wtorek, 29 czerwiec 2010 22:23

Alan Greenspan: Raport mniejszości

Napisane przez

W gazetach nie słabnie zachwyt wywołany przyjęciem Alana Greenspana w szeregi Władzy ? powołaniem na przewodniczącego Fedu1; ekonomiści z prawa, lewa i z centrum ścigają się w pochwałach wielkości, dalekowzroczności i nadnaturalnego obeznania z "danymi". Jedyne zastrzeżenie wydaje się dotyczyć faktu, że Alan nie jest w pełni obdarzony potęgą i rewerencją jego poprzednika ? wszak nie ma wzrostu siatkarza, nie jest łysy i nie pali wspaniałych cygar.

 

Mądrzejszy obserwator być może odczuje, że człowiek tak jednomyślnie wychwalany przez establishment nie może być tak zupełnie dobry. W tym przypadku przeczucie nie zawodzi. Znałem Alana sprzed trzydziestu lat, a jego późniejszą karierę śledziłem z zainteresowaniem.

Szczególnie warte odnotowania wydały mi się niedawne informacje prasowe, że jego firma consultingowa Townsend-Greenspan może zakończyć działalność, bo, jak się okazuje, w rzeczywistości oferuje ona nie prognostyczne modele ekonometryczne czy też osławione dane, lecz samego Greenspana z jego darem bardzo rozwlekłego, barokowego przemawiania o niczym, co pozwala mu nigdy nie zająć jakiejkolwiek jasnej pozycji.
Co do umiejętności Alana jako prognosty, to sam z bólem przyznał, że założona przez niego kilka lat temu firma zarządzająca funduszami emerytalnymi właśnie się wycofała z rynku, bo poniosła porażkę tam, gdzie zdolności przewidywania są najistotniejsze: przy alokacji środków inwestycyjnych.
Prawdziwą zaletą Greenspana w świecie establishmentu jest to, że w żaden sposób nie zakłóca on rozkładu sił. Już od dawna sytuuje się w samym środku ekonomicznego spektrum. Jak wielu starych ekonomistów republikańskich, jest konserwatywnym keynesistą, których dziś niemal nie jesteśmy w stanie odróżnić od socjaldemokratycznych keynesistów z Partii Demokratycznej. Jego poglądy są doprawdy zupełnie tożsame z poglądami jego poprzednika, konserwatywnego keynesisty Paula Volckera. To znaczy, że Alan pragnie zrównoważonego deficytu i wzrostu podatków, a wypuszczając kolejne strumienie pieniądza do obiegu, będzie bardzo głośno ubolewał nad poziomem inflacji.
Jedna rzecz czyni jednak Greenspana postacią wyjątkową, wyróżniającą go na tle jego wysoko postawionych kolegów. Rzecz w tym, że to uczeń Ayn Rand, a tym samym "filozoficzny" zwolennik laissez-faire, a nawet standardu złota. "New York Times" i inne ważne media szybko jednak spieszą z wyjaśnieniem, że Alan jest leseferystą tylko "na wyższej filozoficznej płaszczyźnie". W praktyce, jeśli chodzi o programy, których broni, jest równie centrowy jak każdy inny ? jest bowiem "pragmatykiem".
Jako domniemany "leseferysta pragmatyk" nigdy w swojej znaczącej dwudziestoletniej karierze politycznej nie zalecił czegoś, co choćby pośrednio zahaczyłoby o laissez-faire. Dla Greenspana leseferyzm to nie wskazanie kierunku, ku któremu należy zmierzać; to raczej skrywana głęboko w szafie ciekawostka, nie mająca absolutnie nic wspólnego z konkretnymi konkluzjami politycznymi.
Greenspan może więc poprzeć standard złota tylko wtedy, gdy wszystkie warunki są po jego myśli: budżet jest zbilansowany, handel wolny, inflacja zwalczona, każdy wyznaje odpowiednią filozofię etc. Na tej samej zasadzie mógłby bronić wolnego handlu tylko gdy budżet jest zbilansowany, związki zawodowe słabe, mamy standard złota, właściwą filozofię itd. Krótko mówiąc, "wyższe filozoficzne zasady" nie mają najmniejszego wpływu na niczyje działania. Establishment musi chyba bawić, że ma tego człowieka w swoim obozie.
Greenspan przez całe lata, jako przewodniczący Komitetu Doradców Ekonomicznych, wpierał przykładowo idiotyczne kontrolki planu "Przepędźmy Inflację Dziś" ("Whip Inflation Now") prezydenta Forda. Co gorsza, ten "na wyższej filozoficznej płaszczyźnie" zwolennik leseferyzmu uchronił w 1982 roku gangsterski program Ubezpieczeń Społecznych. Opinia publiczna zaczęła wówczas zdawać sobie sprawę z jego zapaści i realne wydawało się już zakończenie plugawego żywota tej świętej krowy amerykańskiej polityki. Greenspan, jako lider "dwustronnej" (tj. konserwatywnej oraz centrowej-socjaldemokratycznej) Komisji Ubezpieczenia Społecznego, wkroczył i "uratował" system przed bankructwem przez dołożenie kolejnego wzrostu podatków.
Alan to od dawna członek osławionej Komisji Trójstronnej, czyli zdominowanej przez Rockefellerów wierchuszki finansowo-politycznej elity amerykańskiej. Zajmując stanowisko szefa Fedu, opuszcza on uprzywilejowane miejsce w zarządzie J.P. Morgan & Co. oraz Morgan Guaranty Trust. Faktycznie, establishment ma dobre powody, aby spać spokojnie, umieściwszy Greenspana u monetarnego steru. Dobrze wiemy, że upudrowany "filozoficznym" randyzmem Alan tym łatwiej skłoni niektórych zwolenników wolnego rynku do złudnej wiary w to, że obrońca ich sprawy zajął właśnie miejsce na salonach władzy.
__________
1 Murray Rothbard napisał ten artykuł w sierpniu 1987 roku. Tekst ten możemy potraktować jako interesującą notę historyczną na temat do niedawna kluczowej postaci światowej gospodarki. Z drugiej strony, ponadczasowego i niewątpliwie głębszego charakteru nadaje artykułowi rothbardowska refleksja o "pragmatyce" leseferystów, stanowiąca celne i dotkliwe wytknięcie pełnej zakłamania postawy części "ideologicznych" czy "filozoficznych" wolnościowców, którzy swoją kolaborację z obozem władzy uzasadniają status quo. [Przyp. tłum.]
Tłumaczył Jan Lewiński
Tytuł oryginalny: Alan Greenspan: A Minority Report on the Fed Chairman. Tekst pochodzi z książki Making Economic Sense Murraya N. Rothbarda.

Wyświetlony 3694 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.