wtorek, 29 czerwiec 2010 12:19

Ile diabłów zmieści się na końcu szpilki czyli jak to było naprawdę ze średniowieczną nauką

Napisane przez

Średniowieczem zajmują się uczeni od co najmniej dwu wieków. Dokonali oni przez ten czas niezliczonych odkryć, wydali tysiące rzetelnych publikacji opartych na dogłębnie zbadanych źródłach, udokumentowali olbrzymią ilość ustaleń dotyczących owej epoki, jej kultury, nauki, codziennego w niej życia. I prawie nic z tego nie dotarło do powszechnej świadomości – ba! niewiele dotarło nawet do szkolnych podręczników. Wieki średnie były, są i pewnie długo jeszcze będą postrzegane jako okres barbarzyńskiej ciemnoty, okrucieństwa i katolickiego fanatyzmu, wzniecanego przez totalitarny Kościół.

 

Nauka w średniowieczu? Wolne żarty! Bo jakże przecież nazwać by można nauką sztywną, antyintelektualną scholastykę? Jakże tu mówić o nauce, jeżeli nad wszystkim ścisłą kontrolę sprawowało duchowieństwo, piętnujące i tępiące jako herezję każdą tezę, która nie przypadła mu do gustu? Takie pytania zrodzić się mogą w głowie każdego, kto swą wiedzę o średniowieczu czerpie z nieustannie powtarzanych sloganów, ale również ? o zgrozo! ? z podręczników do historii.

Dogmatyczne filozofowanie, rozstrzyganie sporów przez odwoływanie się do autorytetów ? tak zazwyczaj definiuje się dziś scholastykę. Lecz ile w tym prawdy?
Jest faktem, że była to metoda, w której doniosłe znaczenie miało odwoływanie się do autorytetu. Autorytetu opierającego się na dorobku chrystianizmu i myśli starożytnej, wzbogaconej przez uczonych arabskich. Nie posługiwała się nim jednak scholastyka bezkrytycznie, traktowała go raczej jak fundament. Jesteśmy karłami, którzy wspięli się na ramiona olbrzymów. W ten sposób widzimy więcej i dalej niż oni, ale nie dlatego, ażeby wzrok nasz był bystrzejszy lub wzrost słuszniejszy, lecz dlatego, iż to oni dźwigają nas w górę i podnoszą o całą swoją gigantyczną wysokość ? pisał Bernard z Chartres, zmarły w roku 1130 kanclerz szkoły chartryjskiej. Gilbert z Tournai, XIII-wieczny uczony paryski, dodawał: Nie znajdziemy prawdy, jeśli zadowolimy się tym, co już znalezione. Ci, którzy pisali przed nami, nie są dla nas panami, lecz przewodnikami.
Zarzuca się również scholastyce czczy werbalizm ? i, przyznać trzeba, nie zawsze są to oskarżenia bezpodstawne. Jednakże spójrzmy na dzisiejszą naukę, na wypływające nieprzerwanym strumieniem z uniwersytetów i innych ośrodków naukowych tony publikacji, z których, byłoby nieźle, gdyby jedna na tysiąc miała jakąkolwiek wartość. Kiedy przyrównać to, co mamy dziś, do sytuacji w średniowieczu, zarzut werbalizmu blednie natychmiast.
Wspomnijmy teraz o popularnym przykładzie, który od wielu już lat ośmieszać ma scholastyczne dysputy ? o jakże słynnym pytaniu: Ile diabłów zmieści się na końcu szpilki? Na pierwszy rzut oka wydaje się to, w najlepszym wypadku, śmieszne ? tylko czy rzeczywiście autor owego zdania był człowiekiem niepoważnym? Czy niepoważny był również Tomasz z Akwinu, który w swoim wielkim dziele Summa Theologiae, zapytywał: Czy wielu aniołów może być równocześnie w tym samym miejscu? Wcale nie. W ten sposób zaczynały się po prostu rozważania nad próbami ilościowego ujmowania rzeczywistości (które za sprawą Arystotelesa przez wieki w europejskiej nauce traktowane było po macoszemu; miast niego zajmowano się tylko kwestiami form i cech określonego bytu), a także rozmyślania dotyczące przestrzeni i jej postrzegania.
(?)
Daniel Nogal

Wyświetlony 8148 razy
Więcej w tej kategorii: « Czas otworzyć oczy Początek oporu »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.