wtorek, 29 czerwiec 2010 22:38

Internowanie prymasa Wyszyńskiego

Napisane przez

W nocy z 25 na 26 września 1953 r. komuniści aresztowali prymasa Stefana Wyszyńskiego. Dziś ? po upływie ponad 50 lat ? nie zdajemy już sobie do końca sprawy, czym w istocie był stalinizm (1948-1955) oraz jak mocno Polacy przeżywali poststalinowską "odwilż". Lata bezprawia, ubeckich kazamatów Rawicza i Mokotowa (gdzie zginęło bądź straciło zdrowie wielu najwybitniejszych patriotów, z Kazimierzem Pużakiem, księdzem Zygmuntem Kaczyńskim, inż. Adamem Doboszyńskim i płk. Wacławem Lipińskim na czele), kneblowania mediów i ogłupiającej propagandy, gnębienia Kościoła i "kułaków". Po takiej straszliwej nocy, po krwawej jatce poznańskiej z czerwca 1956 r., panowanie "dobrego" komunisty Gomułki wydawało się umęczonemu społeczeństwu niemal pogodnym porankiem...

 

Zanim wszak do tego doszło, przyszło narodowi i "opozycji" (piszę w cudzysłowie, bo de facto takiej nie było, ponieważ wytrzebiła ją czerwona ubecja) przeżyć najcięższy okres 1953-55. Niniejszy szkic poświęcony jest osobistemu i politycznemu dramatowi człowieka, który w dobie stalinowskiej nocy był duchowym liderem antykomunistycznego ruchu oporu, prymasowi Wyszyńskiemu. W nocy z 25 na 26 września 1953 r. został on aresztowany (bez nakazu prokuratorskiego) przez funkcjonariuszy UB relatywnie niskiego szczebla, w swym pałacu na ul. Miodowej w Warszawie oraz pospiesznie przewieziony do "internatu" w Stoczku Warmińskim koło Olsztyna. Takie postępowanie wobec arcybiskupa metropolity Gniezna i Warszawy oraz kardynała Kościoła powszechnego może nas dziwić, lecz dla ówczesnych komunistów było raczej rutyną...

Przypomnijmy tylko dla przykładu, że greckokatolickiego metropolitę Lwowa, Ukraińca abp. Slipyja Stalin kazał wysłać do obozu pracy. Z kolei rzymskokatolickiemu metropolicie Wilna, abp. R. Jałbrzykowskiemu, władze sowieckie postawiły jesienią 1944 r. ultimatum: wyjazd do Polski (Białystok) albo wywózka na Sybir. Najsilniej uderzono w prymasa Węgier, kard. J. Mindszent'yego (1892-1978), któremu wytoczono w 1949 r. pokazowy proces o "współpracę z imperialistycznym wywiadem" i rzekome przestępstwa walutowe. U nas reżim Bieruta aż do września 1953 r. "ograniczał" się w represjach do co najwyżej biskupów. Aresztowano i wytoczono proces ks. dr. Czesławowi Kaczmarkowi, włodarzowi diecezji kieleckiej.
Genezę, przebieg i reperkusje sowietyzacji w Polsce po wojnie, z grubsza znamy dość dobrze. Przypomnijmy zatem szerzej sylwetkę bohatera niniejszego szkicu. Urodzony 3 sierpnia 1901 r. we wsi Zuzela na wschodnim Mazowszu, został w wieku 9 lat osierocony przez matkę; ojciec ożenił się po raz drugi. Absolwent Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku z rocznika 1924, uzyskał jednocześnie święcenia kapłańskie. Na parafii nie popracował długo, bo przełożeni skierowali go do pracy naukowej. Doktorat uzyskał w 1929 r. na KUL-u w Lublinie. Następnie podjął roczną podróż naukową po Niemczech, Austrii, Włoszech, Belgii i Francji.
Młody ksiądz Wyszyński interesował się głównie tzw. nauką społeczną Kościoła. Na temat ów ogłosił w okresie 1931-39 ponad 100 publikacji. Pracownik włocławskiego Seminarium był też naczelnym redaktorem prestiżowego periodyku "Ateneum Kapłańskie" oraz członkiem Rady Społecznej u boku Prymasa Polski, kard. dr. Augusta Hlonda. Zapewne już wówczas Hlond zwrócił uwagę na merytoryczne walory publicystyki i pracy ks. Stefana Wyszyńskiego. Ten interesował się również chrześcijańskimi związkami zawodowymi, zwalczając wpływy lewicy komunistycznej w obrębie świata pracy. Jednocześnie przygotowywał habilitację.
Niestety, klęska wrześniowa ? która nie tylko zgubiła nasze państwo, lecz zrujnowała tysiące indywidualnych planów życiowych ? położyła temu wszystkiemu kres. Wyszyński początkowo ucieka na wschód, potem wraca do Włocławka i ukrywa się przed Gestapo. Był na "czarnej liście" wybitnych kapłanów na ziemiach "wcielonych do Rzeszy" (Warthegau), i być może, podzieliłby los bp. Kozala, którego naziści zamordowali. Ale miał więcej szczęścia. Przeniósł się do podwarszawskich Lasek, gdzie współpracował z legendarnym ks. W. Korniłowiczem (1884-1946). Jak wiadomo, był to kapłan, który udzielił ostatniego namaszczenia Marszałkowi Piłsudskiemu, 12 V 1935 r.
Korniłowicz był o tyle ciekawą postacią, że nie tylko prowadził słynny zakład dla ociemniałych dzieci w Laskach, lecz utrzymywał kontakt z ateistami i niedowiarkami wszelkiej maści, niejednokrotnie nawracając ich na katolicyzm. Spośród luminarzy literatury pod jego dużym wpływem był m.in. Jerzy Zawieyski (1901-69), osobisty przyjaciel Wyszyńskiego. W 1944 r. ks. Wyszyński brał udział w tajnym nauczaniu, a w sierpniu i wrześniu był kapelanem powstańczym. Z tego to czasu datuje się psychiczny uraz Wyszyńskiego na punkcie szafowania krwią narodu; był przeciwny zbrojnym zrywom. Będzie to rzutowało na jego spokojną i wyważoną taktykę wobec reżimu komunistycznego w dobie PRL.
Nastała nowa rzeczywistość powojenna, do której odniósł się analogicznie jak prymas Hlond i kard. Sapieha: ograniczona współpraca z komunistami, ale do granic non possumus. W marcu 1945 r. powraca do Włocławka, gdzie zostaje rektorem odbudowanego Seminarium. Jest w gronie ścisłego "sztabu" Prymasa Hlonda, który w 1946 r. mianuje go biskupem lubelskim. Po śmierci Hlonda, mocą jego ostatniej woli oraz decyzją Episkopatu (mimo że żyli o wiele starsi kard. Sapieha z Krakowa, abp Baziak ze Lwowa, abp Jałbrzykowski z Wilna czy bp Adamski z Katowic), 12 listopada 1948 r. papież Pius XII mianował Wyszyńskiego arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim i prymasem Polski.
(?)
Tomasz Serwatka

Wyświetlony 3976 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.