wtorek, 01 czerwiec 2010 15:17

Nowe Monachium

Napisał

Na konferencji poświęconej bezpieczeństwu międzynarodowemu w Monachium po wystąpieniu Władimira Putina powiało chłodem, jeśli nie nawet syberyjskim mrozem. Tym razem, wbrew wszelkim przewidywaniom, konferencja, która miała przynieść z samej nazwy pokojowe ustalenia, posłużyła czemuś dokładnie przeciwnemu.

 

Jeszcze raz okazało się, że oficjalne zapewnienia, uściski i szerokie uśmiechy są dla maluczkich, w istocie trwa walka na śmierć i życie o panowanie nad światem, wszelkimi dostępnymi metodami. Pan Putin wyraził to bez ogródek i bez dyplomatycznych zakrętasów i wygibasów. Z jednej strony to dobrze, bo lepiej nie mieć złudzeń i wiedzieć, co naprawdę zamierzają wielcy tego świata, a z drugiej strony perspektywa nowej wojny, nawet zimnej, która nie wiadomo kiedy może przerodzić się w gorącą, jest perspektywą raczej ponurą. Historia lubi się powtarzać, oczywiście, że w innych okolicznościach i z innymi już aktorami, ale jej podstawowe przesłanie na ogół pozostaje stare jak świat. Jakoś nikt nie zauważa, że Monachium było już kiedyś wstępem do drugiej wojny światowej.

 

Stare Monachium
Pod dyktando Adolfa Hitlera w dniu 30 września 1938 roku został podpisany układ monachijski, który upoważniał Niemców do zajęcia Czechosłowacji. W tym haniebnym zajęciu uczestniczyli przedstawiciele Niemiec, Włoch, W. Brytanii i Francji. Premier Anglii Chemberlain poczuł się zbawcą ludzkości, oświadczając witającym go tłumnie londyńczykom Przywiozłem pokój dla całego pokolenia. Jak się wkrótce okazało było dokładnie odwrotnie. Monachijski pakt przewrotnie gwarantował Czechom nowe granice, ale właśnie bez pogranicza, gdzie kosztem ogromnych nakładów wybudowano ciąg fortyfikacji mających chronić Czechów przed Niemcami! Doskonale uzbrojona armia czechosłowacka została obezwładniona. Była to klęska niebywałych rozmiarów. W chwili monachijskiej kapitulacji Czechosłowacja dysponowała najnowocześniejszym sprzętem w ilości 470 czołgów, 1600 samolotów i 2700 dział różnych kalibrów. Armia czechosłowacka należała do najświetniej wyposażonych w Europie. Regenerację sprzętu zapewniały zakłady Skoda, w porę przeniesione na Słowację.
W połączeniu z Czechosłowakami armia polska, słabo wyposażona technicznie, ale za to posiadająca 30 dywizji bitnej i świetnie wyszkolonej piechoty wraz z 11 brygadami kawalerii, była nie do pokonania. Niestety, polityczne nieporozumienia na linii polsko-czechosłowackiej uniemożliwiły ten naturalny dla nas sojusz. Za jego brak winę ponosi zarówno strona polska, jak i czechosłowacka. Próby jego podjęcia w sytuacji ?za pięć dwunasta? były bardzo spóźnionym obudzeniem się obu krajów z letargu międzynarodowych gwarancji własnego bezpieczeństwa.

 

Nowe Monachium
Podobnie, jak blisko 70 lat temu Polska nie uczestniczyła w przewrotnie nazwanej konferencji bezpieczeństwa, jaka odbyła się kilka dni temu również w Monachium. Tym razem jednak rolę ?führera? odegrał ?demokratyczny? władca Rosji. Nie bez powodu lubujący się w historycznych analogiach Rosjanie dla zademonstrowania swoich aspiracji do rządzenia światem wybrali właśnie Monachium. Symbol zachodniej kapitulacji przed siłą, gwałtem i bezprawiem. Tu dodatkowym atutem stał się niepisany sojusz niemiecko-rosyjski, w którym rolę wiodącą ma, oczywiście, wschodni partner. Jego symbolem jest rurociąg bałtycki mający za zadanie zdyscyplinować zbyt samodzielnych Polaków. Zadaniem Putina było też wystraszenie niemieckiej sojuszniczki, Angeli Merkel, że jak za bardzo będzie zgadzać się z Amerykanami ? naturalnymi konkurentami Rosji w globalnej konkurencji ? to z gazem dla Niemców może być tak, jak z mięsem dla Polski.
Nasz kraj nie był nigdzie przez rosyjskiego prezydenta wymieniony, ale amerykański pomysł na tarczę antyrakietową w Polsce przekreśla raz na zawsze możliwości powtórnego opanowania naszego kraju przez Rosję. To nie jest miła perspektywa dla satrapy żądnego panowania nad światem. Na takie dictum acerbum, czyli gorzką prawdę stanowczo odważyli się odpowiedzieć tylko Amerykanie.
Szef Pentagonu w klasycznej dla polityków USA odpowiedzi posunął się nawet do ośmieszenia Putina mówiąc, że on też służył w wywiadzie i docenia to, że szpiedzy są zawsze bezpośredni, co było aluzją do kariery Putina w KGB, ale on sam uważa, że jedna zimna wojna wystarczy. Pozostali europejscy politycy nabrali przysłowiowej ?wody w usta?, aby tradycyjnie nie drażnić i tak już złego syberyjskiego niedźwiedzia. Milczą Niemcy, Francuzi, Anglicy, czyli nasi najwierniejsi sojusznicy z UE. Prasa tych państw zawiera wiele wywiadów i wypowiedzi tych polityków pełnych oburzenia dla wystąpienia Putina, lecz tam na miejscu, starali się oni o coś wręcz przeciwnego, aby zatrzeć niemiłe wrażenie na wspólnych obiadach, pełnych wzajemnego zrozumienia i wyrozumiałości dla tak przecież ?naturalnych? interesów naszego drogiego rosyjskiego gościa. Z ich strony nie wróży nam to nic dobrego na przyszłość, raczej scenariusz mniej lub więcej przypominający stare Monachium, tyle tylko, że w wykonaniu innych aktorów.

 

(?)
Adam Maksymowicz

Wyświetlony 6029 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.