wtorek, 01 czerwiec 2010 14:39

Problem percepcyjny

Napisane przez

U przedstawicieli gatunku homo sapiens mózg otoczony jest czaszką. Ale są ludzie, u których czaszka otacza galaretkę z giczy cielęcej. Jeśli ta przypadłość dotknie osobnika charakteryzującego się przerośniętą ambicją, wtedy mamy do czynienia z tragifarsą.
Polemika uwzględniająca miesięczne interwały, jeśli w ogóle możliwa, z pewnością bywa wysoce niewdzięczna. Nie ma nic gorszego, niż po miesiącu tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem. Jeszcze gorzej, gdy trzeba wyjaśniać, że nie jest się wariatem. A do tego właśnie zmusił mnie Tomasz Pąpka, w lutowym wydaniu "Opcji na Prawo", siląc się na krytykę mego styczniowego tekstu, zatytułowanego "Nosimy w sobie chaos".

 

Brak pokory i nadmiar arogancji

 

Tomasz Pąpka mógłby być, kto wie, wybitnym publicystą. Jego przemyślenia godne byłyby, być może, poważnego namysłu oraz szerszego rozpowszechnienia. Jednak dysponuje On fenomenalną umiejętnością tkania ze swych supozycji iście kuriozalnych wniosków, co nieodwołalnie Go dyskwalifikuje. Jak dotąd, mimo pewnego doświadczenia, nie wypracowałem w sobie również tego poziomu publicystycznego zacietrzewienia, jaki zaprezentował w swoim tekście mój Szanowny Adwersarz. I nie jestem pewien, czy kiedykolwiek zdołam to uczynić. Do tego trzeba ocierającej się o fanatyzm pewności siebie, zawstydzającego ubytku pokory przy zatrważającym nadmiarze arogancji oraz absolutnego braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Nie będę udawał, że rzężenia Pąpki zrobiły na mnie wrażenie, bo nie zrobiły. Wszystko, co stwierdził w swojej ?polemice?, było i niezmiernie głupie, i nawet urojone. Poniżej wyśmieję nieporadność myślową oraz szyderstwa Tomasza P., przyznając, że zachowam się bardzo nie po chrześcijańsku. Lecz nie ja pierwszy rzuciłem kamieniem, mam więc prawo do obrony. Mam je tym bardziej, gdy do miana polemiki pretenduje pretensjonalny bełkot: zabarwiona dezynwolturą i szczyptą nieudanej ironii sklejanka cytatów, na dodatek montowana mozolnie z powyrywanych z kontekstu zdań, pozbawionych oparcia w racjonalnym wywodzie Autora.
Julian Tuwim zwykł mawiać: Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa, zaś Mark Twain zauważył, że: Lepiej milczeć i sprawiać wrażenie idioty, niż odezwać się, rozwiewając wszelkie wątpliwości. Na swoje nieszczęście, Tomasz Pąpka wykazał się także kompromitującym niedostatkiem erudycji.

 

Pod butem Pąpki
Mój Oponent wziął mnie impertynencko ?pod but? już za sam wstęp, w którym posłużyłem się frazą: ?Nawet dalece pobieżna obserwacja teraźniejszości pozwala potwierdzić niepokojącą, wręcz upiorną tendencję: dzień po dniu, bezmyślnie i bezwiednie, gwałcimy kryteria kulturowe, na których wzniesiono naszą cywilizację?.
Pan Ligęza zaczyna banalnie od biadolenia i narzekania na naszą rzeczywistość ? oberwałem niebanalnie za cytowaną frazę. Zaraz potem Pąpka, nie racząc odnieść się do meritum, wierzgnął nieelegancko w użytą przeze mnie formę ?my?, co pozwoliło Mu wytknąć niżej podpisanemu tytułowy ?Chaos myślowy?. Tymczasem niemal cały tamten tekst napisałem, korzystając z maniery: ?We, people...? i w tej sytuacji jestem Pąpce niewymownie wdzięczny za tak litościwe samoograniczenie się. Wszak poza chaosem myślowym, mógł zarzucić mi również schizofrenię.
Skoro jednak zaprotestował przeciw przyjętej przeze mnie formie wypowiedzi, chciałbym w tym miejscu zapewnić Czytelników ?Opcji na Prawo?, że wedle mojej wiedzy Tomasz Pąpka to nie jest żadne ?my? i On osobiście nie gwałci nie tylko kryteriów kulturowych, na których wzniesiono tę czy inną cywilizację, ale, jak domniemywam, niczego i nikogo. Chociaż... Skoro moją konstatację: ?Jeden nosi garnitur za dziewięć tysięcy, inny za pół, a jeszcze innego w ogóle na garnitur nie stać?, Pąpka zrozumiał jako narzekanie na zbyt mało socjalizmu, za czym postulował wyposażenie wszystkich w garnitury po dwa tysiące złotych i budowę w Polsce drugich Chin, to chyba możemy mówić o gwałcie. O samogwałcie na inteligencji Tomasza P.

 

Ślepota intelektualna
?Oto czasy zmieniają się nam dziś szybciej, niż ludzie, którzy je tworzą? ? zauważyłem w inkryminowanym tekście. Zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe ? szydzi Pąpka protekcjonalnie, niepomny, jak często w dzisiejszym świecie jednostkom i społeczeństwom pękają kręgosłupy. Nazwałbym to grzecznie brakiem spostrzegawczości, lecz zaatakowany bez pardonu tak irytująco, nazwę rzecz po imieniu: ślepotą intelektualną.
Dalej napisałem: ?Świat tonie w etycznym szambie, ludzkość zaś po uszy tkwi w moralnym rynsztoku, upierając się przy tym, by tam pozostać?. Tomasz Pąpka nie zakwestionował i tej tezy, w zamian wyrażając ostrożną obawę, że lada moment każe Mu się w owym szambie zrobić przysiad. W obliczu tak zdecydowanie zaznaczonego zewnętrznego wyrazu wewnętrznych potrzeb, aż chciałoby się Pąpce ów przysiad umożliwić: niechże więc wstrzyma oddech i niech sobie w szambie kuca na zdrowie do upadłego.
Dalej pozwoliłem sobie na próbę konkluzji: ?Niewykluczone, że jesteśmy świadkami najgłębszego kryzysu, z jakim ludzkości kiedykolwiek przyszło się borykać?. Mój Oponent zauważył w odpowiedzi, że druga wojna światowa, komunizm, ludzie wrzucani do pieców, egzekucje oficerów w lasach ? to był chyba większy kryzys niż ten, z którym mamy do czynienia obecnie. Skąd u Pąpki ta pewność, wie tylko On. Zapewne w tym miejscu objawiły się uzdolnienia profetyczne mego Interlokutora.
Jeśli chodzi natomiast o jakość kina europejskiego i polskiego w szczególności, to bądźmy szczerzy: nie umywają się one do kina amerykańskiego ? rzekł był w pewnym momencie Tomasz P. Mój Boże, cóż za przenikliwa diagnoza. W swoim tekście nie zajmowałem się, co prawda, kinematografią, wspominając zaledwie o negatywach globalizacji, ale przecież nie umiałem tego tak pięknie powiązać ? i jeszcze piękniej nazwać.
W innym miejscu mój Oponent zarzucił mi, że ?czarną wizję rzeczywistości? czerpię od ekspertów. Najwidoczniej swoje wizje Tomasz Pąpka zwykł czerpać od Tomasza Pąpki. Pogratulować inspiracji, ale i nie skorzystam, i nikomu rekomendował nie będę.

 

Zderzenie z sednem
Podobne do opisanych wyżej, nonsensowne zarzuty, roją się w ?polemice? Pąpki na kształt mrówek w mrowisku. Tomasz P. nie zauważył, że w swoim tekście skrytykowałem skłonności samobójcze cywilizacji euroatlantyckiej, opisując etyczny zjazd, prowadzący do zdeprecjonowania, zanegowania, a następnie do demontażu podstaw naszej kultury. A nie zauważył, gdyż Pąpka raczy widzieć tylko to, co chce zobaczyć. W pierwszym rzędzie ?Sześcian i Katedrę? (wspomina ten tytuł dwukrotnie, przy czym najwyraźniej rozmiary i sześcianu, i katedry, przysłaniają Mu resztę świata). I weź tu dyskutuj z Pąpką, gdy Ten rozbrajająco wyznaje: Nie jestem w stanie zrozumieć, skąd u autora taki defetyzm i czarnowidztwo. Ba. Żeby to zrozumieć, Pąpka musiałby odłożyć sześcian, wyjść z katedry, rozejrzeć się dookoła i przynajmniej spróbować myśleć samodzielnie.
Chętnie przedyskutowałbym Jego poglądy. Nie mogę, ponieważ nie okazał śladowych predylekcji do ich wyartykułowania. Pisząc to, co był w stanie napisać, Pąpka pokłócił się nie z moim tekstem, lecz z własnymi wyobrażeniami tego, co rzekomo chciałem wyrazić. Co pozwala mi wyrokować, że w swojej ?polemice?, uwalniając się od tyranii sensu, Tomasz P. zderzył się z sednem, na sedno pozostając ślepym.
Idźmy dalej. Imputując mi ?chaos myślowy?, tym samym obnażył Pąpka własny. Upojony przemyśleniami, przybrał pozę nieugiętego krytyka, nie dostrzegając, że wychodzi na nadętego bufona. Sądził, na przykład, że przywołaną przeze mnie literacką konstrukcję Singera: Kombinacja rzeźni, burdelu i domu wariatów ? oto czym naprawdę jest świat, rozniesie w drobny mak, radząc mi przeprowadzkę do lepszej dzielnicy. Takie to odkrywcze, tak oryginalne i tak konstruktywne, że już żadnym śmiechem ośmieszyć się tego nie daje. Zarazem zaproponował kabotyńsko, bym czytywał teksty naukowców, a nie jakichś ćwierćinteligentnych filozofów. W miejsce Singera poleca mi zatem anonimowych ?naukowców?. Radźcie Państwo: śmiać się, płakać czy może kąsać grdykę Pąpki?

 

Dopóki nie zmądrzeje
Aby odpowiedzieć na tezy zawarte w artykule pana Ligęzy wyczerpująco, musiałbym pewnie napisać tekst zajmujący cały numer Opcji ? wyznał mój Szanowny Adwersarz. Poznawszy Jego styl i metodę, pozwolę sobie wyrazić przekonanie, że odpowiedź na moje tezy zajęłaby Mu nie tyle jeden czy kilka kolejnych wydań miesięcznika, co raczej kilka lat. Albowiem, by na tezy te odpowiedzieć, musiałby je uprzednio uchwycić mentalnie. Pozostaję z nadzieją, że przed przystąpieniem do tego tytanicznego dlań zadania, Tomasz Pąpka pójdzie najpierw po rozum do głowy i nie wróci z niczym ? jak to Mu przydarzyło się ostatnio.
Co właściwie chciał Pan powiedzieć? ? kończy nieco nerwowo swoje elukubracje Szanowny Interlokutor. Zrazu nie zamierzałem na to pytanie reagować, pozostawiając Go w okowach poznawczego deficytu, przynajmniej dopóki nie zmądrzeje. Wszelako wywołany do tablicy, odpowiem, dedykując nieszczęsnemu Polemiście tę oto frazę z Monteskiusza (przytaczałem ją w styczniowym tekście, co Pąpka chytrze pominął): Pisząc, nie należy tak wyczerpywać przedmiotu, aby nic nie pozostało dla czytelnika. Nie chodzi wszak o to, aby ludzie czytali, ale by myśleli.
Tomasz P. przeczytał, pomyślał, i zrozumiał z tego, ile potrafił. A że niewiele potrafił, jakowymś tajemniczym problemem percepcyjnym ogarnięty, niewiele zrozumiał. Ale wszystko jeszcze przed Nim.
Reasumując: słodko jest wyobrazić sobie, że ma się rację. I Tomasz Pąpka to właśnie sobie wyobraził. Ale żyć złudzeniami ? tego Mu na dłuższą metę nie polecam. W każdym razie mych styczniowych refleksji swą niewydarzoną ?polemiką? nie skompromitował. Siebie ? owszem. I po co Mu to było? Ot, na własne życzenie nabił sobie guza. Szczekając w moją stronę, wolał zaryzykować guza, niż upewnić się, czy szczeka pod właściwym adresem. No cóż. Nic mi do Jego wyborów.

 

***
...Bo rozum, Panie Tomaszu, to jeszcze żadne osiągnięcie. Inteligencji też Panu nie brak, proszę więc w przyszłości tak starannie jej nie ukrywać. Wówczas, wcześniej czy później, bez wątpienia nauczy się Pan z niej korzystać. Czego, pozostając z szacunkiem, życzę Panu z całego serca.

 

Krzysztof Ligęza




 

 

 
Wyświetlony 4324 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.