wtorek, 29 czerwiec 2010 17:04

Piotr Iljicz Czajkowski. Geniusz i udręka

Napisane przez

Od kilkunastu lat postać Piotra Czajkowskiego widnieje na sztandarach bojowników o tolerancję. Oto bowiem klasyczny przykład genialnego twórcy, a zarazem homoseksualisty.

Tragizm postaci Piotra Czajkowskiego jest doskonale widoczny w jego utworach, prawdopodobnie właśnie dzięki katuszom, jakie przeżywał, stał się kompozytorem najbardziej rosyjskim z nas wszystkich (jak powiedział o nim Igor Strawiński). Rzeczywiście, niewiele powstało kompozycji tak "duszoszczipatielnych", jak na przykład koncert skrzypcowy D-dur Czajkowskiego. Jakie jednak udręki przeżywał kompozytor, co mu tak niewesoło "w duszy grało"?

Piotr Czajkowski był wielkim kompozytorem. W dodatku ? w przeciwieństwie do tylu innych geniuszy ? dane mu było zbierać owoce swego kunsztu jeszcze za życia. Kiedy mając 26 lat pisał w roku 1866 do swojego brata, Modesta: Nadchodzi dzień, kiedy Kola, Tola, Ippolit i Modia przestaną być "braćmi Czajkowskiego", a staną się "braćmi tego Czajkowskiego", wiedział, co pisze. Wkrótce stał się sławny i uwielbiany, szanowany, bywał także zamożny, choć pieniądze się go nie trzymały (jak powiedział po śmierci kompozytora jego przyjaciel, Mikołaj Figner, O ile wiem, nie sporządził testamentu. I niewiele miał do przekazania. Piotr Iljicz zmarł, zostawiając nam tylko swoją muzykę. Zarabiał 40 000 rubli rocznie, ale nigdy nie odmawiał nikomu pomocy. Rozdawał niemal wszystko, co zarobił). Mimo to, nie był szczęśliwy. Będąc człowiekiem wielkim, pozostawał człowiekiem słabym i chwiejnym, w dodatku zaś własnej słabości w pełni świadomym, co pogłębiało jego depresję. Zachowana korespondencja, zarówno samego kompozytora (a jest to korespondencja nader obszerna: z samą tylko Nadzieją von Meck kompozytor wymienił przeszło tysiąc listów), jak i ludzi z jego otoczenia nie pozostawia wątpliwości, że Czajkowski miał skłonności homoseksualne. Tyle tylko, że skłonności do takiego czy innego grzechu ma każdy człowiek, a odczuwanie pokusy grzechem jeszcze nie jest. Piotr Czajkowski pozostawał ? pomimo tych skłonności ? człowiekiem żarliwie religijnym, w Cerkwi szukał oparcia i niejednokrotnie znajdował je. Jednocześnie nie miał w sobie dość siły, by pokusom nie ulegać. Powodowało to, że co i rusz z obrzydzeniem odrzucał grzeszne życie ? i chyłkiem doń powracał. Oto okoliczności, w jakich powstawały utwory, które po dziś dzień zachwycają słuchaczy ? oto dzięki czemu zachwycają. Jak powiedział Włodzimierz Aszkenazy: Czyż to nie okrutna ironia, że tyle cierpienia i udręki obdarzyło nas taką cudowną muzyką?
Dramatem Czajkowskiego, którego choroba ciągnęła w jedną stronę, a wiara ? w drugą, było to, że obie te siły znalazły silne oparcie w ludziach, których kompozytor kochał. Czajkowski miał liczne rodzeństwo, spośród którego dwaj bracia-bliźniacy Anatol i Modest szczególnie zaangażowali się w porządkowanie życia Piotrowi. Modest ? ze skromnością poza imieniem nie mający nic wspólnego ? był homoseksualistą pokroju tych, którzy dziś organizują manifestacje; dumny ze swego zboczenia, żarliwie nakłaniał kompozytora do pełnej uległości "naturze". Anatol odwrotnie ? najgłębiej wierzący z całego rodzeństwa, był tym spośród braci Czajkowskiego, który pierwszy przyklasnął (chybionemu, jak się później okazało) pomysłowi zawarcia przez Piotra małżeństwa.
W 1877 roku znękany swoimi rozterkami Czajkowski podjął wreszcie decyzję co do swojej przyszłości. W liście do Modesta napisał: W wyniku tych wszystkich rozmyślań podjąłem ostateczną decyzję, by zawrzeć oficjalny związek małżeński z każdą, która będzie gotowa mnie wziąć za męża. Wydaje mi się, że nasze skłonności są największą i najtrudniejszą do pokonania przeszkodą na drodze do naszego szczęścia i że musimy z całych sił walczyć z naszą naturą. Jednocześnie ? odwołując się do wiary ? nakłaniał brata do podjęcia podobnej próby: Mówisz, że trudno w Twoim wieku pokonać własne słabości. (...) Myślę, że powinna Ci w tym bardzo pomóc Twoja religijność. Wkrótce potem nadarzyła się pierwsza, "która była gotowa wziąć go za męża" ? jak wspominał kompozytor, przyszedł do niego rozwlekły list, zawierający wyznanie miłości ? podpisany przez niejaką A. Milukową, która utrzymywała, że zakochała się we mnie kilka lat temu, kiedy była studentką Konserwatorium. Mimo swoich wcześniejszych deklaracji, kompozytor odpisał Antoninie Milukowej, delikatnie radząc, by zapanowała nad swoimi uczuciami, zanim ją zrani. Wymienił przy tym szereg swoich wad, licząc na to, że zniechęcą one adoratorkę. Wkrótce potem otrzymał jednak kolejny list (podpisany: Twoja na zawsze A.M.), którego autorka stwierdzała, że Po otrzymaniu Pańskiego listu kocham Pana dwa razy więcej. Nie przeszkadza mi to, co uważa Pan za swoje wady. Gdyby był Pan ideałem, prawdopodobnie tak bym Pana nie pokochała. (...) Nie ma takiej ludzkiej wady, która skłoniłaby mnie do odkochania się w Panu... ? niespełna rok później okazało się, że jednak wada taka istniała.
(?)
Piotr Tadeusz Waszkiewicz
Wyświetlony 4771 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.