Wydrukuj tę stronę
wtorek, 29 czerwiec 2010 11:58

Efekt motyla

Napisał

Sporo się ostatnio wokół dzieje. Zawirowania w skali lokalnej i globalnej, powiązane ze sobą w mniej lub bardziej wyraźny sposób. Powiadają, że ruch skrzydeł motyla w amazońskiej dżungli może wywołać falę tsunami po drugiej stronie globu. Taki mały motylek, a tyle może namieszać! Ale co dopiero większe stworzenia, takie jak chomiki czy kury. Jedno gdaknięcie za dużo- i bach. Trzęsienie ziemi. Albo inny tajfun. Niezbyt to wszystko optymistycznie wygląda, zwłaszcza kiedy w obliczu tych przedziwnych łańcuchów zależności zaczniemy się zastanawiać, dokąd to nas zaprowadzi.

 

W każdym razie, wiadomo, że sporo się dzieje. Za oknem remontują ulicę. Zresztą w całej okolicy remontują ulice. Idzie zima, nadszedł czas remontów. Dla pracowników miejskich to oczywiste ? każde dziecko wie przecież, że najlepiej ryje się bruk przy dwudziestostopniowym mrozie. Wtedy też asfalt szybko stygnie i beton łatwo wiąże. Tak więc sezon robót drogowych się zaczął. Cała dzielnica rozkopana. Zresztą nie tylko dzielnica ? całe miasto, a kto wie, może i cała Polska. Tego, co prawda, nie wiem, z okna tak wiele nie widać. Ale jeśli zgodnie z zapowiedziami rządu ? obecnego i wszystkich innych ? właśnie rusza budowa dziesiątek nowych autostrad, to nie zdziwiłbym się, gdyby cała Polska była już rozryta na dobre. Jakie są i będą odległe skutki tego rycia, trudno powiedzieć, ale kilometrowe korki na ulicach wyglądają bardzo efektownie i malowniczo, zwłaszcza z lotu ptaka i motyla, co pozwala przypuszczać, że nie są skutkiem ubocznym, lecz celem samym w sobie.

Być może w ten sposób władze miejskie chcą uczcić zbliżające się wybory samorządowe. To wiele by wyjaśniało. O wyborach samorządowych jakby na chwilę zapomniano, licząc na to, że zaraz odbędą się przyspieszone wybory do sejmu. No ale skoro tych ostatnich nie ma, temat samorządów powoli powraca. Już niedługo wybierzemy ludzi, którzy będą nami rządzili, a mówiąc ściśle, będą rządzili sami, bez niczyjej pomocy, chodzi bowiem przecież o samo-rząd. Tak więc oprócz władzy centralnej będziemy mieli również lokalną. To wielkie szczęście, które powinniśmy umieć docenić, są bowiem tacy, którzy żadnej władzy nad sobą nie mają i chodzą po tym świecie samotni i zaniedbani. O nas zaś dbać się będzie i lokalnie i globalnie. Na szczeblu dzielnicowym, miejskim, gminnym, powiatowym, wojewódzkim, krajowym, kontynentalnym, światowym a może i zaświatowym. Musimy zatem mądrze wybrać, bo od tego zależą nie tylko nasze losy, ale losy świata, a także całego kosmosu, biorąc pod uwagę fakt, że samorządowcy są nieco więksi niż motylki i choć nie mają skrzydeł, to jednak ich ruchy mogą wywołać sporo zamieszania i nieprzewidzianych konsekwencji. Zwłaszcza że do wyborów kandydaci pójdą zblokowani a, jak wiadomo, z blokami ? i blokersami ? przelewek nie ma.
Co z tego wszystkiego wyniknie, do końca nie wiadomo, ale biorąc pod uwagę napięcie na polskiej scenie politycznej, może być wesoło i wybuchowo. Na szczeblu krajowym wesoło już jest. Zaraz po tym, jak media ujawniły nagrane przez Renatę Beger jej negocjacje z posłami Prawa i Sprawiedliwości, mamy kolejny hit: rozmowy Michnika z Gudzowatym. Tym razem redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" wykazał się brakiem czujności, nie tylko ideologicznej, i pozwolił, aby ochroniarze Gudzowatego nagrali dyskusje o tym, czy artykuły w GW na temat gazu były inspirowane przez służby specjalne, czy nie były. Dostaliśmy dzięki temu materiał dźwiękowy, który po odpowiedniej obróbce i podłożeniu ścieżki rytmicznej miałby szanse stać się hitem wśród zwolenników hip-hopu, pod względem ilości przekleństw nie odbiega bowiem specjalnie od typowego ziomalskiego rymowania. Ciekawe są jednak nie tyle same nagrania, co reakcja na nie. Kiedy ujawniono taśmy Beger, od razu przylgnęła do nich metka "taśmy prawdy". "Gazeta Wyborcza" i pokrewne media sławiły odwagę dziennikarzy i pomstowali na styl, w jakim prowadzone były rozmowy z Beger, tak jakby można było z nią rozmawiać w stylu innym niż stajenno-oborny. Teraz nagle dobre towarzystwo nabrało wody w usta i co najwyżej wyraża oburzenie, że ktoś śmiał szargać dobre imię Michnika i ujawniać jego podrasowane bluzgami pogaduszki z rekinem biznesu. No ale takie dialektyczne podejście nie powinno specjalnie dziwić, nadeszły bowiem, o czym wszyscy wiedzą, złe czasy dla autorytetów i trzeba chronić te, które jeszcze się nie ubabrały. Cóż bowiem zrobimy, kiedy wszystkie wylądują w błocie? Będziemy bezradni jak dzieci we mgle pozbawione nadzoru władzy samorządowej. A to byłaby katastrofa.
Zresztą widać na każdym kroku, że sezon polowań na autorytety rzeczywiście nadszedł. I nie chodzi tu akurat o Michnika, którego autorytet dewaluował się dużo szybciej niż spadały ceny akcji Agory, lecz o inne osoby i instytucje, które przez ojców założycieli III RP zostały namaszczone do odgrywania roli przewodników stada. Dotąd wszystko układało się według planu: barany szły za pasterzami, a psy pilnowały, żeby się stado nie rozlazło po łąkach i nie wtykało nosa w nie swoje sprawy. Jednak w trakcie ostatnich wyborów barany zmieniły sobie nie tylko pasterzy, ale również i psy, stara gwardia czuje się więc nieco zaniepokojona, o czym świadczą nerwowe reakcje i głosy oburzenia pojawiające się wówczas, gdy ktoś próbuje pokazać, że na naszym pastwisku działy się dziwne rzeczy. A działo się sporo. Wiemy już, na przykład, z całą pewnością, że na początku lat 90. służby specjalne zajmowały się partiami opozycyjnymi w sposób, no, powiedzmy, peerelowski. A kto wtedy rządził? Jak to kto ? nasi. Nie SLD z przyległościami, ale Lech Wałęsa, Hanna Suchocka i politycy dziś wielce szanowani, którzy szczerze troskają się o losy naszej demokracji. I powstaje pytanie: wiedzieli o wszystkim, czy nie? Jeśli wiedzieli, to dlaczego nie reagowali? A może wiedzieli i milczeli, bo sami to wszystko inspirowali? Ciekawa sprawa. Miejmy nadzieję, że już niedługo my będziemy wiedzieli, jak to się rozgrywało, a taka wiedza może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż trzepotanie skrzydełkami.
(?)
Damian Leszczyński

Wyświetlony 3563 razy
Damian Leszczyński

Najnowsze od Damian Leszczyński

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.