poniedziałek, 03 maj 2010 14:51

Niewielki sad ze zdrowymi drzewami - Z o. Tadeuszem Rydzykiem rozmawia Przemysław Daszyk

Napisane przez

Ojcze Tadeuszu, jak czuje się duchowny katolicki w najbardziej katolickim narodzie świata, permanentnie od lat atakowany przez media, polityków (tych rzekomo katolickich, bo zdeklarowanych ateistów nie wspominam), a nawet przeróżnych"postępowych" teologów?

Kto według Ojca jest zainteresowany podziałem wewnątrz Kościoła? Czy są to ludzie zupełnie niewierzący, przeciwnicy religii, czy może bardziej ci, którym wydaje się, że mają do spełnienia jakąś rzekomo szczytną misję odnowy w Kościele? 

 

Dlaczego tak wielu duchownych z milczącym przyzwoleniem patrzy na ataki libertyńskich i ateistycznych ośrodków i wyraża milczącą zgodę na relatywizowanie i przewartościowywanie etycznych i religijnych kanonów w Polsce?
Wielu ludzi, wielu polityków, wielu świeckich dziennikarzy odreagowuje swoje grzechy i niepowodzenia w formacji duchowej, mówiąc źle o Kościele. Bardzo często zdarzają się przypadki, że żal w stosunku do Kościoła wynika z osobistej porażki, gdy, na przykład, jakiś dziennikarz zostaje dziennikarzem ?katolickim?, bo sam nie wytrwał w nowicjacie lub z powodu uchybień charakteru czy osobowości nie został przyjęty do grona duchownych. Takie osoby mające żal chcą być nie tylko mentorami, ale poprzez strofowanie znajdują lekarstwo na frustrację.
Polityków mamy, niestety, takich, jacy sami jesteśmy. Jeśli nasza wiara jest letnia, mamy letnich polityków. Jeśli idziemy na kompromisy w życiu, rodzinie, pracy, jeśli wybieramy socjalistów i liberałów po wyjściu ze Mszy Świętej dlatego, że ktoś nas otumanił okrągłymi słówkami lub miał piękną koszulę, przeczymy zarówno sami sobie, jak i Ewangelii.
Jeśli chodzi o duchowieństwo, to jest ono częścią Kościoła, jak my wszyscy, więc przestrzegam przed ostrym rozgraniczaniem między świeckimi i kapłanami. Szatan nie śpi, zwodnicze i pokrętne myślenie może zainfekować każdą chwiejną duszę. Na szczęście na czele Kościoła przez trzy dekady stał nasz Wielki Papież i on wytyczył nam drogę ? wystarczy to tylko umiejętnie odczytywać. Jego następca, Benedykt XVI wiedzie nas tym samym traktem, nie idąc na zgubne kompromisy z przemijającymi trendami i modami.
Czy czuje się Ojciec ze swymi dziełami: Radiem Maryja, Telewizją Trwam, Naszym Dziennikiem i Wyższą Szkołą jak sternik Arki mogący liczyć tylko na Bożą Opatrzność, czy też są w Polsce jeszcze jakieś w miarę zorganizowane ośrodki pomagające bezkompromisowo w ewangelizacyjnym dziele? Nie pytam o pojedynczych ludzi, bo tych jest wielu i gotowi są do poświęceń.
Panie Przemysławie, jestem skromnym rolnikiem w winnicy pańskiej ? nie robię więcej niż zobowiązany jest czynić każdy kapłan katolicki. Wstawiennictwo Matki Bożej, modlitwa i setki tysięcy rozmodlonych serc w kraju i na świecie to nasza opoka. Dzięki Wyższej Szkole i oddanej pracy ewangelizacyjnej ojców z radia i telewizji wokół naszych dzieł widać dużo prawidłowo uformowanych młodych ludzi. Jeśli chodzi o zorganizowane wsparcie, to niestety tu sytuacja nie zmieniła się wiele od momentu, gdy przybyłem do Torunia i rozpocząłem tworzenie rozgłośni z kilkoma fenigami w kieszeni ? oddając swój los w ręce Maryi. Od tamtego czasu, gdy staję przed niewykonalnymi, z ludzkiego punktu widzenia wyzwaniami, takimi jak koncesja dla Radia czy akredytacja dla szkoły, powierzam swój i współpracowników los w ręce Maryi ? Matko Boża, prowadź!
Czy zgodzi się Ojciec z moją tezą, że beznadziejnie naiwne są oskarżenia pod adresem Radia Maryja i Telewizji Trwam o tzw. fundamentalizm? Czy ogłoszenie wszystkich prawd wiary zamiast ?wybiórczego? katolicyzmu, stosowanego przez tzw. wierzących?niepraktykujących, to fundamentalizm? Czy można być religijnym fundamentalistą luterańskim, buddyjskim czy katolickim? Czy też jest się po prostu wierzącym albo niewierzącym? Chyba nie można wierzyć ?do połowy??
Należy się żarliwie modlić o tych zagubionych, zbłąkanych i bezmyślnych katolików, którzy nazywają nas fundamentalistami. To nonsens: Ewangelia jest jedna ? albo się jej przestrzega w każdym aspekcie życia, albo się błądzi. Zbłąkani, którzy jednak nie utracili ostatnich odruchów sumienia, często szukają alibi dla swych uczynków i najczęściej wtedy w nieświadomości wypowiadają kompromitujące ich samych sądy.
Jak według Ojca można pomóc tym wszystkim Polakom, którzy jeszcze nie utracili wiary, ale czują się bezradni i zagubieni w swych postawach, a często zmuszeni są do schodzenia do ?katakumb?? Czy Ojciec wie, ile prymitywnych i obraźliwych dowcipów krąży o Radiu Maryja i samym Ojcu? Jest wiele osób, które słuchają radia, zgadza się z przesłaniem i wspierają potajemnie, a jednak nie przyznają się do tego w swoim środowisku.
Grzeszą! Słabość, tak jak zaniechanie, też może być wielkim grzechem. Cóż to za katolicy? Gdyby w czasach rzymskich aren cyrkowych tacy byli pierwsi chrześcijanie, dziś nie byłoby Kościoła. Tak ? Tak! Nie ? Nie!
Szukając piękna, dobra i prawdy, trzeba zaryzykować i w całości oddać się z miłością Chrystusowi.
Jeśli chodzi o to, co wypisują w polskojęzycznych mediach, nigdy tego nie czytałem, ale ojcowie w radiu zajmują się dla zwykłej statystyki zbieractwem tych głupot. Pokazywałem panu w radiu dziesiątki segregatorów z tysiącami wycinków wszelakich kalumnii. Piszą o mnie nawet w gazetkach dla majsterkowiczów i poradnikach dla elektrotechników, ale czemuż tu się dziwić, jeśli mamy w kraju jeden polski, katolicki Nasz Dziennik, a wychodzi co dzień ok. 4 mln gazet dla dzieci i ponad 13,5 mln dla kobiet. A wszystko to wydają koncerny obce, często wrogie nam, Polakom.

 

(?)
Rozmawiał Przemysław Daszyk
Wyświetlony 6061 razy

Najnowsze od Przemysław Daszyk

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.