niedziela, 30 maj 2010 11:09

Amerykańska Mamuśka

Napisane przez

Mój mąż dostał wymarzone stypendium w Stanach Zjednoczonych. Na pół roku przenieśliśmy się więc z trzema małymi córkami na drugą półkulę – w dodatku do bardzo ciekawego stanu; stanu, w którym przeszło 60% mieszkańców stanowią mormoni.

 

Jesteśmy w Utah od miesiąca. Dość szybko zamieniam się w Amerykańską Mamuśkę. Na samym wstępie zostałam zdegradowana z wielo- do małodzietnej. Czy ktokolwiek uważa, że trzy to dużo?!? Jeśli ktoś ma trzy książki, trzy rybki w akwarium albo trzy lata, to przecież raczej mało niż dużo. Tak więc jestem małodzietna i trochę się z tym czuję nieswojo. Chociaż miło mi, że wreszcie nie zaczepiają mnie Obce Baby z pytaniem: To wszystko pani dzieci? I jak pani daje radę?! O, nie. Najwyżej pada pytanie: Trzy córeczki? Ja mam pięć! A wtedy ja odgrywam Obcą Babę i dziwię się (choć już coraz rzadziej): Pięć córek?!? ? Tak, i pięciu synów ? brzmi odpowiedź.

Amerykańska Mamuśka, choć sama, na szczęście, nie może o sobie powiedzieć, że jest (jak wszystko w USA) BIG, potrzebuje odpowiednio dużych sprzętów. Jako małodzietna, póki co jeździ minivanem, który z europejskim minivanem ma tyle wspólnego, co tygrys z kotem. Nasz minivan nadaje się świetnie dla naszej minirodzinki, ma siedem miejsc i całkiem spory bagażnik (a w bagażniku ? uwaga, drogie panie! ? specjalne haczyki na torby z zakupami). Wreszcie nie muszę się wciskać między dwa foteliki, a nawet mogę rozsadzić nasze kochane córki, których miłość jest wprost proporcjonalna do odległości, jaka je dzieli. W niepamięć odeszły też czasy, kiedy musiałam prosić, błagać i wyrywać z gardła samochód mojemu mężowi. O nie, teraz on musi prosić, błagać i wyrywać z gardła, a wierzcie mi, nie jest łatwo wyrwać z gardła minivana. Oprócz minivana, mamy też minipralkę i minisuszarkę na dziewięć kg ubrań, a także minilodówkę i minizmywarkę o odpowiedniej pojemności. Brakuje nam tylko ubrań i talerzy, żeby to wszystko pozapełniać, ale pewnie z czasem trochę obrośniemy w różne graty.
Amerykańska Mamuśka zajmuje się głównie kursowaniem: odwieźć najstarsze dziecko do szkoły, przywieźć męża z pracy, po drodze zaszczepić najmłodsze i zrobić zakupy, co też się wiąże z kursowaniem albo raczej lawirowaniem, tyle że po supermarkecie, przy użyciu gigantycznego autko-wózka: dwójka dzieci siedzi w autku z przodu, trzecie na koszyku z tyłu, a w środku minizapasy na cały tydzień. Jak każda inna mamuśka, kursuję też między pralką a kuchenką, uprawiając przy okazji wdzięczną, a jakże mało docenianą dyscyplinę sportową, jaką jest tor przeszkód z dzieckiem na ręku. Tymczasem Wisia w zerówce traci zęby i doskonali się w angielskim, Tesia ? nawiązuje pierwsze kontakty towarzyskie na placu zabaw (co w przyszłości może zaowocować niezłą znajomością... hiszpańskiego), a Zosia wybija się na coraz większą samodzielność, ćwicząc się w sztuce przemieszczania się po mieszkaniu.

 

(?)
Zuzanna Waszkiewicz-Simon

Wyświetlony 6993 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.