Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:05

Vulgus w natarciu

Napisane przez

Niedawno w swoim internetowym dzienniku wrocławski eurodeputowany Samoobrony, Ryszard Czarnecki zamieścił zasłyszany w samolocie wierszyk autorstwa innego eurodeputowanego (członka PSL-"Piast"), Janusza Wojciechowskiego. Wierszyk ten - pisany na melodię (a jakże, ludową!) "Pije Kuba do Jakuba" - pozwolę sobie zacytować: Idę sobie przez podwórze, mijam sklep i pralnię. Ogłoszenie widzę duże: PSL - normalnie. I myśl taka prosta mi do głowy wali, że kto, k***a jest normalny, ten się tym nie chwali. Dalej pan Czarnecki przytoczył zwrotkę drugą, w której padało słowo na "ch". Pan Wojciechowski (w swoim dzienniku internetowym) oskarżył pana Czarneckiego o to, że ten zwrotkę drugą napisał sam i że on, Janusz Wojciechowski, nigdy by nie użył słowa na "ch". Autorstwo refrenu nie podlega jednak wątpliwości - szczyci się nim sam Wojciechowski.

 

Skoro mamy demokrację, to nic dziwnego, że w parlamentach pojawia się demos. Grecki "demos" zaś to łaciński "vulgus". I jak tu się dziwić, że pojęcie języka nieparlamentarnego dewaluuje się w zastraszającym tempie? Już marszałek Józef Piłsudski pokazywał wielokrotnie, że ma coś niecoś z vulgusem wspólnego. Marszałek Józef Zych zaliczył kilka lat temu wpadkę, kiedy? rugając któregoś z kolegów ? nie zauważył, że ma włączony mikrofon. Nagrania rozmów Adama Michnika z Lwem Rywinem obnażyły język polskich "elyt" całkowicie. Stanął on przed narodem nagi i obsceniczny. Kiedyś vulgus zapatrzony w salony starał się ? oto zdrowy snobizm! ? mówić podobnym jak owe salony językiem. Dzisiaj salony mówią jak mówią, a i sztuka, miast inspirować język ludzi, inspiruje się nim.

Bo choć wulgarnie pisywano od zawsze ? Kochanowski, Morsztyn czy Fredro tworzyli niezapomniane "wulgaryki" ? dopiero od niedawna tak powszechnie wydaje się tego typu dzieła (w dodatku przyznając im rozmaite nagrody), a co gorsza ? bo książki to pół biedy, któż dzisiaj czyta książki! ? emituje takież filmy. Tracą zresztą na tym wspomniani poeci, których dziełka ? niegdyś czytane pokątnie z wypiekami na twarzy ? stają się zbyt pruderyjne, by budzić zachwyty młodzieży. Co innego, jak się jakiś smaczek pojawi w lekturze obowiązkowej. Sądzę, że niemało jest osób, które z całego "Pana Tadeusza" zapamiętały tylko wiszące u pasa kutasy, a z "Zemsty" cytat z Wacława: fiut z wiatrówki; już nawet bez dodania, że Papkin leży.
Pomału okazuje się, że klną wszyscy, tyle tylko że niektórzy trochę ostrzej. Język powszechny chamieje w tempie zastraszającym; przykład idzie z dołu na górę, a potem z powrotem. Lektura PWN-owskiego słownika wulgaryzmów wprawia człowieka w przygnębienie (i nie chodzi już nawet o bluźniercze zapędy autorów, którzy umieścili w tym wydawnictwie hasła takie jak "Jezus" i "Chrystus"). Rozmaitych słów, wyrażeń i związków frazeologicznych jest strasznie dużo ? i ciągle przybywa. Dość powiedzieć, że hasło "d**a" liczy sobie przeszło setkę podhaseł! I cała ta setka z hakiem otacza nas ze wszystkich stron, ledwo wybierzemy się, najlepiej wieczorem, na śródmiejską przechadzkę.
(?)
Piotr Tadeusz Waszkiewicz

Wyświetlony 4161 razy
Piotr Tadeusz Waszkiewicz

Najnowsze od Piotr Tadeusz Waszkiewicz

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.