wtorek, 29 czerwiec 2010 12:07

Cenne słowa z eteru

Napisał

Wszystko, co można by nazwać twórczością radiową, zdaje się być dziś w stanie zaniku. Większość rozgłośni emituje jedynie sieczkę sporządzoną z taniej muzyki i reklam.

 

W stacji zwącej się pierwszym radiem informacyjnym przeważa wprawdzie słowo mówione, lecz w większości służy ono celom jednoznacznie propagandowym. Nawet w programach tzw. nadawców publicznych coraz trudniej znaleźć słuchowiska, powieści w odcinkach, reportaże, ciekawe rozmowy czy felietony. Wydana niedawno książka Marii Woś uświadamia, jak wielką stratą jest aktualna tendencja "rozwoju" radiofonii.

Autorka została dziennikarką radiową w 1958 r. Przez całe dziesięciolecia wiele bliskich jej spraw należało do tematów zakazanych. Udawało się jednak zadbać o to, by do słuchaczy docierały audycje krzewiące patriotyzm i narodowe tradycje, upowszechniające wiedzę o polskiej historii, upominające się o wartości w czasach PRL-u spychane na margines. Sierpień 1980 otworzył wyjątkowy czas osłabienia cenzury i odbudowy wolności słowa. Radio było treścią życia Marii Woś, ale 13 grudnia 1981 r. odeszła z rozgłośni z postanowieniem powrotu dopiero w Polsce niepodległej lub nigdy. W latach osiemdziesiątych zmieniła zawód, uczestniczyła w działaniach Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego, z ramienia którego obserwowała i dokumentowała procesy polityczne.
Felietony radiowe są wyborem z ostatnich kilkunastu lat. Niektóre zawierają przejmujące opisy nieistniejącego już świata ? ukochanego przez autorkę Lwowa, z genialnie oddanymi jego klimatami, niuansami, zakamarkami... Inne przywołują czas wojny, z mało znanymi faktami obrony przed hitlerowsko-sowiecką nawałą 1939 r., zmieniającymi się okupacjami, aż po niepojęty, niczym niezawiniony gwałt wygnania z rodzinnej ziemi. Za bezcenne uznać też trzeba świadectwa o ludziach, którzy w zgliszczach Wrocławia budowali polską naukę i kulturę. A także wnioski dotyczące świata dzisiejszego ? na temat takich zjawisk, jak operacje plastyczne, bywające dziś prezentami z okazji Pierwszej Komunii Świętej. Albo refleksje związane z turystami z byłego NRD, pierwszy raz w życiu spotykającymi się z przedstawieniem Madonny z dzieciątkiem i niepojmującymi, dlaczego ta kobieta trzyma na rękach zawsze chłopczyka, a nigdy ? dziewczynkę. Nawet ktoś hołdujący tradycyjnym zasadom, wsłuchując się w rozważania Marii Woś, uświadomi sobie, że nie raz zdarzyło mu się uczestniczyć w czymś, co jest przecież absurdem, przejawem przybierającego na sile zdryfowania współczesnej rzeczywistości w stronę jakiegoś niby-nowoczesnego obłąkania. Felietony zaliczają się więc do tych rzadkich lektur, które traktować można jako pewnego rodzaju medykament. Lekarstwo pomagające odbudować elementarną wrażliwość. A nawet uodpornić na porywy coraz potężniejszych nurtów, wlokących dziś kolejnych nieszczęśników ku odmętom jakiegoś nowego świata, mającego wyłonić się dzięki odrzucaniu prastarych fundamentów.
Do książki dołączona jest płyta. Nie tylko po to, by ułatwić kontakt z felietonami tym najbardziej zabieganym czytelnikom. Wielu uzna, że do nagrań tych warto wracać wiele, wiele razy.

M. Woś, Duszeczko, nie graj łokciami. Felietony radiowe, Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2006

Wyświetlony 2957 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.