poniedziałek, 03 maj 2010 10:02

Rząd zwiększa dojenie

Napisał

Eurosocjaliści z Komisji Europejskiej, raczej z nienawiści do braci Kaczyńskich niż z miłości do przyrody, poparli ekoterrorystów i autorytarnie zażądali od Polski wstrzymania budowy obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rozpudy, a Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu na wniosek tejże Komisji nakazał natychmiastowe wstrzymanie prac. Czy na tym ma polegać suwerenność, której po wejściu do tzw. Unii Europejskiej rzekomo mieliśmy nie stracić, jak obłudnie zapewniał ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski? Tymczasem, jak podała francuska gazeta "Le Figaro", na budowę trasy "Via Baltica" - z krajów bałtyckich przez Polskę na zachód Europy, której obwodnica Augustowa jest integralną częścią składową - Wspólnota Europejska przekazała naszemu krajowi 480 mln euro dotacji! Co za rozdwojenie jaźni. Unijna głowa mówi "a", a ręka robi "b". W każdym razie protest mieszkańców, mających dość spalin wydalanych przez tiry z całej Europy pod swoimi oknami, trwa. Podobny problem z ekoterrorystami mają także mieszkańcy trzytysięcznego miasteczka Karsakiszkis na północy Litwy. Zieloni nie zgadzają się bowiem na dokończenie budowy tamtejszej obwodnicy, gdyż przebiegałaby ona przez rzadkie pola, co rzekomo naruszyłoby tamtejszy ekosystem.

 

Niestety, premier Jarosław Kaczyński uległ biurokratom z Komisji Europejskiej i zdecydował, że prace w Dolinie Rozpudy nie rozpoczęły się w planowanym terminie. Sami zaś mieszkańcy Augustowa, przez który dziennie przejeżdża pięć tysięcy tirów, są tak zdesperowani, że po dwóch blokadach dróg w swoim mieście przenieśli protesty do Warszawy (przed siedziby ekologów z Greenpeace i polskiego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej), a odgrażają się unijnym biurokratom, że jak będzie trzeba, to pojadą manifestować przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli.
Komisja sejmowa pracuje nad zmianami w prawie karnym. Jedną z nich ma być to, że w związku z przekroczeniem granic obrony koniecznej, gdy broniący się odpiera zamach, który łączy się z wdarciem do jego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia, ogrodzonego terenu lub pojazdu, nie będzie podlegał karze i stanie przed sądem wyłącznie, jeśli przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące. Wreszcie złodziej będzie miał mniejsze prawa od porządnego obywatela. Należy także pochwalić posłów za rozpoczęcie prac nad zmianą konstytucji, która ma zakazać kandydowania do parlamentu osobom skazanym przez sąd.
Niestety, nie we wszystkich dziedzinach jest tak dobrze. Zamiast wzorem Czechów obniżyć podatek dochodowy od osób fizycznych do całkiem rozsądnej wysokości 12,5%, Ministerstwo Finansów szuka nowych pieniędzy w kieszeniach podatników. Resort chce obłożyć sprężony gaz ziemny CNG, stosowany jako alternatywne, tanie paliwo do samochodów (kosztuje 1,75-1,80 zł/m3), akcyzą wysokości 0,5 zł za 1 m3. Ponadto aby dostosować polskie przepisy akcyzowe do przepisów unijnych, od stycznia 2008 roku wszystkie wyroby do celów opałowych mają być objęte najwyższymi stawkami akcyzy, co spowoduje duże podwyżki cen ogrzewania. Z kolei Ministerstwo Budownictwa zamierza wprowadzić stałą, 25-procentową opłatę planistyczną od wzrostu wartości nieruchomości. Na dodatek Ministerstwo Zdrowia proponuje zwiększyć składkę zdrowotną z aktualnych 9% do 13%, a także kończy prace nad projektem ustawy o ubezpieczeniu pielęgnacyjnym, która wprowadzi nowy podatek, i to znów zwiększający koszty pracy. Każda osoba osiągająca dochód płaciłaby nową składkę w wysokości ponad 2,5% wynagrodzenia brutto. Po co w takim razie była obniżka składki rentowej, firmowana przez minister finansów Zytę Gilowską? Aby wprowadzić na jego miejsce podwyżkę składki zdrowotnej i podatek pielęgnacyjny? Nie ma się co dziwić, że wszyscy szukają dodatkowych pieniędzy w kieszeni podatników, bo jak twierdzi Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów, w rozliczeniach z tzw. Unią Europejską mamy znaczący deficyt i nie wiemy, jak się będą kształtowały dochody w przyszłości.
Po aferze gruntowej, której nigdy by nie było, gdyby urzędnicy nie mogli wydawać arbitralnych decyzji, wybuchł kolejny skandal ? tym razem związany z PZU. Na dodatek chodzi o sprzeniewierzenie ?szokującej?, jak stwierdził Jacek Socha, minister skarbu państwa w latach 2004-05, kwoty aż 13 mld zł, czyli prawie dziesięć razy więcej niż w tym roku zostanie przeznaczone na realizację programu wyposażania sił zbrojnych RP w samoloty wielozadaniowe, niemal trzy razy więcej, niż wynoszą w bieżącym roku wydatki sądów powszechnych (niecałe 5 mld zł) i więcej nawet niż zaplanowane dochody samorządu Warszawy w 2007 roku (około 9 mld zł). Tymczasem gdyby PZU był prywatny, to nikt nie wyprowadziłby z tej spółki złamanego grosza, bo po prostu właściciel by mu na to nie pozwolił. A ponieważ większościowym udziałowcem PZU jest Skarb Państwa, czyli wszyscy Polacy, to ani politykom, ani urzędnikom nie zależy na ochronie tej własności, ponieważ nie mają w tym żadnego interesu, skutkiem czego afery są na porządku dziennym. Każdy, kto może, ciągnie z PZU i innych państwowych firm, jak z dojnej krowy.
Coś niedobrego dzieje się z niektórymi dostojnikami kościelnymi w Europie. Biskup Domenico Calcagno z zarządu dóbr Stolicy Apostolskiej powiedział, że niepłacenie podatków to poważny grzech. A czy grzechem czasami nie jest zmuszanie ludzi do płacenia podatków? Siódme przykazanie mówi: ?Nie kradnij!?, a czymże innym jest podatek, jak nie kradzieżą, co już dawno zauważył amerykański profesor Murray Rothbard? Czym się różni od haraczu, wymuszenia rozbójniczego? W końcu podatnik nic w zamian nie dostaje (zgodnie z polskim prawem każdy podatek jest nieodpłatny, przymusowy i bezzwrotny). Czy ktokolwiek płaciłby podatki, gdyby nie były one przymusowe, a ich nieuiszczanie obwarowane poważnymi sankcjami karnymi? Z kolei według Richarda Chartersa, biskupa Londynu, grzechem jest... podróż lotnicza, gdyż samoloty, wydalając dwutlenek węgla, niszczą środowisko naturalne. Niedługo grzechem będzie nieaplikowanie o unijne dotacje.
Na koniec kłopotliwa informacja dla zwolenników używania w dzień świateł w samochodach. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy po wprowadzeniu tego nieuzasadnionego obowiązku w całej Polsce doszło do trzech wypadków więcej niż w tym samym okresie 2006 roku. Co gorsza, znacznie zwiększyła się liczba zabitych ? z 812 do 831 osób, a prawie 400 osób więcej trafiło do szpitali. Bo niby jakim cudem miałoby się polepszyć bezpieczeństwo po wprowadzeniu tego idiotycznego i szkodliwego przepisu?
Tomasz Cukiernik
Wyświetlony 4747 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.