środa, 02 czerwiec 2010 11:51

Przebudzenie

Napisał

wczoraj wojnę wydawał własnemu ludowi,
co miał czelność to wszystko nazwać po imieniu,
wczoraj spisek knuł tajny z najeźdźcami w zmowie,
aby własny swój naród osadzić w więzieniu...
(Mirosław Krupiński ? fragment wiersza ?Wczoraj i dziś?)

Temat stanu wojennego, jego przebiegu, skutków, organizacji i przygotowań poruszany jest zwykle rocznicowo, okazjonalnie i z dystansem należnym zamierzchłym epokom historii. Świadkowie wydarzeń, a nawet ich autorzy i uczestnicy występują zwykle w rolach uroczych gawędziarzy, a co najwyżej strony w sporze, w którym, być może, chodzi tylko i wyłącznie o wydobycie pouczającego kontekstu, moralnej racji, przypomnienia pamięci o ofiarach, które na pewno nie były daremne, ale którym żadne wspomnienie życia nie zwróci. Odnoszę wrażenie, że zaduma, wzajemne wybaczenie sobie win i zgoda narodowa mają dziś pierwszeństwo przed jakimkolwiek określeniem winy i kary.

Prawda i godność

Po tylu latach cierpień, wyrzeczeń, prześladowań i zwykłych upokorzeń, miliony uczestników jawnego, tajnego, cichego i powszechnego oporu przeciw twórcom stanu wojennego po 1989 roku oczekiwały rozliczenia się ze swoimi prześladowcami, a bywało nawet, że z oprawcami. Po dzień dzisiejszy nic takiego nie nastąpiło. Po ostatnich wyborach parlamentarnych sprawa ta, jak gdyby odżyła. Powstały projekty lustracji, dekomunizacji i powszechnego dostępu do akt dawnej UB i SB. Pewne zdziwienie budzić zaczyna fakt pojawiania się głosów krytycznych, wywodzących się ze zwycięskiego obozu. Z jednej strony to rzecz naturalna, że są różne zdania i opinie, z drugiej jednak strony, kiedy padają one z ust osób dzierżących najwyższe stanowiska i godności państwowe w Polsce, wydaje się, że zmienia się tylko propaganda. Oto w ?Naszym Dzienniku?, w jego noworocznym wydaniu (30.12?1.01.2007) ukazał się wywiad z Jerzym Stępniem, nowym prezesem Trybunału Konstytucyjnego, powołanym na to stanowisko przez Prezydenta RP w listopadzie 2006 r. Już sam tytuł mówi za siebie: ?Szerokie otwarcie archiwów IPN jest niedopuszczalne?. W wywiadzie tym pan prezes powiedział: Myśmy w swoich orzeczeniach powiedzieli, że najwyższą wartością jest godność, a nie prawda. Prawdziwymi informacjami można też zniszczyć człowieka, znacznie skuteczniej niż bronią palną. Musimy zapytać, w jakim celu się to robi. Prawda jako taka nie jest w naszym porządku konstytucyjnym największą wartością. Tak, tak, prawda nie jest najwyższą wartością..., czyżby jej przeciwieństwo, jakim jest kłamstwo, było wartością wyższą? Pan Prezes tego, co prawda, nie powiedział, ale dał to tylko do zrozumienia. Godność jest rzekomo wartością najwyższą. Nie można przecież upokarzać i poniżać godności zbrodniarza przez ujawnienie prawdy o jego odrażających czynach. W dobrym towarzystwie takich rzeczy się nie robi. Wszystko to załatwia się w białych rękawiczkach. Tyle tylko, że na tych białych rękawiczkach widać krew ofiar stanu wojennego, która nadal woła o sprawiedliwość również do prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

 

Polska Norymberga

Jesienią 1981 roku przeczytałem jeden z plakatowanych tekstów Solidarności kopalni ?Konin? pt. ?Ukarać zbrodniarzy?. Górnicy domagali się procesu wszystkich, którzy świadomie i z premedytacją sprzedawali nasz kraj sowieckiemu okupantowi, a przede wszystkim pierwszych sekretarzy PPR i PZPR, dygnitarzy rządowych, członków politbiura, wojewódzkich, powiatowych i zakładowych agentur władzy ludowej. Argumentowano, że póki zbrodniarze przy władzy są na wolności, póty nasz los jest w ich ręku. Kilka miesięcy później przepowiednia stała się faktem. Mówiono, że była to prowokacja w celu eskalacji ekstremalnych żądań uzasadniających wprowadzenie stanu wojennego. Tylko jakoś tak się złożyło, że działacze ?Solidarności? z Konina byli najbardziej okrutnie prześladowani, bici, poniżani i usuwani z pracy, a autorów tekstu poszukiwano w całym kraju. Po wprowadzeniu stanu wojennego, wojskowa dyktatura, tak skłonna do wykorzystywania i nagłaśniania niefortunnych postulatów swoich przeciwników, o żądaniach ukarania zbrodniarzy przy władzy nigdy nie wspomniała ani słowem. Dziś, jakby w innej już scenerii, grana jest dalej ta sama sztuka będąca dramatem narodowym, bo jak inaczej można nazwać migawki dziennika TVP 1 w 25. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Oto krakowski opozycjonista, zniszczony, usunięty z uczelni, do dziś jest stróżem na jakiejś budowie. Mówi do mikrofonu, że, owszem, spotyka się ze swoimi prześladowcami, którzy teraz są biznesmenami, jeżdżą mercedesami itp. Mówią do niego z wyrzutem, czy to warto było? Trzeba było pójść z nami! To są oczywistości, które ogląda cała Polska. Nic więc dziwnego, że zbyt wielu woli iść z dawnymi esbekami, pierwszymi, drugimi i kolejnymi sekretarzami i ich wspólnikami, bo oni potrafią osiągnąć sukces życiowy. A kto nie chce osiągać sukcesów? Kto chce być wiecznym cierpiętnikiem? Ano nikt. W ten sposób demoralizacja staje się powszechna i wszelkie nawoływania do patriotyzmu, ofiarności dla ojczyzny stają się pustymi hasłami, którymi na potrzeby maluczkich wyciera się usta.
Wracając do konińskich postulatów: zatrzymanie, osądzenie i skazanie dawnych przestępców występujących przeciwko własnemu narodowi może odwrócić pęd do naśladowania ich ?sukcesów? i ?osiągnięć?. Palenie świeczek pod oknami generała Jaruzelskiego niczego nie zmienia. Jego i jemu podobnych pozycja ekonomiczna, społeczna, wojskowa i polityczna jest nadal nienaruszona. Dyskusja nad zdegradowaniem generała jest wręcz śmieszna. To coś takiego, jak gdyby po wojnie trwała dyskusja, czy Hitler ma nadal zachować dożywotni tytuł kanclerza Rzeszy i głównodowodzącego Wehrmachtem, czy też tytuły te trzeba mu odebrać? W tym kontekście wydaje się, że polska Norymberga jest niezbędna. Jest ona jednak spóźniona już o prawie osiemnaście lat. Czy to nie jest za późno? Odpowiadam, że na sprawiedliwość nigdy nie jest za późno. I lepiej dla moralnego zdrowia późno, niż wcale.

 

(?)
Adam Maksymowicz
Wyświetlony 5351 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.