Wydrukuj tę stronę
wtorek, 01 czerwiec 2010 15:07

Śmierć ojca "imperium zła"

Napisane przez

5 marca 1953 r. umarł w swej daczy pod Moskwą jeden z największych tyranów i zbrodniarzy w historii świata, a niewątpliwie najsprytniejszy gracz i socjotechnik ery nowożytnej, dyktator ZSRS Józef W. Stalin. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Dżugaszwili, był Gruzinem. Urodził się w Gori w grudniu 1878 lub 1879 r. (ta ostatnia data jest powszechnie przyjęta w historiografii). Matka jego była - i do końca życia pozostała - prostą i pobożna kobieciną z prowincji. Nawet gdy jej syn został "następcą carów", nigdy nie przybyła na Kreml; rzadko on sam odwiedzał ją potem w Gruzji. Kwestia natomiast prawdziwego ojca późniejszego Stalina (pseudonim z okresu walki rewolucyjnej) nie jest do końca jasna.

 

Część badaczy nie chce wierzyć, że rzeczywiście był nim prostak i pijak, szewc Wissarion Dżugaszwili, który regularnie bił żonę i dzieci. Dlatego podejrzewają tu o ewentualne ojcostwo sławnego geografa i podróżnika (polskiego pochodzenia) gen. Nikołaja Przewalskiego (1839?1888), który akurat bawił w tym okresie na Kaukazie, bo fizyczne podobieństwo obu sławnych ludzi było wręcz łudzące... Jak wiadomo, tenże generał Przewalski zasłynął m. in. z odkrycia i naukowego opisania tzw. konika Przewalskiego (dzikiego kuca stepowego). Tak czy owak, młody ?Soso? (jak go nazywano w dzieciństwie) wychowywał się de facto bez ojca i był dość zaniedbany w sensie wychowawczym. Mimo to miał pewne szanse ?wyrosnąć na ludzi?, bo czas jakiś kształcił się ? może w myśl życzeń matki ? w niższym prawosławnym seminarium duchownym.

W końcu został wszak ateistą i marksistą, zawodowym rewolucjonistą. Choć mały i wątły fizycznie (mierzył zaledwie 163 cm i był najdrobniejszy w klasie), stosunkowo chorowity (przebył ospę, która pozostawiła mu na twarzy ślady do końca życia), a nawet pokraczny w postawie (miał nieproporcjonalnie długie w stosunku do krótkiego tułowia ręce, z których jedna była faktycznie przykurczona i zgięta), nazwał sam siebie ?człowiekiem ze stali?. I rzeczywiście, był twardy i bezwzględny, nie litował się nad nikim i niczym. Był totalnym cynikiem. Aresztowany przez carską ?Ochranę? kilkakrotnie uciekał z Syberii. Współpracował z Leninem, którego odwiedzał m.in. na emigracji w tatrzańskim Poroninie. W rewolucji październikowej 1917 r. odegrał drugorzędną (a nawet może i trzeciorzędną) rolę, bo wówczas przewyższali go politycznie nie tylko sam Lenin, lecz Lew D. Trocki, Feliks Dzierżyński oraz Kamieniew i Zinowiew...
Bardzo szybko jednakże Stalin awansował w sowieckiej hierarchii już po zdobyciu przez bolszewików władzy. W 1922 r. został ? przy chorym już ciężko Leninie ? ?sekretarzem generalnym? kompartii. Nie było to wprawdzie stanowisko w ZSRS kluczowe, jak potem, za Chruszczowa czy Breżniewa, ale sprytnie Stalin podporządkował sobie przez to tzw. aparat w całym kraju. Mniej inteligentny i oczytany niż Trocki czy Bucharin, był za to najsprawniejszy organizacyjnie. Najlepiej rozgrywał też intrygi. W genialny wręcz sposób w latach 1924-29 zdobył władzę dyktatorską w Rosji, po kolei eliminując przeciwników. Nigdy przy tym nie działał z podniesioną przyłbicą i przeciwko wszystkim naraz.
Pracował podstępnie i skrycie. Najpierw w sojuszu z Kamieniewem i Zinowiewem wyeliminował najpotężniejszego pretendenta do ?kaftana Lenina? ? Trockiego, potem zwalczał w sojuszu z innymi ?blok trockistowsko-zinowiewowski? itd. W polityce wewnętrznej postawił na forsowną kolektywizację wsi i industrializację miast. Walka z indywidualnymi rolnikami (tzw. kułakami) pochłonęła kilka milionów ofiar, głównie w wyniku głodu na Ukrainie. Po przeprowadzeniu tych ?reform?, począwszy od 1934 roku wszczął Stalin ?wielki terror?, w celu wyeliminowania wszelkiej (realnej lub potencjalnej, a nawet urojonej) opozycji nie tylko w partii, lecz i w całej Rosji.
I znowu, działał ostrożnie i perfidnie, acz konsekwentnie. Inspirując skrytobójczy mord na Siergieju Kirowie (1886?1934), młodym i prężnym aktywiście z Leningradu, swym największym rywalu, piekł przysłowiowe dwie pieczenie przy jednym ogniu. Pozbywał się osobistego wroga i dostawał w ręce pretekst do wprowadzenia terroru na masową skalę, przeciwko ?agentom imperializmu? i ?sabotażystom?. Kolejni przy tym szefowie bezpieki (NKWD) ? Mienżynskij, Jagoda i Jeżow ? ?pracowali? tylko po ok. półtora roku, po czym sami byli likwidowani przez swych następców. W 1936 r. Stalin zlikwidował ok. 80% członków starego leninowskiego Politbiura, zostawiając przy życiu tylko działaczy najbardziej sobie uległych i bezbarwnych politycznie: Woroszyłowa, Budionnego, Kalinina i Mołotowa.
W 1937 r. dokonał ?wielkiej czystki? w armii, uśmiercając przede wszystkim marszałka ZSRS M. Tuchaczewskiego oraz wielu generałów. Spowodowało to olbrzymi spadek dyspozycyjności i zdolności bojowej Armii Czerwonej, co perspektywicznie przyczyniło się walnie do tak błyskawicznej klęski Rosji w wojnie z Hitlerem w 1941 roku. Mimo to jego reżim nie zawalił się, a państwo sowieckie przetrwało. Mechanizm tego zjawiska zawsze mnie intrygował. Dlaczego nikt nie odważył się zlikwidować paranoicznego tyrana? Dlaczego Stalin ? w przeciwieństwie do Robespierre?a, Napoleona, Mussoliniego i Hitlera ? umarł po 30 latach osobistej i całkowitej dyktatury we własnej daczy, na własnym łóżku, w pełni glorii i ?kultu jednostki??
Na pytania te nie odpowiadają w swych wielotomowych dziełach nawet tacy luminarze światowej sowietologii, jak Robert Conquest czy Leszek Kołakowski. Pokazują tylko pewne mechanizmy. Gruntowne, ale i szaleńcze w swym przebiegu i skutkach ?przemiany? w Rosji, rozłożyły się na stosunkowo długi okres ok. 20 lat, toteż społeczeństwo zdołało się w jakiś sposób do tego całego horroru dostosować. Po drugie, lud rosyjski był ciemny w porównaniu ze społeczeństwami Zachodu i nie wytworzył silniejszej opozycji demokratycznej (znaczna część inteligencji zresztą jeszcze zaraz po 1917 r. wyemigrowała do Francji, Niemiec czy USA). Po trzecie, wszechpotężna i ogłupiająca propaganda w bardzo rozległym terytorialnie kraju (można było przez to także łatwo ukryć przed opinią publiczną liczne łagry, rozsiane po całej Syberii i dalekiej Pólnocy) ustawicznie siała psychozę ?imperialistycznego zagrożenia? dla rosyjskiego komunizmu z zagranicy.
(?)
Tomasz Serwatka

Wyświetlony 3077 razy
Tomasz Serwatka

Najnowsze od Tomasz Serwatka

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.