poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:36

Spojrzenie na stan wojenny

Napisał

Stan wojenny. 25 lat temu brutalnie przerwał sen Polaków o wolności. Na długo cofnął czas, przywrócił rządy prymitywnej przemocy: sekretarzy, komisarzy, ubeków i tajnych donosicieli...

 

Więzienia zapełniły się tysiącami niewinnych ludzi, tysiące bito, poddawano upokorzeniom, niektórych mordowano. Kłamstwo zostało podniesione do rangi cnoty, zdrada nazwana patriotyzmem, a strach stał się narzędziem władzy.

Ci sami, którzy w grudniową noc przerwali odradzanie się kraju, parę lat później okazali się śmiałymi twórcami porozumienia narodowego, szczerymi patriotami, ludźmi honoru... W imię czego zatem nękano cały naród, a najlepszym z Polaków zadano tyle cierpień? Dlaczego socjalizmu broniono jak niepodległości, by wkrótce potem beztrosko z niego zrezygnować? Po co wysyłano czołgi na ulice, zabijano górników na Śląsku, mordowano Grzegorza Przemyka, Piotra Majchrzaka, Kazimierza Michalczyka, Andrzeja Trajkowskiego, Bogdana Włosika, księży Popiełuszkę, Niedzielaka, Suchowolca, Zycha i wielu innych? Wydaje się to absurdem, potwornym bezsensem.
Rzecz w tym, że suwerenność decyzji władz PRL i patriotyczne motywacje, którymi rzekomo kierowali się komuniści, zarówno, gdy w 1981 r. wprowadzali stan wojenny, jak i osiem lat później, gdy "oddawali władzę", to zupełna fikcja. W obu wypadkach realizowali oni sowieckie zamówienie ? najpierw zdławienie "Solidarności" rękami polskich zdrajców, potem pierestrojka w krajowym wydaniu. Zmieniły się sowieckie priorytety, zmieniło się w ślad za tym pojęcie "patriotyzmu" polskich komunistów. I to jest prawdziwy fundament III RP. Tak zresztą było w całej Europie środkowej. Od 1989 r. wszędzie wdrażano pierestrojkę. Opór stawił tylko krnąbrny Nicolae Ceausescu i on, jako jedyny, zapłacił najwyższą cenę. We wszystkich pozostałych krajach i sowieckich republikach komuniści nagle stawali się szczerymi demokratami.
Przygotowując polski "okrągły stół", obie strony (komuniści oraz przedstawiciele "konstruktywnej opozycji", jak obłudnie nazywano ich wspólników) postarały się o oczyszczenie pola poprzez marginalizację niepodległościowego skrzydła podziemia, reprezentowanego głównie przez "Solidarność Walczącą". Do dziś zresztą ta organizacja, najbardziej sprawna i oddająca wiele bezinteresownych przysług całemu podziemiu, jest niemal całkowicie "zamilczana".
Konsekwentnie antykomunistyczna i niepodległościowa "Solidarność Walcząca" była przez lata obiektem zmasowanych operacji Służby Bezpieczeństwa, wywiadu i kontrwywiadu PRL, a nawet KGB. Niezwykłe jest, że skuteczność tych wszystkich działań była w istocie nader mizerna. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że SW prowadziła bardzo skuteczne własne działania wywiadowcze i kontrwywiadowcze. Ta pasjonująca gra jest obecnie całkowicie nieznana. Odsyłąm do niezwykle interesującego artykułu Piotra Serwadczaka.
Na koniec drobna uwaga: nominalnie stan wojenny trwał jedynie półtora roku, ale dla nas, ludzi podziemia, skończył się on w 1989 czy 1990 r. Zresztą nie tylko dla nas. Mamy dokumenty świadczące, że jeszcze w 1990 roku, a więc za "naszego" rządu, działacze "Solidarności Walczącej" byli nadal inwigilowani...
Romuald Lazarowicz

Wyświetlony 6408 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.