wtorek, 29 czerwiec 2010 17:19

"Szef" marszałka Piłsudskiego

Napisane przez

Gen. Kazimierz Sosnkowski (1885-1969), którego rocznica śmierci przypada 11 października, był jednym z najbliższych współpracowników Piłsudskiego (szczególnie w okresie 1908-1924), zwanym przezeń Szefem, ponieważ w czasie I wojny Światowej piastował funkcję szefa sztabu I Brygady Legionów. Piłsudski lubił swego zastępcę, a ten - vice versa - obdarzał go podziwem. Nigdy wszak pozycja Sosnkowskiego w łonie środowiska piłsudczyków nie była adekwatna do roli np. Walerego Sławka, Aleksandra Prystora, Józefa Becka, Kazimierza Świtalskiego czy Edwarda Rydza-Śmigłego. Po pierwsze, mimo 19 lat różnicy wieku, nie szedł nigdy niewolniczo na pasku ideowym czy politycznym Komendanta, umiał zachować własne zdanie i miał odwagę nie zgadzać się z Mistrzem.

Podczas gdy wszyscy tamci ? choć ludzie nie mniej od Sosnkowskiego inteligentni (Beck, Świtalski) będą równie ideowi (Prystor, Sławek, Rydz) ? pozostawali przeważnie tylko wykonawcami rozkazów, Sosnkowski jako jedyny zachował coś w rodzaju "samodzielnego autorytetu" w środowisku. Ale płacił za to bardzo wysoką cenę polityczną: nie był w kręgu najbardziej "wtajemniczonych", po pierwszym poważnym konflikcie z Marszałkiem w roku 1924. Różnica zdań nie była na tyle poważna, aby Sosnkowski przestał być piłsudczykiem, lecz utrwaliła o nim stereotyp "politycznego Hamleta", który pokutował aż do końca jego żywota. Istotnie, Szef był graczem refleksyjnym, spokojnym, długo obmyśliwał wszystkie warianty danej kwestii. Chyba jednak częstokroć zbyt długo...
Ponieważ zawsze był skłonny ? bardziej niż sam Piłsudski czy pozostali piłsudczycy ? do jakiejś formy kompromisu z opozycją (gen. W. Sikorski, endecja, PSL), przylgnęła doń etykietka człowieka miękkiego, a wręcz słabego. A mimo to Piłsudski ufał mu do śmierci, a w maju 1935 r. o mały włos Sosnkowski nie zastąpił Rydza na stanowisku szefa armii. Wedle zeznania żony Marszałka Aleksandry, to właśnie gen. Sosnkowskiego przewidywał on ? już od 1933 roku ? na stanowisko prezydenta RP w trudnym dla Polski okresie, np. wojny czy kryzysu innego typu. Wiedzieli o tym Mościcki, Rydz czy Sławek, dlatego nie pałali do Szefa zbytnią sympatią.
Kazimierz Sosnkowski urodził się 19 listopada 1885 r. w Warszawie. Patriotyzm i niechęć do Moskali wyssał ? jak to się mówi ? niemal z mlekiem matki. Inteligentny i wykształcony, opanował języki obce (tłumaczył nawet z francuskiego poezje). Na studia przeniósł się do Galicji, gdzie studiował na Politechnice Lwowskiej. Tam to zetknął się z Komendantem i paramilitarnym ruchem strzeleckim. Po nieudanej rewolucji (1905-1907) w Kongresówce cała robota niepodległościowa przeniesiona została do zaboru austriackiego, gdzie c.k. armia i wywiad przez palce patrzyły na antyrosyjską działalność. Aktywny i dość samodzielny, w 1908 r. tworzy Związek Walki Czynnej (ZWC). Tuż przed Wielką Wojną staje się ? obok Michała Sokolnickiego ? prawą ręką Piłsudskiego.
Kiedy 6 sierpnia 1914 r. I Brygada ruszyła z Krakowa ? via Kielce ? na Warszawę, piłsudczyków była ledwo garstka. Na słynnej już fotografii, prezentującej sztab Piłsudskiego na dziedzińcu pałacu biskupiego w Kielcach, widzimy Sosnkowskiego tuż obok Komendanta. W okresie 1914-1917 dosłużył się on rangi pułkownika i realizował dość ściśle rozkazy Mistrza; nie było między nimi większych różnic. Wspólna polityka polegała na zwalczaniu Rosji w pierwszej fazie wojny, Niemiec zaś w drugiej. Po "kryzysie przysięgowym", 22 lipca 1917 r. Prusacy aresztują i internują tak Komendanta, jak i Szefa. Razem siedzą w Magdeburgu, grając w szachy, spożywając wspólne posiłki i czytając regularnie "Magdeburgische Zeitung".
W listopadzie 1918 r. obaj też wracają do Warszawy, gdzie tworzą się zręby państwowości. Są to dla 33-letniego płk. Sosnkowskiego trudne miesiące, nie tylko z uwagi na nawał pracy. Ma on problemy zdrowotne i rodzinne. Mimo to w trudnym okresie wojny z bolszewikami oraz powstań Śląskich (1919-1921), piastuje odpowiedzialną funkcję ? najpierw wiceministra, potem ministra spraw wojskowych. W 1920 r. zostaje generałem. Stabilizuje się także jego życie osobiste. Wysoki na ponad 185 cm i wybitnie przystojny, miał duże powodzenie u kobiet. W kwietniu 1921 r. zawarł (drugie z kolei) małżeństwo z atrakcyjną i inteligentną Jadwigą Żukowską (1901-1993), daleką krewną Piłsudskiego. Mieli wielu synów.
Normalizacja życia politycznego w Polsce po wojnie bolszewickiej, przebiegała pod znakiem dość ostrej walki między stronnictwami sejmowymi. Prawica i centrum skupiały się przeciwko lewicy i piłsudczykom. Osobne aspiracje przejawiał ambitny gen. Sikorski, w roku 1923 premier, a potem minister spraw wojskowych. Właśnie o jego autorstwa projekt ustawy o najwyższych władzach wojskowych (1924) rozbiła się ścisła współpraca Marszałka i Szefa. Ten ostatni optował za kompromisem z Sikorskim i większością sejmową. Dla rozgoryczonego Marszałka natomiast ? odsuniętego od władzy i frustrującego się w prowincjonalnym Sulejówku ? droga legalizmu i kompromisu była już zamknięta.
Takie ochłodzenie kontaktów Marszałka z Szefem zaowocowało tym, że ten ostatni nie został dopuszczony do kulisów szykowanego przez piłsudczyków (Orlicz-Dreszer, Wieniawa, Rydz, Świtalski, Beck, Miedziński) przewrotu majowego w 1926 roku. Efektem była tragedia poznańska. Szef był wówczas dowódcą tamtejszego Okręgu Korpusu, a ? jak wiemy ? Wielkopolska stanowiła centrum oporu przeciw zamachowcom. 11 maja Sosnkowski był w Warszawie, lecz nie został o niczym powiadomiony przez Bogusława Miedzińskiego (sprawa do dziś nie jest jasna). Może mu nie ufano? Może sam Marszałek chciał odsunąć go od konieczności wyboru (miał wyjechać na zagraniczną delegację)? W każdym razie Sosnkowski wrócił do Poznania, gdzie pod jego nieobecność gen. Hauser (jego zastępca) polecił wysłać wojsko przeciw Piłsudskiemu...
Szef wziął wówczas pistolet i próbował zabić się. Najwidoczniej nie umiał dokonać wyboru między lojalnością wobec prezydenta i legalnych władz RP a lojalnością względem Komendanta. A był człowiekiem honoru. Kula wszak chybiła i znalazł się na długo w szpitalu, gdzie pod troskliwą opieką żony i lekarzy przeszedł szereg operacji. Ale miał 40 lat i wyżył. Wypadek dał naturalnie pole pod wiele plotek i komentarzy. Jaka była reakcja Piłsudskiego? Tego też nie wiemy. W 1927 r. odbyli długą rozmowę bez świadków. Po przewrocie Sosnkowski znalazł się na nieco dalszym planie w "zmodyfikowanej" armii, gdzie najsilniejszą pozycję uzyskał gen. Rydz-Śmigły. Ponoć nie lubił go też zbytnio płk Józef Beck, szef gabinetu Piłsudskiego jako ministra spraw wojskowych.
Lata trzydzieste to jednakże znaczne umocnienie pozycji osobistej Szefa. Obok Rydza i gen. Leona Berbeckiego jest najwyższym oficerem w armii ? generałem broni. Przeprowadza się z Poznania do stolicy. Po zgonie Marszałka w 1935 r. prowadzi w kondukcie krakowskim 18 maja pod rękę córkę zmarłego Wandę, a razem ze Śmigłym w pierwszej parze znoszą trumnę Piłsudskiego do krypty wawelskiej. Nie zostaje wprawdzie dowódcą armii, ale prezydent Mościcki obdarza go coraz większymi względami prestiżowymi. Przykładowo w 1936 r. Generał reprezentuje go na uroczystościach koronacyjnych Jerzego VI w Londynie. Gdy idzie o politykę zagraniczną, Sosnkowski krytykuje Becka za nadmierne zbliżenie się ku III Rzeszy (1936-38), a zwłaszcza za udział w demontażu Czechosłowacji.
Wybuch II wojny światowej otwiera w życiu Generała nowy etap. W wyniku klęski wrześniowej w niebyt polityczny odchodzą Beck, Rydz i Mościcki. Podczas działań wojennych w rejonie Przemyśla i Sambora Szef skutecznie daje odpór nazistowskiemu agresorowi, co niestety, nie może już wpłynąć na bieg rzeczy. Przedziera się potem przez Karpaty na Węgry, skąd ? dzięki pomocy starego przyjaciela, regenta M. Horthy'ego ? udaje się do Paryża, gdzie staje 11 października 1939 r. Na emigracji Sosnkowski staje się niekwestionowanym liderem piłsudczyków, będących obecnie w defensywie. Prym wiedzie gen. Sikorski, nowy premier i wódz naczelny (od 30 września 1939 w Paryżu, potem w Angers i Londynie) oraz jego adherenci (Kot, Kukiel, Popiel i Modelski).
Początkowo nowy prezydent Polski na emigracji, Władysław Raczkiewicz (też piłsudczyk) zaoferował lojalnie Sosnkowskiemu swój wysoki fotel ? co planował już wcześniej ustępujący po klęsce prezydent Mościcki ? ale sam zainteresowany stanowczo odmówił. Uzasadniał, że byłaby to kolejna niepotrzebna perturbacja na polskim "szczycie", będąca kompromitacją i zgorszeniem w oczach Europy wobec tragicznych losów Rzeczypospolitej. Tak oto Sosnkowski został mianowany "następcą prezydenta" oraz koordynatorem współpracy z ruchem oporu w kraju (ZWZ). Stosunki z Sikorskim były poprawne, nacechowane wszak kiepsko ukrywaną podejrzliwością i pewnego rodzaju zawiścią osobistą.
(?)
Tomasz Serwatka
Wyświetlony 3653 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.