poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:27

Kościelna ochlokracja

Napisane przez

Nie ma wielkiej tajemnicy w stwierdzeniu, że żyjemy w czasach postępującej demokratyzacji i laicyzacji życia. Kolejno dewaluują się wszystkie wartości, a duch egalitaryzmu i zeświecczenia penetruje już nie tylko politykę, naukę czy oświatę, ale i Kościół. Dziwne jest tylko to, że hierarchowie katoliccy zdają się robić wszystko, aby temu prącemu z impetem Zeitgeistowi grzecznie się podporządkować.

 

Już niemal dwadzieścia lat temu, na łamach nieistniejącego dziś, niestety, "Stańczyka", tak o zmianach w Kościele pisał Tomasz Gabiś: Wizerunek Jego Świątobliwości Jana Pawła II trafił na biusty i na klapy marynarek. Zrównano w ten sposób papieża z idolami muzyki rockowej, że nie wspomnę o podobnych znaczkach z Leninem lub kimś podobnym [przychodzą na myśl szalenie dziś sexy koszulki z Che Guevarą ? JJ]. Symptom załamywania się pryncypu monarchicznego to także oklaski podczas papieskich kazań. Już nie wysłuchuje się z czcią i w pokorze słów Monarchy Kościoła, ale oklaskuje się to, co się uznaje za słuszne i godne oklasków. Gdy jednak ktoś uzurpuje sobie prawo do bicia oklasków, zakłada tym samym milcząco, że ma prawo do gwizdów: "Dziś klaszczemy, bo podoba nam się to, co mówisz, jutro, jeśli coś nam się nie spodoba, będziemy gwizdać". Starodawne zasady zostają zapomniane, "suwerenny" lud określać zaczyna, co słuszne, a co nie. Tak kończy się monarchia, a zaczyna ochlokracja.

Niestety, to, co zaczynało się dwadzieścia lat temu, dziś jest już właściwie regułą. Oto całkiem niedawno na nowo rozgorzała debata na temat zmiany ustawy antyaborcyjnej i ochrony życia nienarodzonego. Ton dyskusji ze strony Kościoła nadał Stanisław Obirek, były jezuita, który pytany przez Jarosława Makowskiego z "Krytyki Politycznej" powiedział wprost: Prawo "nienarodzonych" jest pewną prawną abstrakcją, nigdzie poza Polską nie jest traktowane z tak śmiertelną powagą. Zapewne nie bez znaczenia jest autorytet polskiego papieża, który bardzo się w to zaangażował. Dodatkowo niektórzy biskupi próbują nawiązywać do tego nauczania w równie instrumentalny sposób (zapewne chodzi tu o chlubne stanowisko abpa Michalika). Następnie bp Tadeusz Pieronek pytał retorycznie, Dlaczego mamy na nowo rozpętać wojnę o aborcję?, sugerując, że obecna ustawa jest wynikiem "kompromisu społecznego" i w imię "ogólnego ładu" nie należy jej zmieniać. Podobnie dosadnie ujął sprawę abp Sławoj Leszek Głódź, który stwierdził, że nigdy nie będzie ustawy doskonałej, dlatego należy zachować tę, która jest, i przy niej nie majsterkować.
W wypowiedziach tych uderzają przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze, można odnieść wrażenie, że wbrew wskazówce, udzielonej przez Jego Świątobliwość Benedykta XVI podczas pielgrzymki do Polski, hierarchowie Kościoła wolą być ekspertami w sprawach politycznych niż w sprawach Boskich i zamiast przy każdej okazji przedstawiać ogólne katolickie stanowisko potępiające aborcję, zajmują się dywagacjami na temat "kompromisów politycznych". Po drugie, co chyba nawet ważniejsze, wyznacznikiem stanowiska Kościoła ? zgodnie z tym, co przewidywał Tomasz Gabiś ? stał się poklask tłumów. Chociaż ulubieni przez media księża ze swoich poglądów na sprawę aborcji tłumaczą się odpowiedzialnością za ład społeczny, trudno oprzeć się wrażeniu, że w rzeczywistości czują po prostu blady strach przed wygwizdaniem ? oskarżeniem o pryncypialność, wstecznictwo czy intelektualne nieokrzesanie.
(?)
Juliusz Jabłecki

Wyświetlony 9658 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.