąpienia w ich obronie. Postąpiła tak za radą liderów późniejszej konstruktywnej opozycji, w antykomunistach i niepodległościowcach widzących nie sprzymierzeńców, lecz konkurentów. Rywali, których korzystając z nadarzającej się sposobności, należy wyeliminować, gdyż to ich organizacja dysponowała większością podziemnej radiofonii, powołała do życia ponad sto tytułów konspiracyjnej prasy, dominowała w strukturach Solidarności Gdyni, Wielkopolski, Dolnego i Górnego Śląska. Nie układała się z władzami i drukowała wolną prasę w językach kilku krajów obozu. W 1989 r. dla przypominających elementarne etyczne racje wymyślono specjalny epitet: oszołom. Naznaczano nim każdego, komu np. nie odpowiadała zasada: kilka tysięcy dla emerytowanych specjalistów w nękaniu księży i niezależnych wydawców, głodowe racje dla ludzi uczciwej pracy i ofiar antypolskich represji.
W Terrorystach i oszołomach godne uwagi jest też opisanie konspiracyjnej codzienności, wypełnionej często zmęczeniem, walką ze zwątpieniem, niepewnością jutra. Ludzie z książki konspiratora, znanego pod pseudonimem Pedro, nie są ukazani jako postacie ze spiżu. Zdarzają się im groteskowe nieudolności, zmagają się z różnymi słabościami. Bywa, że lekarstwem na trwający latami stres jest dla nich alkohol, a ceną ? choroby, ruina rodzin i życia osobistego. Ich działalność zaskakuje jednak skalą, długotrwałością, kreatywnością. Śmiałość niektórych przedsięwzięć dla wielu czytelników będzie zaskoczeniem. A w przeciwieństwie do związkowców z Solidarności czy działaczy KOR-u, byli ścigani nie tylko za tworzenie niezależnych organizacji pracowniczych czy domaganie się ustrojowych modyfikacji. Otwarcie stawiali żądanie obalenia komunizmu. Pomimo skromnych możliwości nie wahali się działać na rzecz rozsadzenia Związku Sowieckiego. Poza wyjątkami ? nikt z nich nie dotknął broni czy materiałów wybuchowych. Nazywano ich jednak terrorystami, niektórych bezpieka porywała i groziła im śmiercią, zdarzały się przypadki trudnych do wyjaśnienia zaginięć i zgonów. Zbiór wspomnień Jerzego Pietraszki może być prawdziwym odkryciem, wpływającym na zmianę oceny minionego ćwierćwiecza. Nawet dla pilnych obserwatorów rzeczywistości.

 

J. Pietraszko, Terroryści i oszołomy, Wydawnictwo Kontra, Wrocław 2007

Wyświetlony 2626 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.