poniedziałek, 03 maj 2010 14:44

Poczujemy niewielką ulgę

Napisał

Po dotychczasowych decyzjach Zyty Gilowskiej, wicepremier i minister finansów, nie można było się spodziewać, że wreszcie dojdzie do skutku jakieś korzystne dla kraju jej działanie. Tymczasem minister Gilowska dopięła swego i poparł ją nawet sejm (oprócz 37 lewicowych posłów, którzy wstrzymali się od głosowania, pozostali poparli reformę), skutkiem czego jeszcze w tym roku podatnicy poczują ulgę w postaci płacenia niższej składki rentowej. Obniżka ta zrekompensuje nawet wcześniejsze podniesienie akcyzy na benzynę wraz z uchwalonym przez parlament nieuzasadnionym i szkodliwym obowiązkiem jazdy na światłach w dzień.

 

Można mówić o pewnym przełomie, ale na pewno nie mamy do czynienia ze zmianą radykalną, jak sugerują niektórzy eksperci. Ponadto Gilowska opowiada się za ulgą prorodzinną w postaci kwoty wolnej od podatku (ponad 3 tys. zł na każde dziecko w rodzinie), co pozostawi kolejne pieniądze w portfelach polskich rodzin. Do tego dojdzie zmiana zasad opodatkowania energii elektrycznej, co spowoduje, że odbiorca zapłaci akcyzę mniejszą o około 10%. No, ale przecież skądś te pieniądze muszą być. Zapłacą palacze, bo zgodnie z projektem Ministerstwa Finansów wzrośnie akcyza na wyroby tytoniowe. Zapłacą też właściciele domów, ponieważ Ministerstwo Budownictwa chce wprowadzić nowy 5% podatek od wartości gruntów objętych planami miejscowymi, których właściciel nie chce sprzedać. Podsumowując tematykę podatkową, należy stwierdzić, że podczas rządów PiS-u coś drgnęło na lepsze. Prorynkowe Centrum im. Adama Smitha ogłosiło, że w tym roku dzień wolności podatkowej jest obchodzony osiem dni wcześniej niż w roku ubiegłym. Dawno nie nastąpiło tak znaczne polepszenie sytuacji polskiego podatnika. Czekamy na więcej.
Polski sejm poparł też rząd stojący twardo na stanowisku niegodzenia się na system głosowania na zasadzie podwójnej większości zapisany w Traktacie Konstytucyjnym UE, optując za tzw. systemem pierwiastkowym. To, jaki będzie system głosowania, ma niewielkie znaczenie, ale działania te mają inny niezamierzony bardzo pozytywny skutek: mogą znacznie opóźnić wdrażanie europejskiej konstytucji. Tymczasem Parlament Europejski zajmuje się... definicją wódki. Ciekawe, kiedy zajmie się definicją brudu w skarpetkach? To jest żenujące, żeby poważne międzynarodowe ciało zajmowało się takimi sprawami, jak definicja wódki, oscypka, banana, marchewki itp. Każdy wytwórca powinien móc nazywać swój produkt, jak mu się podoba, i to klienci zakupami zdecydują, czy było to trafne posunięcie, czy też nie. Na pewno nie jest to kwestia na tyle ważna, aby zajmowano się nią na forum międzynarodowym, chyba że nic lepszego nie ma do roboty. Podobnie jak sprawa z teletubisiami, która została wymyślona chyba tylko po to, żeby odwrócić uwagę od problemów codzienności albo, by pokazać, że Ewa Sowińska, Rzecznik Praw Dziecka, jest do czegoś potrzebna. Biorąc przykład z eurodeputowanych, z inicjatywy posłanki Elżbiety Łukacijewskiej z PO posłowie proponują, by wszystkie psy ? bez względu na rasę ? uznać za zwierzęta gospodarskie. To i tak lepiej, żeby posłowie zajmowali się takimi bzdurami, niż gdyby psuli prawo i nakładali kolejne haracze na społeczeństwo.
Ministerstwo Skarbu Państwa do końca tego roku zamierza zakończyć prywatyzację Zakładów Azotowych Tarnów, a Sławomir Urbanek, wiceminister skarbu państwa, zapewnił w sejmie o gotowości prywatyzacji nawet 100% polskich stoczni, jednak proces ten się opóźnia, mimo że np. w przypadku Stoczni Gdynia domagają się tego zarówno zarząd, jak i pracownicy, a nawet związki zawodowe. Co gorsza, w związku z żądaniami Komisji Europejskiej zmniejszenia mocy produkcyjnych z pewnością ewentualna cena sprzedaży stoczni będzie znacznie niższa, niż mogłaby być bez tego ograniczenia. Według Instytutu Globalizacji, dalsze zwlekanie z prywatyzacją przemysłu stoczniowego może przynieść tylko jeden efekt ? zadłużone zakłady nie przetrwają zimy. Niestety, obecny rząd, podobnie zresztą jak poprzedni z SLD, także nie robi nic, by sprywatyzować spółki węglowe. Prywatyzacji sprzeciwiają się zarówno roszczeniowe górnicze związki zawodowe, jak i mafia węglowa, która z państwowych spółek czerpie nielegalne dochody, okradając tym samym nas ? podatników. Opóźnia się także liberalizacja państwowej poczty, nie mówiąc już o jej prywatyzacji, mimo że nie wywiązuje się ona ze swoich obowiązków. Wskaźniki terminów doręczania przesyłek są niższe od minimalnych wymagań określonych w rozporządzeniu ministra infrastruktury i nie spełniają też norm europejskich. W terminie trzech dni po wysłaniu poczta dostarcza do adresata zaledwie 60% listów ekonomicznych, nie wspominając o tym, jaki odsetek pozostałych w ogóle nie trafia do odbiorcy. Tymczasem Ministerstwo Skarbu Państwa stworzyło listę 77 państwowych firm nieprzeznaczonych do prywatyzacji. Cieszy tylko fakt, że spółki spoza listy mają jak najszybciej trafić do sprzedaży, także poprzez aukcje. Dobrym za to pomysłem jest projekt Ministerstwa Sprawiedliwości częściowej prywatyzacji zakładów karnych. Ponadto do 2012 r. mają powstać cztery więzienia sfinansowane przez prywatnych inwestorów. System prywatnych więzień doskonale sprawdza się w krajach anglosaskich. Tymczasem do końca maja br. dochody z prywatyzacji wyniosły zaledwie niecały 1 mld zł.
(?)
Tomasz Cukiernik
Wyświetlony 3525 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.