poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:47

Los działacza

Napisane przez

Służąc drugim - są szykanowani i wyrzucani z pracy, chociaż chroni ich ustawa o związkach zawodowych. Pracodawcy za nic sobie mają prawo, gdy trzeba spacyfikować załogę. Co tam kodeks pracy - liczy się przecież tylko zysk. Gdy związkowcy bezkompromisowo i konsekwentnie domagają się przestrzegania praw pracowniczych, bhp, dyscypliny pracy - pracodawca nie przebiera w środkach. Nie bacząc na prawo, usuwa działaczy. W mińskim PKS zwolnił władze organizacji związkowej (przewodniczący, zastępca, sekretarz). W zamojskich zakładach odzieżowych "Delia" - stracili pracę przewodniczący i pięcioosobowe prezydium komisji zakładowej.

 

Zbiorowe bezprawie skuteczniej pacyfikuje załogę, niż zwolnienia pojedynczych działaczy. Taka manifestacja lekceważenia prawa ? niespotykana w UE ? to wynik zimnego wyrachowania pracodawcy. Taniej wyrzucić działacza (wliczając koszty postępowania sądowego, odszkodowania), niż ponosić konsekwencje jego poczynań w przedsiębiorstwie (domagając się respektowania praw pracowniczych, ogranicza wyzysk, czyli zysk pracodawcy).

Wyrzucając działacza, pracodawca komunikuje swój dyktat ? mogę go zwolnić, choć chroni go ustawa. Szeregowy pracownik nie ma szans. Spacyfikowanie załogi pozwala przedsiębiorcy na spokojną eksploatację siły roboczej.
Ustawowa ochrona działaczy pozostaje na papierze. To klęska tych, którzy faktycznie angażują się w obronę pracowników, bo nie mogą skutecznie działać. Także osobisty dramat. ? Nie wszyscy w rodzinie wiedzą o moim zwolnieniu ? mówi jeden z działaczy, pragnący zachować anonimowość. ? To przecież straszne ? być bez pracy przy obecnym bezrobociu. Szczególnie dla rodziców, którzy wierzyli, że odzyskanie wolności, przywróci w kraju praworządność.

Wystarczy byle powód
Obniżka płac jest szkodliwa dla pracowników. To obiektywna prawda, której jednak nie podzielał pracodawca. Zwolnił Dariusza Skrzypczaka (KZ "S", "Goplana", Poznań) pod pretekstem udzielenia przez niego wypowiedzi do prasy. Przyczyny wypowiedzenia ? działanie na szkodę firmy. Dyscyplinarka ? art. 52. Informację o zwolnieniu dostał podczas urlopu wypoczynkowego.
W zeszłym roku w zakładach "Delia" ludzie pracowali właściwie na okrągło ? w godzinach nadliczbowych, w niedziele i święta. Niemniej byli szczęśliwi, że mają pracę, gdy bezrobocie w mieście. Nie wszyscy jednak wytrzymali. Komisja zakładowa musiała wystąpić o regulację czasu pracy. Pracodawca odpowiedział zwolnieniami. ? Poszło nie tylko o przestrzeganie czasu pracy, o terminową wypłatę wynagrodzeń, lecz przede wszystkim o godność pracowniczą ? mówi Andrzej Magdziak (KZ "S", "Delia", Zamość). Przyczyny zwolnienia prezydium ? utrata zaufania do związkowców. Mnie zarzucił organizowanie spotkań z załogą w czasie godzin pracy, podburzanie pracowników przeciwko zarządowi.
Pracodawcy najczęściej podają pozorne przyczyny zwolnienia, które potem usiłują dowodzić przed sądem przez podstawionych świadków. Mirosława Posłowskiego (KZ"S" PKS Kozienice) pracodawca oskarżył o uszkodzenie tachografu, co powinien był zgłosić do prokuratury, gdyby było zgodne z prawdą. To już jego czwarte zwolnienie. Zarzucano mu podawanie nieprawdziwych informacji do prasy, działanie na niekorzyść firmy. Ostatni pretekst to powzięta informacja, że organizacja związkowa nie liczy 150 członków. PIP zbadała sprawę i ukarała przedsiębiorstwo grzywną 1000 zł. Tymczasem działacz od roku jest bez pracy. ? Od początku ujawniałem nieprawidłowości w procesie prywatyzacji firmy ? mówi Mirosław Posłowski. ? Kontrole NIK, UOP, ABW potwierdziły moje zarzuty. W ciągu czterech lat zmieniło się sześć zarządów firmy.

Dyscyplinarka
Ustawową ochronę działaczy relatywizuje art. 52 kodeksu pracy ? poważne naruszenie dyscypliny pracy. Tadeusz Kowalczyk (prezes PKS Mińsk Mazowiecki), któremu 81 proc. załogi zarzuciło niegospodarność, został odwołany przez ministra skarbu (za rządów AWS). Wrócił za rządów SLD. Zwolnił Grażynę Rosę (przewodnicząca KZ "S"), Jerzego Grabowskiego (jej zastępca) i Stanisława Lepiarskiego (sekretarz). ? Zemścił się ? mówi Grażyna Rosa. ? Nie pracuję od połowy 2002 roku. Zostałam zwolniona dyscyplinarnie ? artykuł 52. Przyczyna rozwiązania umowy o pracę ? całkowita utrata lojalności wobec pracodawcy i przedsiębiorstwa.
Niełatwo znaleźć pracę, gdy bezrobocie bije światowe rekordy. Mając w papierach art. 52, poszukujący pracy nie ma żadnych szans. ? Byłem już u paru pracodawców ? mówi Sławomir Zagrajek (KZ "S" "Frito Lay Poland", Grodzisk Maz.), oskarżony przez pracodawcę o nieświadczenie pracy na rzecz działalności związkowej i pobieranie wynagrodzenia z tego tytułu. ? Żaden z nich nie chciał nawet rozmawiać. O moje umiejętności zawodowe w ogóle nie pytają. Art. 52 to wilczy bilet.
? Nie wiem, co będę robił, ale nie przestanę być związkowcem ? mówi Sławomir Zagrajek. ? Dla mnie ideały 1980 roku nie są pustosłowiem. Wierzę, że kiedyś zrealizujemy 21 postulatów. Myślę, że kiedyś moje dzieci uznają, że coś zrobiłem dla innych. Chciałbym widzieć wokół siebie więcej takich ludzi, dla których ideały związkowe, walka o godny byt pracownika to nie są puste słowa. Na dziś to wielu związkowców ma usta pełne frazesów, a w rzeczywistości dbają o swoje posady.

Jak w stanie wojennym
Ustawodawca przewidział ewentualność utajnienia nazwisk związkowców. Tak jakby demokratyczne państwo prawne nie było pewne, że pracodawcy będą przestrzegać konstytucyjnych praw obywatelskich. Jakoż pracodawcy pozwalają sobie szykanować związkowców.
? Mój związek działa w konspiracji, jak w stanie wojennym ? mówi Grażyna Rosa. ? Obawiam się, że pracodawca będzie zwalniał związkowców. Niedawno wyśledził i wyrzucił z pracy Mateusza Gadomskiego. Jednak sąd go przywrócił.
Ustawa nakłada na pracodawcę obowiązek zapewnienia związkowcom odpowiednich pomieszczeń. Nie może też przeszkadzać w działalności związkowej. Nierzadko jednak po prostu nie wpuszcza działaczy na teren zakładu. ? Nie dopuszczono mnie do negocjowania porozumienia płacowego, choć jestem upoważniony do podpisu ? mówi Mirosław Posłowski. ? Parę tygodni temu byłem skuty kajdankami, sponiewierany przez ochronę w obecności policji, która nie reagowała. Tutaj traktuje się ludzi gorzej niż na Białorusi. Jednak dopóki zdrowia starczy ? bo ono najważniejsze ? będę walczył. W jednym z programów Elżbiety Jaworowicz brał udział poseł Kazimierz Marcinkiewicz. Obiecał pomóc. Teraz wysyłamy pismo do premiera. Trzymamy go za słowo.

Związkowcem się jest
Konflikt z pracodawcą rozstrzyga sąd, ale na co dzień bezrobotny działacz nadal pełni swą funkcję. Jest potrzebny załodze, choć sam potrzebuje pomocy. Musi jednak kontynuować sprawę. Ludzie mu zaufali. ? Domagam się przywrócenia do pracy ? mówi Dariusz Skrzypczak. ? Chcę udowodnić, że robotnik potrafi zauważyć nieprawidłowości w zakładzie pracy, potrafi współpracować nawet z zarządem, być z nim na stopie partnerskiej. Staram się utwierdzać kolegów, że to, co robimy, ma sens. Nie mówię im, jak się czuję. Bo jeżeli mówimy o demokracji, to jakoś jej nie widzę.
Pracodawcy mają pieniądze. Angażują prawników, którzy interpretują prawo na ich korzyść. Związkowcy nie mogą być ludźmi niewykształconymi. Wtedy jednak ryzykują. Najczęściej pracodawca rozumie dialog jako dyktat, a nie jako partnerstwo.
(?)
Jerzy Pawlas




 

 

 
Wyświetlony 5746 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.