poniedziałek, 03 maj 2010 10:10

Od redakcji

Napisane przez

W chwili, gdy oddajemy ten numer do druku, więcej jest znaków zapytania niż pewników.

Może Sejm się rozwiąże i znowu pójdziemy do wyborów, a może nie; może niedawnym nielojalnym koalicjantom uda się przewrócić rząd, a może nie. Pewne jest powszechne rozczarowanie i zniesmaczenie ?klasą?, którą demonstrują polscy politycy (a w dużym stopniu i polskie media), i coraz większe ich oderwanie od rzeczywistości, od interesów wyborców i państwa.
Pasja, z jaką opozycja usiłuje zetrzeć z powierzchni ziemi rząd Jarosława Kaczyńskiego, i właściwie nieskrywana zimna nienawiść do niego w istocie przypominają przewrót z czerwca 1992 r. Nie bez powodu. Tak wtedy, jak teraz, dokonuje się ? tym razem dużo skuteczniej ? zerwanie czerwonej pajęczyny, która coraz mocniejszymi więzami pętała nasz kraj. I tak jak wtedy interes Polaków jako zbiorowości jest bardzo mało liczącym się motywem działań przeciwników rządu. O celności działań ekipy braci Kaczyńskich świadczy z jednej strony rozpaczliwy, zaciekły opór, stawiany przez ?obrońców demokracji? (skierowany nieprzypadkowo przede wszystkim w ministra sprawiedliwości), jak i jego, mimo wszystko, nieskuteczność. Owszem, opozycji pospołu z niedawnymi koalicjantami, być może, uda się przewrócić ten rząd, ale uczynionych przezeń wyłomów w dawnych układach naprawić, zaklajstrować już się nie da. Polska już jest inna, jednak lepsza, czystsza. Mimo całego zawodu, jaki przyniosly rządy PiS-u ? liczyliśmy przecież, że będzie znacznie więcej, lepiej, skuteczniej ? generalny bilans jest pozytywny. Można powiedzieć, choć wielu wyda się to paradoksem, że były to najlepsze rządy od 1989 r.
Jednocześnie wszakże stwierdzenie to świadczy, z jak wielką zapaścią polityczną mamy cały czas do czynienia. Ordynacja wyborcza, którą z uporem narzuca się Polakom, powoduje ? czego, niestety, nie chcą dostrzegać szermierze najbardziej nawet patriotycznych haseł ? że każdy rząd musi powstawać na bazie koalicji. Od samego początku skazany jest więc na słabość, poszukiwanie dziwacznych kompromisów oraz odchodzenie od przedwyborczych haseł i programów. To znany mechanizm ?proporcjonalnej? ordynacji wyborczej. Bez rezygnacji z niej nie ma szans na silne, rozsądne rządy w Polsce. Każdy obrót wyborczego koła da ten sam w istocie rezultat: słaby koalicyjny rząd. Tyle że ceną zerwania z tym jest dramatyczna zmiana sceny politycznej, zniknięcie zeń wielkiej liczby tych, co dziś bez trudu ?załapują się? do władzy na mocy partyjnych układów. Niestety, brak akceptacji dla tej zmiany (i dla tej ceny) to jedyna właściwie rzecz, która łączy wszystkich polityków, bez względu na przynależność partyjną.
 
Redakcja
Wyświetlony 5651 razy

Więcej w tej kategorii: Diabeł ją skusił »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.