wtorek, 29 czerwiec 2010 12:37

Polska droga do wolności

Napisane przez

Jak co roku, 11 listopada obchodzimy Święto Niepodległości. Odeszło już de facto pokolenie, pamiętające z autopsji tamte gorące i szczęśliwe dni. Coraz bardziej dzień 11 listopada 1918 r., kiedy to Józef Piłsudski przystąpił w Warszawie - zaraz po powrocie z internowania w Magdeburgu – do formowania zrębów polskiej państwowości, staje się dla nas podręcznikowo-telewizyjną laurką. Dla młodzieży zaś chyba – za wyjątkiem pasjonatów i studentów historii - stanowi czystą abstrakcję... Warto tedy, jak sądzę, odświeżyć nieco owe zapomniane karty, ukazać pełnokrwistych ludzi, ówczesne plany, kontrowersje partyjne i grupowe, emocje i ambicje jednostek.

 

Polska droga do wolności nie była bynajmniej prosta i łatwa. Dzień 11 listopada to wypadkowa wielu korzystnych dla Polaków elementów sytuacji międzynarodowej: klęski Rzeszy Wilhelmińskiej na zachodnim froncie I wojny światowej (rozejm z Ententą w lasku Compiegne), rozpadu Austro-Węgier, rewolucji i chaosu w Rosji. W momencie formalnego objęcia przez Piłsudskiego władzy (scedowanej nań przez Radę Regencyjną z kard. Kakowskim i księciem Z. Lubomirskim na czele) 14 listopada 1918 r., w skład państwa polskiego wchodziły tylko Kongresówka i zachodnia Galicja. Do pełnego scalenia II RP potrzebny był jeszcze ogromny wysiłek trzech lat: powstanie wielkopolskie, powstania śląskie, walka z Ukraińcami o Lwów i wreszcie bój z bolszewikami o Kresy.

Problem Polaków na przełomie października i listopada 1918 r. polegał na tym, aby jak najszybciej powołać władze państwowe uznawane przez czynniki międzynarodowe, a zwłaszcza Ententę (Francja, USA i Anglia), oraz przygotować wybory do Sejmu Ustawodawczego. Już 16 listopada Naczelnik Państwa J. Piłsudski notyfikował wielkim mocarstwom powstanie niepodległego państwa polskiego, 28 listopada zaś premier, działacz socjalistyczny, J. Moraczewski rozpisał wybory do Sejmu. Ciekawe, że okręgi wyborcze na zachodzie wybiegały poza granice I Rzeczypospolitej z 1772 r., uwzględniając korzystne dla nas statystyki etnograficzne; obejmowały przykładowo Opole, Nysę, Złotów na Pomorzu i Olsztyn.
Poza tym jednak brakowało powodów do optymizmu. Groziła wojna domowa lewicy (PPS Daszyńskiego i Moraczewskiego) z prawicą (w kraju z W. Korfantym, jako liderem, a z Paryża kierowaną przez Komitet Narodowy Polski R. Dmowskiego). Na domiar złego Ententa uznawała za prowizoryczny rząd RP właśnie KNP Dmowskiego, a nie gabinety centrolewicowe powoływane przez Naczelnika Piłsudskiego. Niejasne stanowisko zajmowało PSL Witosa, usiłując odgrywać rolę centrum. Trzeba było martwić się, w jaki sposób ewakuować do Rzeszy wielomilionowe armie niemieckiego tzw. Ober-Ostu, z terenów Litwy, Ukrainy i Białorusi, tak, aby omijały Kongresówkę.
Znana skłonność Polaków do swarów i kłótni spowodowała, że już latem 1914 r., w momencie wybuchu I wojny światowej, ukształtowało się kilka "orientacji" politycznych, nie zaś jedna, jak np. u Czechów. Nie zapominajmy wszelako, że Czesi mieli do czynienia tylko z jednym zaborcą (Austrią), a Polacy z trzema. Główna szansa naszych przodków leżała w tym, że po raz pierwszy w historii stanęli przeciw sobie Rosja carska (w sojuszu z Zachodem) z jednej, a Niemcy i Austria z drugiej strony. Konserwatyści i liberałowie galicyjscy, reprezentujący głównie sfery arystokratyczno-intelektualne Krakowa i Lwowa, stanęli na gruncie lojalizmu proaustriackiego (Michał Bobrzyński, W.L. Jaworski), planując powołanie po wojnie tralistycznej, austro-węgiersko-polskiej monarchii, z Habsburgiem na czele.
W pierwszym etapie "Wielkiej Wojny" (1914-15) z ową "orientacją austro-polską" pokrywała się częściowo tzw. opcja legionowa, z Komendantem Piłsudskim i jego I Brygadą na czele. Różnica polegała wszak na tym, że Piłsudski traktował Berlin i Wiedeń instrumentalnie i koniunkturalnie (chodziło mu jedynie o broń i pieniądze od Państw Centralnych), nie wiążąc swoich planów z Habsburgami, a dążąc do jak największej samodzielności i autonomii ziem polskich; przede wszystkim chodziło mu zaś o uformowanie ? w toku wojny z Rosją na froncie wschodnim ? zalążków wojska polskiego, ale niezależnego od tymczasowych "sojuszników".
Endecja z kolei twardo stanęła na gruncie tzw. orientacji antyniemieckiej (i antyaustriackiej), w myśl tez Romana Dmowskiego zawartych w jego dziele "Niemcy, Rosja i kwestia polska" z 1908 r. Wedle Dmowskiego, Niemcy są wrogiem nr 1 sprawy polskiej, okupując ziemie o najważniejszym znaczeniu dla normalnego społecznego i ekonomicznego rozwoju Rzeczypospolitej w przyszłości: Poznańskie, Pomorze, Prusy Wsch. oraz Śląsk. Dlatego Endecja już na osiem lat przed Wielką Wojną podjęła próbę tzw. rozumnej ugody z Moskalami. Powstało nawet koło polskie w Dumie, gdzie zasiadał sam Dmowski. Początkowo (jesień 1914-wiosna 1915) zdawało się, że ta właśnie opcja ma najlepsze perspektywy. Rosjanie zajęli bowiem większą część Galicji.
Problem polegał jednak na tym, że rządy carskie w istocie nigdy nie myślały serio o autonomii dla Polski. Zresztą aż do rewolucji 1917 r. na dworze Mikołaja II często rozważano koncepcję separatystycznego pokoju z Rzeszą, właśnie kosztem Polaków. Poza tym już w toku wielkiej majowej ofensywy Niemców pokazała się w całej okazałości militarna słabość caratu. 5 sierpnia 1915 r. Prusacy wkroczyli do Warszawy. W ciągu następnego roku opanowali dalsze tereny wschodnie: Wołyń, Białoruś, Litwę i spory szmat Ukrainy. Ten stan rzeczy skłonił Dmowskiego do wyjazdu z Petersburga i udania się do Anglii oraz USA. Na Zachodzie skontaktował się on z wielkim i znanym w całym świecie pianistą, Ignacym Janem Paderewskim (1860-1941).
Pozycja Mistrza na dyplomatycznych salonach Ententy była wówczas nieporównywalnie większa, niźli "pana Romana", o Komendancie Piłsudskim nie wspominając... Bez jakichkolwiek problemów przyjmowany był on tak w Białym Domu, jak na Downing Street czy Quai d`Orsay. Postanowili wspólnie z Dmowskim wpłynąć przede wszystkim na amerykańskie sfery polityczne, a szczególnie prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona, w kierunku energicznego wsparcia polskich aspiracji narodowych. Rok 1916 był w tym kontekście najtrudniejszy. Stany nie były jeszcze w wojnie z Rzeszą i Austrią (deklarację taką ogłosił Wilson dopiero w kwietniu 1917 r.), a tamtejsze proniemieckie lobby nie zasypiało gruszek w popiele. Poza tym problematyka polska była dla Amerykanów kompletnie egzotyczna.
Trzeba było dopiero ogromnego wysiłku Mistrza w kierunku konsolidacji Polonii w USA, aby zwrócić uwagę tamtejszej klasy politycznej i szerszej opinii na daleki kraj nad Wisłą. To zasługa przede wszystkim samego Paderewskiego. Dmowski miał tu o tyle trudniej, że uchodził za antysemitę. Tak czy owak jednak, to właśnie USA rozstrzygnęły losy I wojny światowej na korzyść Ententy. Po odpadnięciu bowiem Rosji z gry militarnej ? w wyniku rewolucji październikowej 1917 r. ? Anglia i Francja nie były już w stanie przeciwstawić się Rzeszy. Ta ostatnia na przełomie 1917/18 r. zajęła olbrzymie tereny Europy Wschodniej: całą Ukrainę i Kraje Bałtyckie!
(?)
Tomasz Serwatka

Wyświetlony 3809 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.