poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:22

Polskie tropy w Ameryce (3) - Burzliwe życie Antoniego Sadowskiego, polskiego pioniera w Ameryce XVIII stulecia

Napisane przez

Podróżując przez wschodnie i środkowe stany – Virginię, Pensylvanię, ale także Ohio, Kentucky czy Tennessee, trudno nie natknąć się na powtarzającą się z dziwną regularnością, nazwę "Sandusky". Noszą ją powiaty w tych stanach, rzeki i osiedla. Trzeba jednak pewnej wyobraźni (albo wiedzy), aby skojarzyć ją z polskim nazwiskiem Sadowski, którego szeroko rozgałęziony klan kolonizował te ziemie już w XVIII stuleciu, zanim jeszcze powstały Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. W czasach, kiedy wspomniane obszary Nowego Lądu znajdowały się wciąż pod kontrolą szczepów indiańskich i uchodziły za teren niebezpieczny, wręcz za zachodnią granicę cywilizacji kolonistów z Europy, której nie należy przekraczać. Wśród kolonistów wschodniego wybrzeża nie brakowało Holendrów, Niemców, nawet Szwedów, choć najwięcej pionierów wywodziło się z Anglii. Skąd wziął się tam Polak z okolic Ostrowca, koło Kielc, w dodatku legitymujący się szlacheckim herbem Nałęcz?

Co wiemy o Sadowskim

W miejscowości Douglassville, w Pensylvanii, stoi przy drodze okazała tablica pamiątkowa, która nie pozostawia żadnych wątpliwości, że Antoni Sadowski tam był i zapisał się trwale w historii tego stanu. Głosi ona: "Anthony Sadowski ? polski pionier, który prowadził handel z Indianami, osiedlił się tutaj, na terenach wzdłuż rzeki Schuylkill, w roku 1712. Służył w administracji prowincji jako pośrednik i tłumacz w kontaktach z Indianami, był pomocny przy zawarciu z nimi traktatu w r. 1728. Pochowany na cmentarzu przy kościele św. Gabriela w r. 1736". Dużo i mało, jak na niezwykle ważny sygnał, że Polacy byli na tym kontynencie od stuleci i od zarania odgrywali w jego cywilizowaniu nader aktywną rolę! Ustawiczne przekręcanie polskich nazwisk przez Brytyjczyków miało niemały udział w towarzyszących temu konfuzjach. Bo czy łatwo dojść do tego, o kim w istocie mowa, skoro jeden i ten sam człowiek występuje w różnych zapisach i dokumentach jako: Sadousky, Sowdusky, Saduscus, Sandosque i wreszcie Sadowskij, ale również jako Zadosky i Zadorowski! W stanowej bibliotece w Harrisburgu w Pensylvanii zachowały się, na szczęście, jego autentyczne listy, a w Filadelfii znaleźć można wręcz testament, podpisany w sposób niepozostawiający cienia wątpliwości, "who is who", czyli kim była postać, o której mówimy, Polak Antoni Sadowski...
Pra-pra-pra-prawnuczka niezwykłego pioniera, Dorothy, nosząca po mężu nazwisko Taylor, przyjechała wraz z nim po I wojnie światowej do Polski z misją udzielania pomocy wojennym wysiedleńcom. Dzięki zaangażowaniu się samego Ignacego J. Paderewskiego, który wtedy był premierem odrodzonej Rzeczypospolitej, a zarazem ministrem spraw zagranicznych nowego rządu, dotarła do kluczowych źródeł, wyjaśniających tajemnice rodowodu swego praprzodka, nas również interesującego, Antoniego Sadowskiego. Otóż Dorothy Taylor z pewną obawą w głosie zwierzyła się przy oficjalnej kolacji pani Paderewskiej, że chciałaby się upewnić, czy jej daleki praszczur był, czy też nie był... Żydem, jak twierdzą niektórzy w Ameryce. ?Mogę panią zapewnić, odpowiedziała na to pani Paderewska, że Sadowscy, o których słyszałam, nigdy nie byli Żydami. Następnie wyekspediowała państwa Taylorów własnym powozem do zamku Nałęczów, na Kielcczyźnie, gdzie mogli na własne oczy zobaczyć historyczny herb szlacheckiego rodu, do którego należał także ich amerykański przodek. Co więcej, poznali dzieje tej rodziny, sięgające aż roku 1452, kiedy to kardynał Zbigniew Oleśnicki powierzył urząd w Miechowie, koło Krakowa, niejakiemu Tomaszowi Sadowskiemu, podnosząc tym samym wydatnie pozycję całej rodziny.
Inny Sadowski, Daniel, doczekał się z kolei stanowiska arcybiskupa Gniezna, co stanowiło w tamtych czasach ogromne wyróżnienie. Okazało się także, że jeden z pierwszych Polaków na ziemi amerykańskiej, Stanisław Sadowski, członek wyprawy znanego nam kpt. Johna Smitha do Jamestown w roku 1608, wywodził się z tego samego rodu. Ponieważ przeszedł na kalwinizm, a swoimi publikacjami mocno naraził się jezuitom, pozostało mu tylko emigrować do Anglii, a tam dołączył do kompanii Smitha, grupy pionierów szukających szczęścia na Nowej Ziemi.
Wracając do korzeni samego Antoniego Sadowskiego, udało się ustalić, że jego ojcem był Marcin, pełniący rolę szambelana na zamku w Gostyniu, który został posłem na sejm w 1643 roku, a król powierzył mu rolę inspektora własnych dóbr na Ukrainie. Antoni prawdopodobnie przyszedł na świat w roku 1669, a w 1674 królem polskim wybrany został Jan III Sobieski. Miał zatem żyć w ciekawych czasach. Otrzymał doskonałą edukację, uczono go w kilku językach, które miały mu się przydać w dalszej dworskiej karierze, ale los pokierował jego krokami w zupełnie innym kierunku.
Podczas wojny polsko-szwedzkiej, pod Rygą, wiosną roku 1701, Sadowski wraz ze swoim bratem dostał się do niewoli, gdzie był nie tylko więziony, ale i torturowany, ponieważ Szwedzi chcieli wydobyć od niego informacje o pozycjach polskiej artylerii. Ostatecznie zdołał zbiec z transportu, skacząc do morza ze szwedzkiego statku, i tak rozpoczął swoja długą wędrówkę po świecie. Rodzina ma ślady informacji, że przebywał najpierw w Szkocji, zanim trafił do Londynu, by tam, podczas panowania Królowej Anny, wsiąść na statek żeglujący do Ameryki. Do Nowego Jorku przybił w roku 1704.

Pierwsze kroki w Ameryce
Szperacze ustalili, że po wylądowaniu na nowym kontynencie Antoni Sadowski szukał najprawdopodobniej kontaktu z kolonią polskich protestantów, którzy osiedlili się w New Jersey, a jej twórcą najprawdopodobniej był legendarny Olbracht Zaborowski, na tym kontynencie znany jako "Zabriskie". Tak czy inaczej, pierwszym bardzo znamiennym krokiem, jaki tam Sadowski zrobił, było zawarcie małżeństwa z córką miejscowych kolonistów (najprawdopodobniej Holendrów), niejaką Marią Bordt (czy Bird, jak figuruje ona w angielskich dokumentach). Świadczyłoby to o jego pilnej chęci do ustabilizowania się, na koniec, po przeżytych przygodach, okopania w majątku ziemskim, który rzeczywiście nabył, ale z perspektywy znanych nam dalszych losów Polaka widać lepiej, że jego dalsze życie było w istocie zaprzeczeniem wszystkiego, na co wskazywały pozory. Sadowski przyłożył się, co prawda, rzetelnie do życia rodzinnego, o czym świadczył fakt przyjścia na świat dziewięciorga jego dzieci, najpierw głównie córek, a potem także sławnych synów, Jakuba, Jamesa i Andrewa. Wspominam już o nich, bowiem synowie poszli w jego ślady, jako niespokojnego pioniera, tropiciela nowych ścieżek na terenach zamieszkanych przez Indian, wyruszając poza magiczną barierę, jaką stanowił wtedy łańcuch szczytów górskich Appalachów, traktowany wręcz jako "zachodnia granica cywilizacji".
Początkowo Sadowscy zamieszkali w Monmouth County w New Jersey, ale rozglądali się za czymś innym, na miarę swoich oczekiwań. W tym czasie rządy w sąsiednim stanie, w Pensylvanii, sprawował słynny William Penn, który jako prawdziwy kwakier starał się szeroko otworzyć wrota przed napływającymi przybyszami, a ziemię nadawał niemal za grosze. To wyjaśnia, w jakim trybie Antoni Sadowski stał się nagle, już w roku 1712, posiadaczem okazałych włości, bo całych 400 akrów ziemi w okolicach Manatawny Creek, wzdłuż rzeki Schuylkill, gdzie znajdowały się zarówno nietknięte ręką drwali lasy i pola nadające się pod uprawę. Miał wtedy już 45 lat życia za sobą i sporo dramatycznych doświadczeń, ale bagaż ten, jak dziś widać, zachęcał go raczej do szukania dalszych przygód, a nie do spokojnego ustabilizowania się, czyli zatrzymania życia w miejscu, w charakterze uprawiającego duże gospodarstwo amerykańskiego farmera.
(?)
Wojciech A. Wierzewski

 
Wyświetlony 3316 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.