niedziela, 30 maj 2010 11:20

Świniowisko

Napisane przez

Niedługo po nominacji na stanowisko doradcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Andrzej Gwiazda zauważył, że nie ma dla narodu większego nieszczęścia, niż fałszywy autorytet. Z całym szacunkiem: to nie tak. Nie tak, gdyż większe nieszczęście niż fałszywy autorytet przynosi narodowi stado fałszywych autorytetów. A tak się nieszczęśliwie złożyło, że stado to obrodziło nam nad wyraz obficie. Niczym szczury w Oranie u zarania dżumy.

 

Pisząc o lustracji, a zwłaszcza o lustracji dziennikarzy, na samym wstępie chciałbym oświadczyć, że nigdy nie byłem tajnym i świadomym współpracownikiem służb specjalnych PRL. Chciałbym też podkreślić, że wymogom ustawy poddaję się dobrowolnie (nawet ochoczo) i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. W każdym razie przychodzi mi to z mniejszymi oporami niż rezygnacja z dochodów na rzecz skarbu państwa przy okazji uiszczania podatkowego haraczu. Co więcej, niesmak budzą we mnie twierdzenia oponentów, że przestrzeganie prawa może być niemoralne czy poniżające. Niesmak i w pełni zasadne podejrzenia, jak bardzo zależy takim ludziom na ukryciu prawdy o niechlubnej przeszłości.

Szczerze przyznam, że w całym tym maglu towarzyszą mi uczucia ambiwalentne. Oczywiste niedoróbki ustawy drażnią (dla przykładu sankcja za kłamstwo lustracyjne w postaci dziesięcioletniego zakazu wykonywania zawodu dziennikarza wydaje się sprzeczna z prawem do swobody wypowiedzi, skoro i zbrodniarzowi odmawiać jej nie wolno), z drugiej strony reakcja przeciwników lustracji utwierdza w przekonaniu, że ustawę należy realizować.
Owszem, sam mechanizm skomplikowany jest ponad miarę. Lustracja obejmuje ponad pięćdziesiąt zawodów zaufania publicznego, czyli, wedle różnych szacunków, od trzystu do siedmiuset tysięcy osób zakwalifikowanych do tej kategorii. Ludzie ci na wezwanie pracodawcy w ciągu miesiąca muszą złożyć oświadczenia, że nie byli tajnymi i świadomymi współpracownikami służb specjalnych PRL. Następnie oświadczenia te trafią do Instytutu Pamięci Narodowej, do mającego powstać Biura Lustracyjnego, które opublikuje je w internecie. Z kolei prokurator Biura przystąpi do ich weryfikacji, zlecając urzędnikom sprawdzenie w archiwach, co na temat danej osoby się w nich zachowało. W wypadku zaś podejrzenia, że osoba składająca oświadczenie skłamała, sprawę podejmie sąd.
Powtórzę: uszczegółowienia ustawy wzbudzają uzasadnione wątpliwości. Lecz co do zasady wątpliwości nie mam i jestem przekonany, że spór celowo nadmuchują wrogowie ujawniania hańbiących faktów z przeszłości. Niemniej prawo, choćby problematyczne, obowiązuje każdego, także tych, którym przyjęte rozwiązania nie odpowiadają.
Tymczasem przeciwnicy składania oświadczeń okopali się na stanowisku, że nikt nie może ich zmusić do zrobienia czegoś, czego nie akceptują z powodów moralnych. Innymi słowy, w świętych krowach wypączkowały znienacka sumienia ? i teraz zawadzają. Ale jeśli w Polsce obowiązującym prawem miałyby stać się sumienia pań Moniki Olejnik, Ewy Milewicz, Agnieszki Kublik, Heleny Łuczywo, Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, Justyny Pochanke oraz panów Tomasza Lisa, Jacka Żakowskiego, Piotra Stasińskiego, Wojciecha Czuchnowskiego, Pawła Wrońskiego, Piotra Pacewicza, Seweryna Blumsztajna czy Grzegorza Miecugowa, to rzeczywiście stoimy w obliczu jakiegoś szaleństwa.
Żakowski oświadcza, że złożenie oświadczenia go upokorzy. Reszta powtarza po nim niczym papugi. Rafał Ziemkiewicz słusznie wytknął im wszystkim hipokryzję, ponieważ ci spośród nich, którzy odwiedzali USA, godzili się zadeklarować, że nie uczestniczyli w ludobójstwie, nie są terrorystami i nie zamierzają podjąć działalności terrorystycznej, że nie zażywają narkotyków, nie są nosicielami HIV, alfonsami ani prostytutkami. Zrobili to, ale podobna postawa wobec własnego państwa ich mierzi. Ziemkiewicz pyta retorycznie: czy Polska nie ma prawa żądać od obywateli takich oświadczeń?

 

(?)
Krzysztof Ligęza

Wyświetlony 5515 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.